Hannover 96 - sylwetka rywala
Takie kluby jak Hannover 96 łatwo lekceważyć, nie jest to bowiem wielka marka nie tylko w skali europejskiej, ale także niemieckiej. Brak w nim wielkich gwiazd i sukcesów z przeszłości. Udało się jednak zbudować solidny zespół, a to już wystarczy, aby radzić sobie spokojnie z takimi przeszkodami jak mistrz Polski.
Założony w 1896 roku klub nigdy nie osiągał sukcesów na miarę Bayernu Monachium czy Borussii Moenchengladbach. Dwa zdobyte tytuły najlepszej drużyny w Niemczech przypadają na bardzo dawne czasy sprzed powstania profesjonalnej ligi piłkarskiej. Od momentu utworzenia Bundesligi Hannover, częściej niż wśród najlepszych, występował w niższych klasach rozgrywkowych. I to właśnie jako zespół drugoligowy zdobył w 1992 roku Puchar Niemiec. To jedyny taki przypadek w nowoczesnej historii futbolu za naszą zachodnią granicą.
Na stałe do Bundesligi klub powrócił w 2002 roku, by dziś stać się solidnym średniakiem. Sporym sukcesem zakończył się sezon 2011-12, gdy Hannover 96 zajął 4 miejsce w lidze i zakwalifikował się do europejskich pucharów. Niemal jako debiutant (wcześniej startował tylko raz, w Pucharze Zdobywców Pucharów i już w pierwszej rundzie uległ Werderowi Brema) od razu dotarł do ćwierćfinału Ligi Europy, w którym przegrał z późniejszym zdobywcą trofeum Atletico Madryt. Ubiegły sezon "Die Roten" zakończyli na siódmym miejscu, co ponownie pozwoliło na wzięcie udziału w europejskich rozgrywkach.
Sukcesy dwóch ostatnich lat Hannover odniósł pod wodzą Mirko Slomki, trenera bez większego doświadczenia w roli pierwszego szkoleniowca. Swoją szansę na zaistnienie w Bundeslidze otrzymał w styczniu 2006 roku, gdy Schalke 04 zdecydowało się na zatrudnienie dotychczasowego asystenta w roli tymczasowego trenera. Slomka został w Gelsenkirchen wicemistrzem Niemiec i awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W Hanowerze pracuje od 2010 roku, zastąpił na tym stanowisku Adreasa Bergmanna.
Preferujący system 4-4-2 Slomka stworzył w Hanowerze solidną i waleczną drużynę. W zespole nie ma wielkich gwiazd, a mimo to potrafi on walczyć z najlepszymi w lidze. Piłkarze 96-stek świetnie czują się na własnym boisku, na którym w poprzednich rozgrywkach Bundesligi zdobyli aż 37 punktów. W całym sezonie przegrali u siebie tylko dwa razy. Po raz pierwszy w Pucharze Niemiec 0:1 z Mainz po dogrywce, a potem 1:2 przeciwko Atletico Madryt. Piętą achillesową są natomiast spotkania wyjazdowe, bowiem 17 ligowych potyczek przyniosło drużynie z Dolnej Saksonii zaledwie 11 punktów i 10 goli.
W porównaniu z innymi potentatami Bundesligi Hannover nie ma zbyt szerokiego składu, dlatego trener Slomka musiał umiejętnie rotować swoimi piłkarzami. Stworzył stabilny szkielet zespołu i modyfikował go w miarę potrzeb. W przerwie letniej nie doszło do wielu zmian, przez co w zbliżających się rozgrywkach klub znów powinien liczyć się w Bundeslidze.
Pewniakiem między słupkami jest Ron-Robert Zieler. 23-letni bramkarz zbiera świetne recenzje i dziś jest drugim golkiperem reprezentacji Niemiec, w której na tej pozycji panuje duża konkurencja. W środku obrony trener Slomka stawiał na trzech zawodników: Mario Eggimanna, Karima Hagguiego i Emanuela Pogatetza. Ostatni z nich przeszedł jednak ostatnio do Wolfsburga, w jego miejsce ściągnięto więc ze Standardu Liege Brazylijczyka Felipe. Z lewej strony na zmianę występują imiennicy Christian Pander i Schulz, z prawej zaś Sofian Chahed i Steven Cherundolo. Dwóm ostatnim doszedł teraz poważny konkurent w postaci Hirokiego Sakai, który z reprezentacją Japonii zajął 4 miejsce na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie. We Wrocławiu powinniśmy obejrzeć czwórkę Pander - Felipe - Haggui - Cherundolo.
Liderem środka pola jest doświadczony Sergio Pinto, który w Hannoverze gra już od 5 lat. Jego partnerem w tej części boiska do tej pory był najczęściej defensywny pomocnik Manuel Schmiedebach. Tak było także w pierwszym meczu z St. Patrick's, jednak do formy po długiej kontuzji wraca Duńczyk Leon Andreasen i to on wystąpił w wyjściowej jedenastce w rewanżu z Irlandczykami, a także przeciwko Manchesterowi United. Przed sezonem w klubie postanowiono wzmocnić skrzydła. Z tym zamysłem ściągnięto Szabolcsa Husztiego z Zenita St. Petersburg i Adriana Nikciego z FC Zurich. Węgier powinien wygrać rywalizację na lewej stronie z Kontantinem Rauschem, natomiast Szwajcar najprawdopodobniej pełnić będzie rolę zmiennika dla Larsa Stindla. Czasami Mirko Slomka decyduje się na wystawienie w drugiej linii któregoś z napastników, w spotkaniach 96-stek można więc także ujrzeć wariant z Didierem Ya Konanem na prawej stronie lub Janem Schlaudraffem w roli ofensywnego pomocnika.
W linii ataku zespołu z Dolnej Saksonii znajduje się pięciu niezłych graczy. Trener Slomka nie może jednak korzystać z byłego zawodnika Manchesteru United Mame Biriama Dioufa, który w kwietniu doznał poważnej kontuzji kostki i wróci do gry dopiero za kilka tygodni. To poważna strata dla drużyny, bowiem Senegalczyk był wiosną niezwykle skuteczny - w 10 spotkaniach ligowych zdobył 6 goli i zaliczył 3 asysty. Najlepszym strzelcem zespołu jest Mohammed Abdellaoue, pozostali gracze mają problemy ze skutecznością. Jan Schlaudraff, choć nie strzela zbyt wielu goli, jest ważnym elementem zespołu. Często szuka gry, uczestniczy w budowaniu akcji, jest bardzo ruchliwy i kreatywny. O miejsce w składzie rywalizują także Didier Ya Konan i Artur Sobiech. Reprezentantem Wybrzeża Kości Słoniowej kiedyś interesował się Śląsk, napastnik ostatecznie trafił do Hanoweru i błyszczał w nim skutecznością. Dobre chwile ma jednak za sobą, w ostatnim sezonie był głównie krytykowany i latem mówiło się nawet o jego odejściu. Polak natomiast nie zdołał na poważnie przekonać do siebie trenera i jest numerem 5 w talii Slomki na tej pozycji.
Hannover 96 rozpoczął rywalizację w eliminacjach do Ligi Europy od 3 rundy. Bez problemów poradził sobie w niej z St. Patrick's Dublin wygrywając 3:0 na wyjeździe i 2:0 u siebie. W pierwszym meczu gole zdobywali Andreasen, Pander i Ya Konan. W rewanżu trafili dwaj środkowi obrońcy Haggui i Eggimann.