Śląsk pokazuje klasę! Pięć goli w Olsztynie!
własne | skomentuj (4)

WKS pewnie pokonał I-ligowy Stomil Olsztyn i zameldował się w 1/8 finału Pucharu Polski. Wrocławianie wygrali mecz 5:1 (3:1) i nie pozostawili swoim przeciwnikom żadnych złudzeń.
Puchar Polski służy zazwyczaj trenerom do ogrywania swojego drugiego składu, ponieważ nie są to tak prestiżowe rozgrywki jak polska liga. Tadeusz Pawłowski nie skorzystał dzisiaj z takiej opcji i od początku wystawił mocny skład. Znalazł się w nim m.in. Kamil Biliński i Flavio Paixao, którzy w Olsztynie raz po raz zagrażali bramce rywali.
Zawodnicy Śląska grali dzisiaj jak z nut. Można powiedzieć, że działali jak dobrze naoliwiona maszyna. Na prowadzenie wyszli już w 7. minucie spotkania. Dośrodkowanie Petera Grajciara pewnie wykorzystał Piotr Celeban. Po pięciu minutach było już 2:0! Prowadzenie podwyższył Kamil Biliński, który otrzymał świetne podanie Krzysztofa Danielewicza i bez żadnego problemu pokonał bramkarza gospodarzy. Po powrocie do Wrocławia zdobył już swoją drugą bramkę i wiele wskazuje na to, że w końcu "odpalił" po nieudanych spotkaniach z Lechią czy Pogonią.
Gospodarze z Olsztyna mieli jeszcze prawie cały mecz na odrobienie dwubramkowej straty i bardzo szybko zabrali się do roboty. W 20. minucie Krzysztof Danielewicz powstrzymał Łukasza Suchockiego na skrzydle i wybił piłkę na róg. Ten stały fragment gry świetnie wykorzystał zawodnik Stomilu - Rafał Remisz. Niespodziewana strata bramki podziałała na zawodników Tadeusza Pawłowskiego pobudzająco. Cztery minuty później nasi zawodnicy cieszyli się już z trzeciego gola. Tym razem na listę strzelców wpisał się Peter Grajciar, który świetnym strzałem z dystansu pokonał Piotra Skibę.
Po zmianie stron WKS wykazał się świetną grą w obronie, a świetny był w tym zwłaszcza Mariusz Pawelec. Każdy jego wślizg lub interwencja kończyła się dobrym odbiorem lub przejęciem piłki z rąk rywali. Stomil bił głową w mur i nie wiedział za bardzo jak "ugryźć" wrocławski zespół. Swoich szans szukał w stałych fragmentach gry, czyli tak jak zawodnicy z Olsztyna zdobyli pierwszą bramkę. Żadna z okazji nie została jednak wykorzystana przez gospodarzy, a do głosu wciąż skutecznie dochodził Śląsk.
W 76. minucie Jacek Kiełb otrzymał świetne podanie od Mariusza Pawelca i strzelił na bramkę, lecz dopiero dobitka Flavio Paixao sprawiła, że na tablicy wyników wisiał już rezultat 4:1. Olsztynian na łopatki położył Mateusz Machaj, który już w doliczonym czas zdobył piątą bramkę dla wrocławskiej drużyny.
Tak powinien wyglądać mecz drużyny z ekstraklasy na boisku zespołu z niższej ligi. Szybko strzelone bramki, pełna kontrola nad wydarzeniami na boisku i falowe ataki w całym spotkaniu. Śląsk z dużym animuszem awansował do dalszej fazy i groźnie zapowiada swoje kolejne podejścia do zdobycia Pucharu Polski.
Stomil Olsztyn - Śląsk Wrocław 1:5 (1:3)
Rafał Remisz 21' - Piotr Celeban 7', Kamil Biliński 12', Peter Grajciar 24', Flavio Paixao 77', Mateusz Machaj 90'
Stomil Olsztyn: (stroje: biało-niebieskie): Skiba - Bucholc, Czarnecki, Ratajczak, Remisz - Głowacki, Lech (66. Trzeciakiewicz), Meschia, Suchocki, Nishi - Łukasik (46. Szymonowicz)
Śląsk Wrocław: (stroje: zielone): Wrąbel - Dankowski (70. Zieliński), Celeban, Kokoszka, Pawelec - Hołota, Danielewicz, Gecov (79. Machaj) - Flavio, Biliński (56. Kiełb), Grajciar