"I brawa dla Gorzowa" - oceny za mecz z Helsingborgiem
Prezentujemy oceny graczy Śląska po przegranym 0-3 u siebie spotkaniu z Helsingborgs IF. Tradycyjnie przypominamy, że oceny wystawiane są dla kibiców, w skali dziesięciostopniowej, każdy komu się nie podobają może zostać dziennikarzem i pozostaje wierzyć, że piłkarze naprawdę notami przejmowali się, jak mieli 20 lat.
Marian Kelemen 5
Gdyby w polu było jeszcze kilku zawodników takich jak on, klęski w tym spotkaniu mogło udać się uniknąć. Co takiego zatem Kelemen zrobił? Ano niczego nie spartaczył. Wyłapał piłki, które wyłapać należało, celnie podawał piłkę na krótkie dystanse, ot standardowa przyzwoitość Słowaka, poniżej której nigdy nie schodzi.
Marcin Kowalczyk 2+
Kiedy zawodnik, który w ostatnich miesiącach grał bardzo niewiele, nagle w meczu pucharowym jest najlepszy w defensywie Mistrza Polski, wiedz, że coś się dzieje. Tutaj bycie najlepszym ograniczało się do gry na w miarę stabilnym poziomie, poprawnym trzymaniu linii i odległości od partnerów z obrony. Na minus aktywność z przodu, przy 0-2 i grających za linią piłki skrzydłowych rywala niepodczepianie się pod akcję trąci sabotażem. Gdyby to było starcie zapaśnicze, nie zaś mecz piłki nożnej, przy drugim golu dostałby jeszcze od sędziego ostrzeżenie za pasywność.
Rafał Grodzicki 2
Podobnie jak z Podgoricą, czyli sporo małych błędów, tyle, że tym razem nie udało ich się przykryć spektakularnymi interwencjami, ratującymi zespół. Nie sposób było odmówić ambicji, starał się współpracować z Pawelcem, ale tym razem zabrakło i zrozumienia i odpowiedniej dyspozycji. Bał się też zaryzykować interwencją trochę wyżej niż w okolicach własnego pola karnego. Z jednej strony może to i dobrze, bo gdyby nawalił, skutki były opłakane, z drugiej zaś - była to jedna z jego najjaśniejszych stron w spotkaniu z Podgoricą
Mariusz Pawelec 2+
Taktycznie obyło się bez dziwnych pomysłów, co jak na fakt, że stoperem nie był i nie będzie, może cieszyć. Pod kątem operowania piłką już tak dobrze nie było, bo i sporo zagrań niecelnych i brak zdecydowania tak w rozegraniu, jak i przy interwencjach. To można wyjaśnić zmianą pozycji, na boku można pozwolić sobie na trochę więcej ryzyka i przy próbie podania i przy próbie odbioru. \"Mario\" jednak nawet na boku był ascetyczny w szaleństwach, więc na stoperze, gdzie błędu zaasekurować już się nie da, gra jeszcze ostrożniej. Za ostrożnie.
Amir Spahić 2
Stracone gole to praca zbiorowa defensywy, ale zasłużył na szczególne wyróżnienie notorycznym uciekaniem z pozycji, łamaniem linii obronnej, niską skutecznością pojedynków oraz kiepską grą z przodu. Oczywiście, był też bardzo waleczny, ale ten punkt w piłkarskiej charakterystyce piłkarza jakby najistotniejszy nie jest.
Przemysław Kaźmierczak 1
Franciszek Smuda kiedyś stwierdził, że woli od Kaźmierczaka piłkarzy mniej drewnianych. Niestety, możemy mówić o zemście zza grobu albo samospełniającej się przepowiedni. Słowa, które w czasie ich wypowiadania były zupełną brednią, zaczynają opisywać pomocnika Śląska, który zupełnie stracił dynamikę na boisku, coraz częściej podejmuje złe decyzje i brakuje mu pomysłu tak na rozegranie akcji, jak i na własne przemieszczanie się po boisku.
Rok Elsner 3
Pierwsza połowa znośna, wyróżniający się zawodnik, bez głupich strat i dość dobrze blokujący poczynania rywali. Za to w drugiej... Przy golu numer dwa najpierw nie zablokował dośrodkowania, po czym uderzenie rywala próbował zatrzymać, robiąc \"jaskółkę\", chwilę później był tu i ówdzie, kiedy stoper rywali przeprowadzał rajd życia, zaś dalszych kilka minut po tym dzięki niemu wreszcie wrażenie, że rywali jest jakby więcej na boisku, nie było złudne, gdyż po czerwonej kartce uszczuplił szeregi wrocławian.
Sylwester Patejuk 4
Najlepszy zawodnik z pola, z widocznym zmysłem do gry kombinacyjnej i niezłą w porównaniu z partnerami aktualną dyspozycją. Dużo lepiej radził sobie na lewym skrzydle, gdzie ma szerszy repertuar zwodów. Gdyby jeszcze nie dośrodkowywał poza pole karne... Na prawej był już bezbłędnie rozszyfrowywany przez rywali, którzy blokowali jego łamanie akcji do środka.
Sebastian Mila 1+
W pewnym momencie sam zaczął schodzić z boiska, mając świadomość tego, że mu nie idzie, ale okazało się, że to nie on jest to zmiany. To jedna z tragedii tej drużyny, że będący kompletnie bez formy jej kapitan nie może zejść z boiska nawet na minutę, bo nie ma wartościowego zmiennika. Dwie próby dobrych prostopadłych piłek w trakcie meczu to stanowczo za mało, pomysł, żeby długimi momentami grał jako napastnik - surrealistyczny, zwłaszcza w momencie kiedy adresowano na niego długie piłki, wysokie lub na dobieg.
Waldemar Sobota 3
Na dobrą sprawę - mecz dla Soboty typowy, czyli próbował szukać indywidualnych akcji, czasem coś wychodziło, częściej jednak kończyło się to stratą. Coraz bardziej przypomina Janusza Gancarczyka pod tym kątem, że kiedy dostanie piłkę, nie ma wyczucia chwili, w której należy ją oddać. Na plus to, że nie holuje jej do końca, tylko w większości przypadków umie zejść do środka. Być może gdyby było więcej możliwości rozegrania piłki, nie traciłby jej tak często. O tym się jednak prawdopodobnie w ciągu najbliższych kilku miesięcy nie będziemy mieli okazji przekonać.
Johan Voskamp 3
Na tle partnerów sprawiał przyzwoite wrażenie, bardzo dużo się ruszał, tyle, że to typ zawodnika, który żyje z piłek, a tych nie dostawał. Kiedy jednak dochodził do sytuacji strzeleckich, skuteczność zawodziła, a trzeba się było liczyć z tym, że w takim spotkaniu za wiele ich mieć nie będzie, w dodatku zbyt klarowne one nie będą. Na plus udział w rozegraniu, może niezbyt intensywny, ale dość rozsądny.
Cristian Diaz, Dalibor Stevanović, Łukasz Gikiewicz bez oceny
grali zbyt krótko, żeby ich ocenić