Co słychać u zgód?
eurosport.onet.pl; trojmiasto.sport.pl; miedzlegni | skomentuj (2)



Koniec sezonu dla wszystkich naszych zgód. Ostatecznie Wisła i Lechia nie awansowały do europejskich pucharów, Miedź dalej będzie grać w I lidze, a Motor na czwartym poziomie rozgrywkowym.
Wisła Kraków
Pod rządami Roberta Gaszyńskiego Wisła Kraków pogrąża się w chaosie i nie widać perspektyw na poprawę sytuacji.
Awans do europejskich pucharów, frekwencja na poziomie 15 tysięcy, sponsor na koszulki i nowy kontrakt dla Semira Štilicia – takie cele zadeklarował na początku stycznia nowy prezes Wisły Robert Gaszyński. Po sześciu miesiącach pracy okazało się, że nie zrealizował żadnego z nich, a z jego wygłaszanych korporacyjnym językiem wypowiedzi wynika, że nie ma żadnego pomysłu na funkcjonowanie klubu, choć obiecał zająć się... cateringiem. – Dowiedziałem się, że podczas meczów na niektórych stanowiskach brakuje wody, a kiełbasa jest zimna. To się musi zmienić – zaznaczył.
Wisła w najbliższym czasie nie może liczyć na znaczący przypływ gotówki, a to wróży katastrofę na miarę Widzewa. Do września klub musi uregulować wszystkie zaległości finansowe, do których zobowiązał się w procesie licencyjnym. Jeśli tego nie zrobi, zostanie ukarany ujemnymi punktami i wysoką grzywną.
Już teraz wiadomo, że w przyszłym sezonie Wisła będzie znacznie słabsza. Nie udało się przekonać do podpisania nowej umowy najlepszego piłkarza, Štilicia. – Przedstawiliśmy mu najlepszą ofertę finansową, na jaką nas obecnie stać – tak Gaszyński wytłumaczył negocjacyjną porażkę. Oprócz Bośniaka z Wisłą żegnają się: Łukasz Garguła, Ostoja Stjepanović i Dariusz Dudka oraz najprawdopodobniej Mariusz Stępiński, któremu kończy się okres wypożyczenia z 1. FC Nürnberg.
Nie wiadomo, czy zostanie Jean Barrientos. Wisła chce przedłużyć z nim kontrakt, ale na gorszych warunkach.
Niepewna jest też przyszłość Kazimierza Moskala, który ma z klubem kontrakt ważny na najbliższy sezon. Na razie trener napisał dla zarządu raport. – Po jego analizie podejmiemy decyzję – zapowiedział Gaszyński. W przypadku zwolnienia Moskala Wisła miałaby na utrzymaniu trzech trenerów, bo jeszcze przez 12 miesięcy musi wypłacać pensję Franciszkowi Smudzie.

Lechia Gdańsk
Lechia Gdańsk chce w przerwie letniej sprowadzić bramkostrzelnego napastnika. Jednym z kandydatów jest Marco Paixao ze Śląska Wrocław.
Portugalczyk trafił do polskiej ekstraklasy dwa lata temu. Rozegrał w tym czasie 57 meczów i strzelił 27 bramek. Umowa ze Śląskiem kończy mu się 30 czerwca tego roku i prawdopodobnie nie zostanie przedłużona, dlatego Paixao szuka nowego klubu.
Lechia interesuje się nim już od kilku miesięcy. Temat po raz pierwszy pojawił się zimą, jednak wówczas gdański klub nie chciał płacić za pozyskanie piłkarza, skoro za pół roku miał się on stać wolnym zawodnikiem. A już wtedy wiadomo było, że szanse na porozumienie między piłkarzem i wrocławskim klubem co do nowego kontraktu są niewielkie. Zresztą wówczas priorytetem dla Lechii było pozyskanie ze Śląska Sebastiana Mili, co zresztą stało się faktem.
Teraz temat ewentualnych przenosin Paixao do Gdańska powrócił, choć Portugalczyk nie jest kandydatem pierwszego wyboru.

