Orest Lenczyk: Na ligę jest to zawodnik wyższej klasy
Prezentujemy poniżej wypowiedzi Oresta Lenczyka oraz Tomasza Jodłowca z dzisiejszej konferencji prasowej.
Orest Lenczyk: Doszło do tego transferu, w końcu. Długo oczekiwaliśmy finału sprawy. Tomek był jednym z pierwszych kandydatów do naszego składu po stratach jakie nas dotknęły po zakończeniu sezonu. Gratuluję mu wyboru klubu. Jestem przekonany, że nie uzupełnia on drużyny, ale ją wzmacnia. Wiele razy udowodnił, że na ligę jest to zawodnik wyższej klasy.
Tomasz Jodłowiec: Jestem zadowolony z transferu. Myślę, że to doda mi dużej motywacji i ambicji, by pomóc Śląskowi w osiągnięciu jeszcze lepszych wyników, choć można powiedzieć, że w ostatnich latach osiągnięto tutaj w zasadzie wszystko.
Orest Lenczyk: Przystępujemy jutro do konfrontacji ze szwedzkim zespołem, który rozegrał już kilka kolejek w swojej lidze i pokonał Walijczyków w poprzedniej rundzie. Przeciwnikiem grającym fizycznie i wyglądającym bardzo dobrze pod względem umiejętności. Nic dodać, nic ująć, w końcu wygrali ligę szwedzką. Nasze obserwacje są na ukończeniu, część z nich już przekazaliśmy zawodników. Pierwsze wrażenie - nie mamy gorszych piłkarzy, ale bardzo istotne będzie, by zawodnicy, którzy na ogół doprowadzili do tego, że klub, drużyna jest w tym miejscu, zagrali bardzo dobry mecz. Pod względem mądrości w grze, taktycznie, uniknęli błędów jak w ostatnim spotkaniu. Wszyscy wiemy, że utrata bramki w takich meczach pucharowych jest niekorzystna. Z uwagi na rewanż, jest ona także istotna w poczynaniach na boisku. Mamy osiemnastkę na mecz, wszyscy są zdrowi, kwestia pozostaje uzupełnienia formy tych, którzy grali ostatnio mniej. Sparing z MKS Oława miał temu służyć. Większość piłkarzy nie może narzekać, że nawet jeśli nie grali, to ich przygotowania do ligi nie są w tym miejscu w którym być powinny. Za trzy tygodnie rusza Ekstraklasa, a nas czekają jeszcze mecze ze Szwedami. Wielu mówiło o tych meczach z Athletikiem, Benfiką, a my jeszcze gramy Puchar Polski w weekend, choć nie wiemy z kim. Potem we wtorek lecimy do Szwecji. Po tym co się działo w poprzednim sezonie Pucharu Polski, po porażce z Arką, państwo pisaliście, że koniec Śląska i początek marszu Arki do Ekstraklasy. Wielu to zabolało, że poszło to inaczej. Jak dotąd kibice wybaczają nam styl dopóki wygrywamy. Eksperci nie wybaczają mojej osobie, zdaję sobie z tego sprawę. Biorąc pod uwagę kłopoty jakie mamy od czerwca, od rozpoczęcia przygotowań, kompletowanie obrony i doprowadzenie do formy tych zawodników, którzy mieli kontuzje lub przyjechali później, to pracujemy na tyle spokojnie, że w najbliższym czasie oczekujemy każdego z nich do gry w składzie. Jutrzejszy mecz jest bardzo trudnym. Już po meczu z Podgoricą pisano, że to mistrz z kraju o wielkości Wrocławia i jak oni mogą wygrywać z mistrzem Polski, a to nijak ma się do piłki. My mamy takich zawodników jakich mamy, ich staramy się wykorzystać do najtrudniejszych w historii klubu, w ostatnich dekadach meczów, a przecież awans do czwartej rundy byłby wielkim wydarzeniem. Stawiamy na konstruktywną krytykę. Wiem, że w Internecie jest inaczej, że tam się sprawdza to, że dostępu nie powinny mieć osoby z problemami z głową, mimo że na stadionie kilkadziesiąt tysięcy kibiców życzy nam dobrze. W jutrzejszym meczu zastanawiam się nad zmianą w obronie. W linii pomocy to ja wiem doskonale i nie potrzebuję krytycznych opinii o postawie pewnych piłkarzy, że po tygodniu mogą zagrać dużo lepiej. Ja nie rozstrzygałem jaki wpływ miały te mecze rozegrane między spotkaniami z Podgoricą. Ja powiem wprost - jeśli chodzi o zawodników, wielu czekało, by po raz pierwszy takie mecze zagrać. Ja sam bardzo oczekiwałem takich konfrontacji i mam satysfakcję, że zawodnicy dobrze grali, pokazywali zagrania, które były przez kibiców oklaskiwane. To były mecze towarzyskie, pokazowe ze strony kibiców, ale to była lekcja dla wszystkich i bardzo się cieszę, że zostaliśmy tak przyjęci ze strony kibiców w ich trakcie. Liczę, że na tym stadionie, gdzie mówią, że Śląsk tam jeszcze nie zaskoczył, mecze będą grane na pewności, że jesteśmy u siebie.
Jak samopoczucie? Jak Pan się czuje przygotowawczo?
Tomasz Jodłowiec: Miałem okres przygotowawczy, gdzie byłem z reprezentacją. Przepracowałem z nią ponad trzy tygodnie. Później miałem króki urlop, a później już trenowałem. Ostatni tydzień ćwiczyłem indywidualnie w Polonii. Biegałem i trenowałem tam z trenerem. Można powiedzieć, że przez to zamieszanie, które było w Polonii wiele nie straciłem.
W takim jak trener widzi Tomasza Jodłowca odnośnie jutrzejszego spotkania?
Orest Lenczyk: W takim razie nie widzę.