Pomeczowe wypowiedzi
Prezentujemy wypowiedzi Tomasza Hołoty, Jacka Kiełba i Mariusza Pawełka po rewanżowym spotkaniu z NK Celje.
Dwa mecze i dwa zwycięstwa. Sądząc po wynikach, można uznać, że było łatwo, jednak NK Celje to chyba trudny przeciwnik?
Tomasz Hołota: Tak, na pewno nie był to taki przeciwnik jak choćby ostatnio Rudar Pljevlja. Słoweńska liga stoi na wyższym poziomie. Cieszą więc te dwa zwycięstwa, szkoda jedynie tej straconej bramki. Były to dwa pierwsze mecze po okresie przygotowawczym, dlatego myślę, że trzeba się cieszyć.
Jak czujecie się pod względem fizycznym?
Tak jak było widać. Były momenty słabsze jak i lepsze. To jest początek przygotowań, potrzebujemy jeszcze trochę treningów tlenowych i wytrzymałościowych. Z meczu na mecz powinno być coraz lepiej.
Jak oceniacie Szwedów? Czy już w ogóle rozmawialiście o tym rywalu?
Nie, jeszcze nie rozmawialiśmy. Trzeba było skupić się na meczu ze Słoweńcami, bo pierwszy mecz nie dał nam takiego komfortu, byśmy mogli myśleć o kolejnej rundzie. Nie analizowaliśmy Szwedów, na pewno jest to mocniejszy klub, bardziej profesjonalny i będzie to inny dwumecz. Jednak nie boimy się, chcemy zagrać swoje. Wiemy, że obecnie prowadzą w lidze, jednak czas będzie grał na naszą korzyść.

Mocne wejście w europejskie puchary. Dwa pierwsze trafienia w barwach Śląska. Jednym słowem bardzo udany wieczór dla Ciebie.
Jacek Kiełb: Nie tyle dla mnie, co dla całej drużyny. Wykonaliśmy część planu i trzeba iść małymi krokami, bo zaraz czeka nas następny mecz. Te spotkania będą na pewno level wyżej i też musimy się na to przygotować.
Trener Pawłowski pochwalił Cię dzisiaj. Czy sam również jesteś zadowolony ze swojego występu?
Wiadomo, że miałem lepsze i gorsze momenty .Trzeba wymagać od siebie jeszcze więcej. Będę do tego dążył. Bardzo dużo pracy przede mną, żeby cały czas grać tutaj na równym poziomie i taki jest mój cel.
Dwa oblicza miało to spotkanie. W pierwszej połowie Celje mogło objąć prowadzenie, z kolei druga to świetne kontrataki Śląska. Skąd taka różnica?
Celje w pewnym momencie uwierzyło, że może coś więcej tuta ugrać. Później „Ostry” strzelił bardzo ładną bramkę, a oni nie mieli już nic do stracenia. Stąd te było nam trochę łatwiej i zdobyliśmy jeszcze dwa gole.
Co wiesz na temat waszego najbliższego rywala w II eliminacji. Ligi Europy?
Kiedy występowałem w Lechu, graliśmy w Szwecji. Jest to solidna liga. Na pewno trudne spotkanie przed nami.
Jakie atuty leżą po stronie Śląska?
Został już tylko tydzień. Analiza przeciwnika da nam bardzo dużo. Wszystko zatem przed sztabem szkoleniowym jak i przed nami.

Jak oceniasz ten dwumecz? Awans nie przyszedł chyba zbyt łatwo.
Mariusz Pawełek: Wydaje mi się, że kontrolowaliśmy dzisiejszy mecz. Może w pierwszej połowie było trochę niedokładności, ale na drugą wyszliśmy już lepiej skoncentrowani i udokumentowaliśmy to dwiema bramkami. Chociaż później oddaliśmy za dużo pola Celje i ten gol na 2:1 wkradł pewną nerwowość. Trzecie trafienie jednak wszystko uspokoiło i utrzymaliśmy ten wynik do końca.
Czy przy straconej bramce miałeś jakieś szanse?
Nie wiem. Pierwszy strzał obroniłem, przy drugim byłem blisko, by wybić piłkę nogą. Cóż, wpadło, szkoda, ale cieszymy się z wyniku i awansu do kolejnej rundy.
Szwedzi to wyższa półka. Myśleliście już o tym pojedynku?
Nie, jeszcze będzie na to czas. Musimy najpierw przeanalizować ten mecz, bo zdarzyło się parę mankamentów i później będziemy myśleć o kolejnym spotkaniu.