Tytoń triumfuje

Choć Polish Masters to tylko turniej towarzyski poziom sportowy meczu finałowego mógł się kibicom podobać. PSV i Benfika od pierwszych minut narzuciły bardzo wysokie tempo. Mecz o pierwsze miejsce miał także polski akcent. W bramce ekipy z Eindhoven pojawił się Przemysław Tytoń. Bramkarz reprezentacji Polski pokazał w tym meczu kilka niezłych interwencji, ale niestety czystego konta nie zachował. Tytoń po meczu mógł jednak cieszyć się, bo jego zespół pokonał Benfikę 3:1.
Trudno wskazać jednoznacznie, która z drużyn lepiej zaprezentowała się w pierwszej połowie. Wprawdzie jedynego gola w 35. minucie strzeliła Benfica za sprawą Carlosa Martinsa, ale nie można powiedzieć, że Portugalczycy byli zdecydowanie lepszą drużyną. Piłkarze PSV kilka razy również byli bliscy pokonania Artura Moraesa, ale w tych najważniejszych momentach przy wykończeniu akcji brakowało dokładności, a czasem ostatniego podania. Przemysław Tytoń pokazał się z dobrej strony, ale przy bramce mocno zawinił. Piłka po niezbyt mocnym uderzeniu Martinsa odbiła się od jego prawej ręki i wpadła do bramki.
Po przerwie obaj trenerzy dokonali kilku zmian. Po wejściu „świeżych” piłkarzy tempo gry jeszcze bardziej wzrosło. Piłka wędrowała z jednego pola karnego na drugie. W 54. minucie piłkarze z Holandii zdołali wyrównać. Gola na 1:1 po strzale głową zdobył Mathias Jorgensen. Chwilę potem na boisku doszło do przepychanki między piłkarzami obu drużyn. Awanturę rozpoczął Osvaldo Gaitan z Benfiki, Jetro Wilems na jego atak odpowiedział uderzeniem w twarz. Arbitrom dobrą chwilę zajęło rozdzielanie piłkarzy. Ostatecznie sędzia Tomasz Garbowski okazał się bardzo pobłażliwy pokazując jednemu i drugiemu tylko żółte kartki. Po tym wydarzeniu mecz zrobił się o wiele bardziej brutalny. Zawodnicy nie oszczędzali się nawzajem i grę często przerywał gwizdek arbitra.
Z dobrej strony w drugiej połowie pokazał się wchodzący z ławki Jurgen Locadia. Skrzydłowy PSV najpierw popisał się świetnym podaniem w pole karne do Ola Toivonena, ale Szwed nie wykorzystał dobrej okazji. Chwilę później w 72. minucie młody Holender asystował przy bramce na 2:1 dla swojego zespołu. Szczęśliwym adresatem jego podania okazał się Jeremain Lens, który bez problemu pokonał bramkarza Benfiki.
Piłkarze z Portugalii zostali ukarani po raz kolejny kilka minut później. Po faulu drugą żółtą kartkę obejrzał Maxi Pereira. To wyraźnie podłamało podopiecznych Jorge Jesusa, bo siedem minut przed końcem gwóźdź do trumny golem na 3:1 wbił Georginio Wijnaldum. Dla Holendra był to drugi gol w tym turnieju. To wcale nie musiał być koniec strzeleckich popisów PSV, ale wyjątkową nieskutecznością w polu karnym aż dwukrotnie w końcówce. Benfika nie była w stanie zagrozić więcej bramce PSV i Puchar wzniosła ostatecznie drużyna Przemysława Tytonia.