K. Danielewicz: Jechałem już na lekach przeciwbólowych
Krzysztof Danielewicz: Przed sezonem niewiele osób sądziło, że tak się ten sezon może dla nas zakończyć. Mieliśmy fajną rundę, ale i gorsze momenty. Jako Śląsk Wrocław wszyscy jesteśmy dumni z tego wyniku. Mam nadzieję, że pokazaliśmy niedowiarkom, że można. Zawsze się znajdą malkontenci, co będą mówić, że to przypadek. To nie jest przypadek. Spełniają się marzenia i ma nadzieję, że ugramy coś więcej.
To był złoty ruch - przejście z Cracovii do Śląska.
Na pewni nie żałuję. Bardzo się cieszę, że ru przyszedłem. Do Wrocławia, do mojego miasta. Bardo dobrze się tutaj czuję. Mam nadzieję, że z sezonu na sezon będziemy osiągnąć lepsze wyniki, a ja będę się piął w tej hierarchii Śląska.
Zagraliście dzisiaj tylko jedenastką. Trener nie przeprowadził żadnej zmiany.
Dzisiaj był mecz, który trzeba było fizycznie wymęczyć. Mieliśmy w zeszłym tygodniu badania wydolnościowe. Nie znam osobiście wyników, ale ponoć wypadły bardzo dobrze. To też świadczy o tym, że systematycznie wykonujemy dobrą pracę i pniemy się do góry. Trzeba było to wywalczyć. Jechałem, tak jak i kilku kolegów, już na lekach przeciwbólowych. Nie ma super komfortu, no ale trzeba było wymęczyć. Jeszcze powalczymy w meczu z Pogonią o jakiś fajny wynik. Później udamy się na wakacje z myślami o tym, żeby zaliczyć więcej niż jedną rundę w pucharach.
Trener Pawłowski zapowiadał, że Śląsk w pucharach nie będzie grał z kontry.
Od kilku lat występy polskich zespołów i reprezentacji cechowały się tym, że graliśmy z kontry. Jeśli mamy osiągnąć jakieś sukcesy, to musimy iść w kierunku ataku pozycyjnego. Mam nadzieję, że to pokażemy, bo to potrafimy.