Wykład Åge Hareide
własne | skomentuj (5)

Na sam koniec konferencji prasowej szkoleniowca Helsingborgs IF, jeden z dziennikarzy zapytał Åge Hareide, czy sądzi, że opinia o polskich piłkarzach - rzekomo nie potrafiących dostosować się do technicznych i fizycznych wymogów współczesnego futbolu - jest prawdziwa. Norweski trener uśmiechnął się i przez kilka minut dzielił się swoimi przemyśleniami na temat problemów rozwoju piłki nożnej w Szwecji i Polsce. Bazując na własnych doświadczeniach przedstawił on nie tylko swoją filozofię, ale i całego klubu, który już w pierwszym meczu raczej rozstrzygnął rywalizację ze Śląskiem Wrocław.
Åge Hareide: Tak w Skandynawii, tak w innych częściach świata, panuje tendencja, że dużo patrzy się w przeszłość, mówiąc, że futbol był dużo lepszy wtedy. Ja byłem wychowany na występach Grzegorza Laty, Roberta Gadochy i w ogóle świetnego zespołu Polskiego... W Norwegii patrzymy na czasy, gdy mieliśmy wielu piłkarzy w angielskiej Premier League - i ja sam także grałem tam w najwyższej lidze, Division One - mówiąc, że było dużo lepiej wtedy. Ale to nie jest prawda.
Futbol się zmienia. W niektórych krajach te zmiany mogą być wolniejsze, w innych zachodzą szybciej. Teraz młode talenty wcześnie opuszczają swoje rodzime kluby, by grać w lepszych drużynach za granicą. Ten problem jest taki sam w Polsce, Norwegii czy Szwecji, gdy liga jest pozbawiona tych talentów. Fundamentem są wtedy mniejsze kluby, które pozwalają, by ci zawodnicy trochę słabsi dostawali szansę. Mamy ten sam kłopot w Szwecji.
Potrzeba systemu scoutingowego, który pozwoli zbudować zespół także w oparciu o rodzimych piłkarzy, to jest dla nas kluczowe. To jest pewnie i Wasz problem, gdy największe talenty grają zagranicą, przecież macie wielkie tradycje jako naród piłkarski, teraz organizowaliście Mistrzostwa Europy, zbudowaliście piękne stadiony jak ten, więc podstawy są bardzo solidne, by na nich budować. Czasem jednak trzeba być w futbolu cierpliwym, nie dostanie się wszystkiego naraz.
Trenowałem Rosenborg w latach dziewięćdziesiątych, gdy trzy czy cztery razy graliśmy w europejskich pucharach, gdzie za każdym razem na wyjazdach byliśmy miażdżeni przez rywali. Przeciwko Sampdorii, raz też w Rosji i to były wyniki 0-5, 0-6. W kraju nie mieliśmy sobie równych, wygrywaliśmy ligę rok po roku, tylko po to, by wyjechać do Europy i dostać kilka bramek bagażu. Nagle przyszło przełamanie. Dalej wygrywaliśmy ligę, ale przebiliśmy się też do Ligi Mistrzów. To uczyniło klub pewnym swoich działań.
Helsingborgs to dobry klub. Klub, który miał w zwyczaju grać w Europie, co jest świetnym doświadczeniem - piłkarze są przyzwyczajeni do meczów, do standardu, ale są również w stanie podjąć to wyzwanie, presję. Od administracji na zarządzie kończąc, wszyscy stoją za zespołem, ponieważ wiedzą, jak trudno jest przejść przez kolejne rundy w europejskich pucharach. To specjalne przygotowanie, ale konieczne, by cały klub podołał wyzwaniu, w momencie, gdy trzeba odpowiednio się zaprezentować. Wydaje mi się, że to również dlatego Helsingborgs dzisiaj zagrał tak dobrze, osiągnął taki wynik, ponieważ posiadaliśmy tą całą wiedzę.