Niechciany Superpuchar?


W niedzielę zespół Ślaska stanie przed szansą zdobycia drugiego w historii Superpucharu. Niestety mecz ten nie będzie mieć godnej otoczki – na stadionie zabraknie kibiców WKS-u (nie dostali oczekiwanej liczby biletów), trener Lenczyk do niedawna twierdził, że do stolicy drużyna pojedzie kurtuazyjnie, a klub, choć formalny gospodarz, zgodził się, by spotkanie nie odbyło się na terenie neutralnym, lecz na stadionie przeciwnika. Cała sytuacja budzi duży niesmak.
- Skoro już zdecydowano się na takie kroki, powinien być również rewanż we Wrocławiu. Mamy tyle pięknych obiektów i nie wiem ile musimy jeszcze wybudować, aby zorganizować takie spotkanie na neutralnym obiekcie. Obecna sytuacja na pewno nie jest dobra dla Legii. Nie musimy grać o takie trofeum na własnym boisku. Chcemy, aby o losach Superpucharu zadecydowały ogólnie przyjęte zasady, czyli dwumecz lub spotkanie na innym stadionie – komentuje kuriozalną sytuację Jan Urban, trener Legii, który wcale nie cieszy się z handicapu własnego terenu i przestrzega przed lekceważeniem WKS-u, który wydaje się być w gorszej formie, niż jego podopieczni. - Być może Legia w tej chwili prezentuje wyższą formę, ale musimy to jeszcze udowodnić na boisku – mówi Urban.
I ma rację, jednak porównując nie tylko wyniki, ale też styl, jaki oba kluby zaprezentowały w ostatnim czasie, trudno szukać atutów po stronie zielono-biało-czerwonych. Śląsk przegrał oba mecze z Helsingborgiem, a w Pucharze Polski wymęczył 1:0 w Polkowicach. Tymczasem Legia awansowała do kolejnej rundy eliminacyjnej Ligi Europejskiej pokonując 3:1 austriacki SV Ried, a w Brzesku zaaplikowała rywalom 4 gole. Duża w tym zasługa Marka Saganowskiego, zdobywcy 5 bramek w 5 meczach. - Nie wolno nam jednak lekceważyć wrocławian, którzy mają dobry, doświadczony zespół. Musimy być przygotowani na walkę od pierwszej minuty, a nie jest wykluczone, że to spotkanie będzie trwało więcej niż 90 minut – mówi napastnik klubu mającego na swoim koncie już 4 Superpuchary.
Gdzie zatem szukać pocieszenia? Śląsk w ostatnich trzech meczach na Łazienkowskiej dwukrotnie wygrał i raz zremisował. W meczowej kadrze Legii zabraknie kontuzjowanego Michała Żewłakowa, jednej z ważniejszych postaci drużyny. Kogo zabrał trener Lenczyk nie wiemy, ale wygląda na to, że WKS zagra najsilniejszym składem. W trakcie meczu szkoleniowcy mogą dokonać aż 6 zmian. - Nie wiem jeszcze, czy będę chciał skorzystać z tej możliwości. Z pewnością wiele będzie zależało od tego, jak potoczy się pierwsza połowa. W lidze zrobienie trzech zmian w przerwie jest zawsze sporym ryzykiem, tutaj jednak będzie nieco inaczej. Dlatego nie wykluczam, że możemy tego dokonać, dając niemal wszystkim zawodnikom szansę zagrania o Superpuchar – mówił Lenczyk.
Początek spotkania o godzinie 16:30.