Awans w bólach


Śląsk awansował do 1/8 finału Pucharu Polski po wyjazdowym zwycięstwie z KS Polkowice 1:0. Gola dla wrocławian strzelił Cristian Diaz. Trener Orest Lenczyk przeprowadził kilka roszad, w pierwszym składzie wybiegli m.in. debiutanci Jodłowiec i Garyga.
Przyjazd mistrza Polski nie wywował w miasteczku zainteresowania, na trybunach pojawiło się raptem kilkuset widzów. Mecz toczył się więc w piknikowej atmosferze i bardziej przypominał sparing niż pucharową rywalizację. Trener Śląska dał pograć zawodnikom, którzy nie mieli okazji występować w eliminacjach LM. Mimo tego mieli oni obowiązek wygrać – naprzeciw wrocławianom stanął drugoligowy zespół, w którym średnia wieku wynosi 20 lat.
Wrocławianie grali bez lewego pomocnika, czasami zbiegał do boku Gikiewicz, innym razem wyżej podchodził Mraz. Tomasz Jodłowiec, trenujący z drużyną dopiero kilka dni, dobrze prezentował się na pozycji defensywnego pomocnika. Pomagał kolegom w konstruowaniu akcji, zresztą każdy ze środkowych potrafił zagrać w tym spotkaniu celną piłkę na skrzydło – do Garygi lub ewentualnie Gikiewicza. Problemem była jakość dośrodkowań – ani Garyga, ani boczni obrońcy nie zagrali choćby jednej dobrej piłki w pole karne.
W efekcie brakowało celnych strzałów na bramkę, bo napastnicy nie dostawali też prostopadłych piłek. Jedynie Jodłowiec uderzył niecelnie z dystansu, a Wasiluk źle trafił głową po wrzutce Cetnarskiego z rzutu rożnego. Pierwszy celny strzał przyniósł gola. W 31 minucie faulowany w bocznym sektorze był Gikiewicz. Do piłki podszedł Cetnarski, a piłkę głową trącił na długi słupek Diaz. Bramka rozluźniła Argentyńczyka: po chwili strzelał z 14 metrów z przewrotki, lecz prosto w Primela.
Tuż po przerwie Cetnarski z Diazem omal nie skopiowali pierwszego gola, lecz tym razem piłka minęła długi słupek. Niepodziewanie gospodarze podeszli jednak wyżej i Śląsk przez kilka chwil miał problem z wyprowadzeniem piłki. Gdy chaos został opanowany, przed szansą stanął wprowadzony za Diaza Patejuk, lecz zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału.
Zespół z Polkowic walczył ambitnie. Na bramkę Gikiewicza uderzył Krysian, ale to zwłaszcza Patryk Bryła zmusił naszego golkipera do wysiłku. Kontrę w tej sytuacji gospodarze wyprowadzili po fatalnym podaniu Wasiluka (vide zagranie Pawelca przy pierwszej bramce Helsingborga we Wrocławiu). Na 4 minuty przed końcem meczu piłki nie przeciął Socha i Skrzypczak znalazł się sam przed Gikiewiczem na piątym metrze. Źle trafił w piłkę i spudłował. Ten napór zaowocował jeszcze faulem Grodzickiego na 17 metrze, ale strzał Kwaśniewskiego został wyłapany. W samej końcówce Rok Elsner uderył mocno, lecz wprost w bramkarza.
WKS oddał trzy celne strzały na bramkę, polkowiczanie – cztery. Zespół Lenczyka znów wygrał po dobrze rozegranym stałym fragmencie gry. Tyle że jego przeciwnikiem był zespół dużo niżej notowany, więc powinniśmy oczekiwać czegoś więcej.
KS Polkowice – Śląsk Wrocław 0:1 (0:1)
Strzelcy: Diaz 31
Polkowice: Primel – Darda, Bartków (58 Kwaśniewski) , Wacławczyk, Bancewicz, Fryzowicz 82 Kusowski), Śliwiński, Krysian, Sołtyński (69 Karmelita), Skrzypczak, Bryła
Śląsk: Gikiewicz – Socha, Grodzicki, Wasiluk, Mraz, Jodłowiec, Cetnarski, Stevanović (86 Elsner), Garyga (64 Sobota), Gikiewicz, Diaz (65 Patejuk)
Żółte kartki: Garyga, Mraz
Sędziował: Jarosław Rynkiewicz
Widzów: 600