Miedź Legnica
Derby w Głogowie zapowiadały się bardzo elektryzująco. Obie drużyny mimo braku grania o stawkę miały szansę na zajęcie wyższych lokat w tabeli. Miedź. niestety. uległa głogowianom 1:3 i sezon zakończyła na 12. miejscu w tabeli 1. ligi.
Pierwsza połowa sobotniego meczu kończącego sezon ligowy dla obu drużyn przebiegała bez specjalnych fajerwerków. Oba zespoły musiały zmagać się nie tylko z przeciwnikiem, ale także z najpotężniejszą przeszkodą tego dnia, czyli pogodą. W związku z ogromnym upałem i suchym powietrzem, mecz nie należał do szybkich. Zarówno legniczanie, jak i głogowianie w pierwszej połowie stworzyli po dwie sytuacje bramkowe. W Miedzi na bramkę uderzali Szczepaniak i Zieliński, ale bez bramkowego rezultatu. Chrobry także odpowiedział uderzeniem z dystansu. Najlepsza okazję do zdobycia gola głogowianie mieli w 24. minucie. Lafrance po dośrodkowaniu w pole karne zagrał przypadkowo ręką, a sędzia bez wahania wskazał na wapno. Do "jedenastki" podszedł Damian Piotrowski i... uderzył wprost w interweniującego Budzyńskiego. Miedź z przebiegu pierwszej połowy była częściej przy piłce, ale nic z tej przewagi nie wyniknęło.
W drugiej połowie padły wreszcie bramki. Niestety, aż trzy dla gospodarzy. Najpierw w 54. minucie Bednarski pokonał Budzyńskiego po uderzeniu z ostrego kąta po długim słupku. Miedź próbowała odpowiedzieć. Nie udało się, a legniczanie stracili drugiego gola. Tym razem prawie ze środka boiska naszego bramkarza przelobował bezpośrednim uderzeniem Michalec. Chrobry podwyższył wynik w 83. minucie po trafieniu Zająca. Miedź wcześniej miała dwie dobre sytuacje do zdobycia gola. Najbliżej po rzucie rożnym był Cierpka, ale pomylił się minimalnie. Honorowe trafienie należało do Zatwarnickiego.
Motor Lublin
Chełmianka ograła Motor 1:0 i zdobyła puchar.
Statystyki tym razem nie kłamały. Piłkarze Chełmianki mieli w tym sezonie lepszy bilans spotkań z Motorem niż rywale. W środę, w ramach finału Pucharu Polski na szczeblu województwa potwierdzili, że potrafią grać z ekipą z Lublina, bo znowu byli górą. Tym razem wygrali 1:0.
Pierwsza połowa, to groźniejsze akcje ze strony drużyny Artura Bożyka. Ukoronowaniem niezłej gry przyjezdnych była akcja z 38 minuty. Zapoczątkował ją Paweł Fornal, a strzału nie zdołał oddać Łukasz Młynarski. W odpowiednim miejscu znalazł się jednak Przemysław Kwiatkowski i to on, jak rasowy snajper huknął pod poprzeczkę.
Po zmianie stron piłkarze Mariusza Sawy zdecydowanie dominowali, ale mieli problemy ze stworzeniem sobie stuprocentowej sytuacji. Było kilka strzałów, chociażby w wykonaniu Piotra Piekarskiego. Najlepszą okazję w samej końcówce miał jednak Kamil Stachyra.
Wycofana Chełmianka popełniła błąd w 86 minucie, kiedy faulowany w szesnastce „biało-zielonych” był Michał Paluch. Sędzia podyktował rzut karny, a do piłki podszedł Kamil Stachyra. „Kapi” tym razem jednak zamiast do siatki trafił w poprzeczkę. Ostatnie minuty, to nadal skuteczna obrona własnej bramki ze strony gości i ostatecznie ich niespodziewane zwycięstwo 1:0.
A to oznacza, że właśnie Chełmianka będzie reprezentować region lubelsko-podkarpacki w centralnej fazie Pucharu Polski. Dodatkowo udało się zgarnąć solidną nagrodę pieniężną od PZPN – 30 tysięcy złotych.