Hareide: Śląsk nie ma żadnych szans

Zapraszamy do lektury rozmowy z Åge Hareide, szkoleniowiec Helsingborgsa, przed rewanżowym meczem ze Śląskiem w III rundzie el. Ligi Mistrzów.
Gdyby był Pan trenerem Śląska i miał rewanżowy mecz w europejskim pucharze po przegranej 0:3, a w zanadrzu kilka dni później potyczkę o Superpuchar, to co by Pan zrobił? Wystawił najsilniejszy skład licząc na walkę o awans, czy dał szansę dublerom i młodym zawodnikom na zdobycie nowych doświadczeń?
Nie odpowiem na takie pytanie, Śląsk ma doświadczonego trenera, który wie co zrobić. Ja koncentruję się tylko na Helsingborgu, staramy się zaprezentować dobrze, zagrać dobry mecz. Wiemy, że czekają nas ważniejsze spotkania w szwedzkiej lidze i na europejskiej arenie, ale staramy się stawać lepsi każdego dnia. Wiem, że doświadczenia zdobyte w czasie meczów europejskich pucharów są istotne, ale oczekuję, że Śląsk zagra najlepiej jak potrafi i jestem przekonany, że będą trudnym przeciwnikiem. My skupiamy się na dobrej grze, tak jakby było 0:0 przed pierwszym gwizdkiem i naszym celem jest pokazanie naszym kibicom dobrego futbolu i awansować dalej.
Czy uważa Pan, że Śląsk ma szanse na awans?
Nie. Nie ma żadnych szans, ponieważ oczekuję, że moi podopieczni będą bardzo skupieni i gotowi do walki, dużo o tym rozmawialiśmy. Musimy być przygotowani psychicznie, nie możemy odpuszczać, dlatego, że prowadzimy 3:0. W finale LM było 3:0 do przerwy, a Liverpool odrobił starty z Milanem. Wszystko może się zdarzyć w piłce, dlatego musimy być skupieni. W moim pierwszym roku pracy z HIF straciliśmy mistrzostwo w ostatnim meczu z drużyną, która spadła z ligi. Musimy być skupieni, zdyscyplinowani i będziemy wtedy mogli cieszyć się z awansu.
Czy jednak mając taką zaliczkę da Pan szansę rezerwowym na pokazanie swych umiejętności?
Daliśmy odpocząć części zawodnikom w weekend, pozostali zagrali z Sunderlandem i pokazali się z dobrej strony wygrywając 2:0. Reszta trenowała i nabierali sił, bo chcemy, żeby wszyscy byli gotowi na środę. Musimy wykonać naszą pracę, jeśli to zrobimy, będzie OK, jeśli nie, to będziemy mieć kłopoty, zawodnicy to wiedzą.
Jeden z graczy HIF powiedział po meczu we Wrocławiu, że był pozytywnie zaskoczony postawą kibiców WKS-u, którzy nieustannie dopingowali drużynę, mimo niekorzystnego rezultatu. Jak Pan skomentuję atmosferę na stadionie we Wrocławiu?
To chyba najlepsza grupa kibiców jaką widziałem w Europie, a byłem w wielu krajach, także sam grając w wielu meczach. Byli fantastyczni, klub powinien docenić to jak wspierają zespół. To z pewnością ważne dla drużyny mieć takich kibiców, którzy są z drużyną na dobre i złe. Atmosfera na stadionie we Wrocławiu była fantastyczna.
Czy wobec tego nie żal, że zabraknie ich jutro w Helsingborgu?
Oczywiście. Ale to kwestie, w których UEFA jest bardzo surowa. To kwestia zachowania i 1-2 osoby mogą zniszczyć wysiłek całej grupy. Kibice muszą się tego nauczyć, że jedna osoba może zniszczyć wyjazd tysiącu. Wielka szkoda, bo doceniam także naszych kibiców, którzy pojechali do Polski i wspierali drużynę, ale wszyscy muszą się odpowiednio zachowywać. Piłkarze muszą się odpowiednio zachowywać na boisku, my na ławce, a kibice na trybunach. Tylko w ten sposób futbol będzie szedł w dobrą stronę. Chcemy wszystkich na stadionach, rodzin z dziećmi i nikt nie może się bać, czy czuć zagrożony. To bardzo ważne dla naszej futbolowej społeczności.