Hareide: Zamknęliśmy im możliwość dobrej gry
własne | skomentuj (1)

Zapraszamy do lektury tego co miał do powiedzenia Åge Hareide, szkoleniowiec Helsingborgsa, który w imponującym stylu rozbił dzisiaj we Wrocławiu Śląsk, 3-0.
Spodziewał się pan, ze mistrz Polski będzie tak słaby? Czy to drużyna słabsza od TNS?
Nie myślę, że byli tak słabi, tylko my tacy dobrzy. Graliśmy tak jak chcieliśmy przez całe spotkanie. W Europie, konieczne jest grać dobrze piłką, zwłaszcza na wyjazdach. My to robiliśmy, byliśmy też zdyscyplinowani, trzymaliśmy się planu i uniemożliwiliśmy im dobre granie w piłkę.
Trener zachował się jak Jose Mourinho zdejmując presję ze swojej drużyny, mówiąc, że Śląsk jest faworytem. Była to tylko zasłona, wobec tego co zobaczyliśmy dzisiaj?
Ważne jest by mieć szacunek do rywali, do Śląska, do polskiego futbolu. Przyjeżdżając do Wrocławia byliśmy pełni szacunku dla mistrzów Polski. Uważam, że moja drużyna zrobiła dzisiaj kawał dobrej roboty, uniemożliwiając Śląskowi dobrą grę. Nie zmienia to faktu, że za tydzień musimy zagrać dobrze, podkreślić przewagę z pierwszego meczu.
Mówił Pan, że zna Sebastiana Milę z jego występów w Valerendze. Czy to gorszy piłkarz niż był wtedy?
Nie można ocenić piłkarza po jednym meczu. Byłem trenerem w Norwegii, gdy on grał w tamtejszej lidze. Myślę, że każdemu piłkarzowi potrzeba pewności siebie, a dzisiaj tego u niego zabrakło. To dobry piłkarz, bardzo dobrze gra z piłką przy nodze, uważam, że dużo pracuje na boisku. Prawda jest taka, że dzisiaj zamknęliśmy im drogę i ciężko było mu wejść w spotkanie.
Jakie słabości Śląska wskazał pan swoim piłkarzom?
Nie powiem mediom o jakich wadach Śląska rozmawialiśmy przed meczem, nigdy. Każdy zespół ma swoje słabości, my również i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Dzisiaj nie pozwoliliśmy pokazać rywalom swoich sił. W przyszłym tygodniu musimy zagrać jeszcze lepiej, mamy ogromną szansę na kolejne mecze w Lidze Mistrzów, a także w naszej rodzimej lidze, gdzie walczymy o ponowne zagwarantowanie sobie miejsca w europejskich pucharach.
Czy oszczędzał pan zawodników w ostatnim meczu ligowym, zgodnie z twierdzeniem, że to jeden z najważniejszych meczów ligowych?
Tak, celna uwaga. Można to wytłumaczyć, że graliśmy dwa razy na wyjeździe ostatnio, na sztucznej murawie, niektórych piłkarzy trzeba było oszczędzić, dać im odpocząć, by dzisiaj zagrali na tym poziomie.
May Mahlangu zagrał bardzo dobrze, nakrył czapką pomocników Śląska, spodziewał się Pan tego?
Tak, spodziewałem się tego. Zagrał bardzo dobrze, miał więcej dynamiki w nogach od pomocników Śląska. To był zresztą plan przed meczem, by dać mu miejsce za ich plecami i wiedzieliśmy, że przy swoich umiejętnościach będzie stwarzał zagrożenie. Tak było w końcówce spotkania.
Kaźmierczak i Elsner byli dużo gorsi od niego?
Był najlepszym piłkarzem w Szwecji w poprzednim sezonie. Wiedzieliśmy, że będzie tworzył zagrożenie na boisku, będzie szybszy od tych zawodników, a równocześnie był silny, wygrywał pojedynki z rywalami.