Lenczyk: Nic nie zastąpi meczu
własne | skomentuj (1)
Orest Lenczyk: Z szacunkiem dla organizatorów, gdy po raz pierwszy dowiedziałem się, że coś jest nie tak, organizować między meczami w pucharach. Szacunek dla rywali co do nas przyjechali. Publiczność zobaczyła kawałek piłki. Drużyny grały do końca, bardzo się cieszę, że trochę emocji w pewnym momencie wzbudziło doprowadzenie do remisu. Wystawiliśmy ten sam zespół co w Podgoricy, by ją zgrywać, ale też by piłkarze odpoczęli przed rewanżem, zdając sobie sprawę z wagi tej drugiej połowy.
Dużo drużyn z ligi ma jeszcze sporo czasu na przygotowania, a my jesteśmy na etapie przygotowania do tych meczów w pucharach, ale także musimy patrzeć na ligę. Gra w takich imprezach nie może przesłaniać tych celów, także pewien zawód wystąpił u tych licząc na gre w futbol. Przy tak wąskiej kadrze, pamiętajmy, że nie możemy ryglować tych piłkarzy, którzy dali nam sukces w poprzednim sezonie. Jutrzejszy mecz jest dla nas pod względem piłkarskim bardzo ważny, zwłaszcza, że zagra zupełnie inna jedenastka, choć nie powiem, że to będzie druga drużyna. Tam będzie kilku zawodników, którzy w najbliższym czasie mogą i pewnie odegrają rolę w pierwszej jedenastce.
Ja przywiązuję wagę do każdego wyniku, ponieważ to one decydują, czy jest to mój ostatni mecz. Graliśmy z przeciwnikiem, z którym zależało mi, żeby nie stracić szybko bramki, bo to dawało nadzieję. Gol dał rywalom swobodę, co zresztą Portugalczycy później udowadniali. Sami strzelaliśmy z sytuacji, które były trudniejsze niż te, co zmarnował, proszę mnie poprawić, chyba Cetnarski. Szacunek dla Elsnera, po nim widać, że każdy jego strzał sprawia bramkarzowi olbrzymie problemy. No i nasza myszka, Waldek Sobota, o nim nie powiem, że zagrał aż za dobrze, ale pokazał klasę.
Podkreślam i zawodnikom też to mówiłem, że to jest szansa na pokazanie się, podniesienie poziomu wytrenowania, bo nic nie zastąpi meczu, żaden trening. Zresztą najważniejszy jest ten kolejny mecz, jutrzejszy, bo do tej pory dublerzy i ci z pierwszej jedenastki grali głównie po połowie spotkania. Mam nadzieję, że czynnik zmęczenia i wytrenowania nie będzie kluczowy, że wyniki da nam również mądrość gry, chociaż pamiętając te pierwsze dwadzieścia kilka minut w Podgoricy wiem, że nie będzie to takie oczywiste.
Menzel jest ponad rok w treningach z pierwszą drużyną, miał też w tym czasie dwie poważne kontuzje. Natomiast Garyga jest niedużo ponad miesiąc i nie jest już taki młody z niego piłkarz. Sądzę, że ma szanse, ponieważ słucha co się do niego mówi, ambitnie trenuje i jest w miarę szybki, jest waleczny i nie boi się pojedynków jeden na jeden. Jest on znacznie bliżej osiemnastki meczowej niż inni piłkarze, którzy dzisiaj byli na ławce rezerwowych. Menzel i Garyga jutro wystąpią na pewno, a zmiany będą dokonywane piłkarzami, których specjalnie na ten turniej dokoptowałem. Zresztą widać po długości ławek rezerwowych obu zespołów, kto ma pieniądze, na tym poziomie międzynarodowym, ten zwycięża. Ten jest mistrzem.