Lenczyk: Jodłowiec jutro zagra
Śląsk jest już w Szwecji i przygotowuje się do meczu z Helsingborgiem. Popołudniu Orest Lenczyk spotkał się z dziennikarzami. Z zapisu konferencji dowiecie się m.in., jak trener WKS-u podchodzi do rewanżu w obliczu trzybramkowej straty i dlaczego warto zasiąść jutro wieczorem przed telewizorem.
Orest Lenczyk: Witam Państwa na konferencji, na której nie ma żadnego szwedzkiego dziennikarza. Wygranie pierwszego spotkania jest krokiem do awansu w dwumeczu. Widocznie Szwedzi uznali, że wykonali trójskok. Uważają nas za zdecydowanie słabszą drużynę, są pewni przejścia. Chciałbym, żeby mecz jutrzejszy był na miarę naszych umiejętności i chciałbym mieć co najmniej tyle szczęścia, ile mieli Szwedzi. Mam na myśli okoliczności, w jakich zdobywali bramki tydzień temu. Może jutro pomogą nam stworzyć sytuacje, po których to my będziemy strzelać. Rewanż jest dopełnieniem gry z pierwszego meczu, ale tydzień może wiele zmienić. Chciałbym, aby nie zapominać, że gramy nowe 90 minut o zwycięstwo. Wszystko wskazuje na to, że troszkę zmienimy ustawienie i wprowadzimy Tomka Jodłowca do gry, mając na uwadze to, że może z biegiem czasu ubywać mu nie tyle sił co szybkości. Będzie to mecz nieporównywalny z tym w Podgoricy, gdzie narzekało się na pogodę. Tutaj będzie ona na 25 miejscu, jeśli chodzi o przyczyny jakichkolwiek niepowodzeń. Trzeba będzie przede wszystkim grać w piłkę i udowadniać, że przyjechał mistrz Polski.
Wspomniał Pan, że przyczyną porażek były prezenty, które...
...ja to tak nazwałem, ale były to sytuacje wynikające z, nie nazywając po imieniu, słabszej dyspozycji w tym meczu, a być może bardziej z przecenienia umiejętności piłkarzy Helsingborga. Uważam, że wychodzi 10 piłkarzy na 10 i toczą się pojedynki 1 na 1. One decydują, jak przebiega gra. Jeżeli jedno czy dwa ogniwa zawodzą i pojedynki są przegrywane, to później pod bramką jest to kwestia przypadku, czy piłka trafi w naszego obrońcę czy przeciwnik będzie miał sytuację.
Poza przegranymi pojedynkami, na co trener zwrócił uwagę? Jakie elementy gry Helsingborga trzeba zneutralizować?
Mamy grać w piłkę, utrzymywać się przy niej, to nie ma być kopanie do przodu, strata i znowu obrona. Wiem, że to nie będzie łatwe, bo w końcu gramy z mistrzem kraju, ale wyczuwam pewną złość u zawodników, którzy chcą się pokazać z lepszej strony niż we Wrocławiu.
Co by Pan powiedział kibicom, żeby ich zachęcić do obejrzenia meczu po wyniku 0:3?
To, co zaprezentowaliśmy w tym meczu, było powodem, że spadła na nas totalna krytyka. Wszystkie trzy polskie drużyny, które graly dzień po nas, też przekonały się, że łatwo się w Europie nie wygrywa, a nawet zdecydowanie przegrywa. Ja powiem wprost – jeżeli mamy we Wrocławiu kibiców tylko wtedy, gdy drużyna wygrywa, to mamy problem. Nie mogę się zadziwić od lat, że na stadiony angielskie czy w Bundeslidze przychodzą kibice bez względu na to z kim grają ich drużyny i jakie wyniki osiągają. Przychodzi się na widowisko. Ja wiem, że my nie jesteśmy w stanie stworzyć takich widowisk, bo nie mamy piłkarzy z takiej półki, ale jak się lubi swoją drużynę, to przychodzi się na mecz bez względu na wynik. Wiemy, że są Igrzyska Olimpijskie, nasze widowisko będzie marginalne dla sympatyków sportu, ale my robimy krok po kroku. Nam półkrok nie wyszedł w pierwszym meczu, mamy go dokończyć jutro. Pocieszeniem jest, że przeszliśmy II rundę i możemy grać w eliminacjach ligi europejskiej. To będzie ciąg dalszy przygotowań i końcówka szukania takiej formy u poszczególnych zawodników, żeby wyszło z tego 11-13 graczy, którzy będą grali najczęściej, bo w zgraniu formacji mamy największy problem, a teraz w tym towarzystwie trzeba będzie wykorzystać jeszcze umiejętności Tomka Jodłowca.
Czy trener nie jest zaskoczony wynikami polskich drużyn w konfrontacji ze szwedzkimi?
Jestem zaskoczony wynikiem drużyny, której jestem trenerem. Jeśli chodzi o Lecha, który kończył rozgrywki w takiej formie, że miał pretensje do wszystkich, że nie został mistrzem Polski, spodziewałem się, że poradzi sobie łatwiej w konfrontacji z AIK, które nie zdobyło mimo wszystko mistrzostwa.
Ile jest u Pana wiary, że uda się odrobić trzy bramki straty?
W piłce nożnej zdarzają się rzeczy nieprawdopodobne, cuda to podobno w biblii. Na dwóch odprawach rozmawiałem z zawodnikami, żeby nie myśleli o meczu sprzed tygodnia i o następnej rundzie, tylko o tym meczu jutrzejszym. Chcemy pokazać się z lepszej strony i osiągnąć lepszy wynik. Myślę, że jest szansa to zrealizować, ale przed nami stoi drużyna, która ma swój cel, prawie zdobyty. Istotne dla nas będzie, jak oni ten mecz rozegrają.