Podglądając Szwedów
W sobotę Helsingborg (najbliższy rywal Śląska w eliminacjach Ligi Mistrzów) przegrał 1:2 w lidze. Wcześniejszy mecz dający przepustkę do dalszej walki na europejskiej arenie na żywo w Szwecji obserwował Łukasz Czajka, asystent trenera Oresta Lenczyka, który podzielił się z nami swoimi wrażeniami.
Stadion w Helsingborgu przy nowym obiekcie we Wrocławiu chyba nie robi wielkiego wrażenia?
Rzeczywiście, ale jest to bardzo ładny, zadbany, kameralny obiekt. Jeśli chodzi o kibiców, to w porównaniu do Polski, panuje tam trochę „piknikowa” atmosfera, ale za bramką gromadzą się fani, którzy wspierali swoją drużynę przez cały mecz. Choć wiadomo, że nie jest to żywiołowy, gorący doping, ale bardziej chłodny, skandynawski (śmiech). Żałujemy, że zabraknie tam naszych fanów.
Miałeś okazję przyjrzeć się z bliska zapleczu z którego Śląsk będzie korzystać na stadionie? Jak prezentowała się murawa?
Nawierzchnia była bardzo dobra, na pewno nie można na nią narzekać. Zwiedziłem też pomieszczenia na obiekcie i tak jak można się było spodziewać wszystko jest odpowiednio zadbane, choć bez przepychu – taka skandynawska prostota i funkcjonalność.
W odróżnieniu od Podgoricy, tam chyba upałów nie można się spodziewać?
Może to będzie zaskoczeniem, ale było gorąco, podobnie jak w Polsce. A trzeba pamiętać, że mecz z Walijczykami był rozgrywany później – my z nimi zmierzymy się o godzinie 18.
W spotkaniu z Budućnostią Śląsk był faworytem, teraz jest odwrotnie. Po obejrzeniu rywali na żywo możesz powiedzieć, że rzeczywiście to silna drużyna?
To normalne, że w każdej kolejnej rundzie pucharowej poprzeczka jest zawieszana coraz wyżej. Nie jest to jednak Barcelona, czy Real Madryt. Warto zauważyć, że dwumecz z Walijczykami nie był dla nich spacerkiem. Pomimo tego, że nie walczyli z wybitnym przeciwnikiem, gola zdobyli dopiero po 97 minutach. A w dodatku drużyna The New Saints wypracowała sobie kilka okazji na objęcie prowadzenia w tej rywalizacji. Oczywiście jeśli popatrzeć na kulturę gry, organizację i taktyczną stronę, to Helsingborg był lepszy. Bramka zdobyta po stałym fragmencie gry uspokoiła ich, a przy 2:0 rywale już nie mieli za wiele do powiedzenia.
Czy ze strony Szwedów można spodziewać się takiej skandynawskiej piłki opartej na dobrym przygotowaniu fizycznym i walce w powietrzu?
Rzeczywiście, tak to po części wygląda, bo taka filozofia gry i szkolenia tam występuje. Jednak w drużynie jest kilku obcokrajowców, dobrze zaawansowanych technicznie, którzy dodają drużynie inne zalety.
Helsingborg jest w trakcie sezonu. Zawodnicy mogą być zmęczeni grając co kilka dni, czy też to jednak ich atut, że będą w rytmie meczowym?
Piłkarze lubią grać cyklem weekend-środa, my trenerzy wiemy jednak, że nie zawsze wpływa to na drużynę dobrze. Trudno powiedzieć czy w naszej rywalizacji będzie to miało jakieś znaczenie. Z tego co zaobserwowaliśmy norweski szkoleniowiec jednak rotuje składem i stosuje zmiany by dać odpocząć części graczom.
Czy analizując postawę mistrza Szwecji można powiedzieć, że jest to rywal do ogrania?
Wszystko zweryfikuje boisko, ale nie jest to drużyna poza naszym zasięgiem. Więcej będziemy wiedzieć po pierwszym meczu, ale myślę, że możemy być umiarkowanymi optymistami.