Hołota: Będę strzelał w kolejnych w meczach

Termalica strasznie się cofnęła. Wyglądało to trochę jak walenie głową w mur.
Tomasz Hołota: Zgadza się. Mieliśmy bardzo dużą przewagę. Termalica postawiła przysłowiowy autobus. Męczyliśmy się z tym jak ich ukłuć. Udało nam się w końcówce I połowy. Na pewno takich meczów nie gra się często. Ostatnio grywaliśmy z lepszymi zespołami. One nas atakowały i musieliśmy grać całkiem inaczej. Rywal nas nie zaskoczył ale zmusił do innego sposobu gry. Myślę, że wygrana 2:0 to niezły wynik.
To takie Wasze pierwsze przełamanie w tym sezonie.
W niecały miesiąc zagraliśmy sześć ciężkich spotkań. To był pierwszy tydzień normalnych treningów. Wydaje mi się, że z meczu na mecz będziemy wyglądać coraz lepiej. Będziemy mieli czas na trenowanie i poprawę gry.
Trener mówił, że potrzebujecie tygodnia spokojnego treningu. To naprawdę miało taki wpływ na poprawę Waszej gry?
Wydaje mi się, że tak. Paru zawodników odczuwało to duże natężenie meczów. Graliśmy co trzy dni, były dalekie wyjazdy. To było czuć. Potrzebowaliśmy takiego tygodnia regeneracyjnego. Jak widać zadziałało. Wygraliśmy mecz. Kolejny mecz znowu jest u siebie. Zamierzamy ponownie zdobyć komplet punktów.
Czy paradoksalnie te puchary można traktować jako dobre przetarcie przed sezonem?
Myślę, że będzie to procentować w przyszłości. Na pewno zebraliśmy cenne doświadczenie. Zagraliśmy z dobrymi drużynami. Szkoda, że odpadliśmy, bo nie bylismy dużo gorsi. Zabrakło szczegółów i tego doświadczenia w pucharach.Na pewno to będzie procentować w lidze. Miejmy nadzieję, że w tym sezonie wywalczymy znowu miejsce premiujące grę w europejskich rozgrywkach.
Szkoda tego odpadnięcia z Ligi Europejskiej. W rewanżu po I połowie było 0:0. Zdarzyły się dwa proste błędy i się posypało.
Pozostał niedosyt. Zabrakło naprawdę niewiele. To były niewielkie szczegóły jak się okazało po analizie spotkania. Wyciągniemy wnioski i to będzie procentować w dalszym czasie. Mam nadzieję, że będziemy zbierać dalsze doświadczenie i coraz lepiej grać.
W ostatnim czasie sporo wzrosła konkurencja w środku pola. Czy jesteś pewniakiem do miejsca w składzie?
To jest potrzebne drużynie. Cieszę się, że zagrałem w siedmiu meczach od pierwszej do ostatniej minuty. Rywalizacja jest bardzo zacięta. To cieszy, że mamy wyrównaną kadrę. Nikt nie może być pewien tego miejsca w składzie. Każdy musi udodawniać w tygodniu na treningu, że jemu się należy te miejsce w jedenastce. Każdy w przeciągu sezonu zagra i usiądzie na ławce. Tak jest w najmocniejszych klubach i tak będzie u nas. To będzie dla nas jak najbardziej "in plus".
Taką wisienką na torcie byłaby dzisiaj Twoja bramka.
Strzelałem dwa razy. Trafiłem w poprzeczkę, a drugie uderzenie zostało zablokowane. Na pewno w poprzednim sezonie brakowało tych uderzeń. Tych dogodnych pozycji do oddania strzału. Próbuję ale jeszcze brakuje tego wykończenia. Może trochę szczęścia, bo dzisiaj było naprawdę blisko. Bedę próbował w następnych meczach. Mam nadzieję, że coś wpadnie.