Atmosfera nigdy nie była zła
Rozmówka z piłkarzem Śląska i reprezentantem Polski Waldemarem Sobotą po niedzielnym meczu z Ruchem Chorzów (1:0).
- Zwycięstwo musi Cię podbudować przed wyjazdem na kadrę.
- Najważniejsze, że zdobyliśmy dzisiaj 3 punkty. Mamy 6 oczek, teraz ta sytuacja nie wygląda najgorzej. Mimo że ten mecz może nie był dla nas wybitnie udany, na końcu liczy się to, że wygraliśmy.
- Rozmawiałeś z chłopakami o tej sytuacji w Hanowerze, po której mogło być 2:0?
- Teraz można gdybać. Wiadomo, że gdybym podjął inną decyzję, postanowił tę akcję zakończyć sam i bym strzelił, to wiadomo, że byłoby 2:0 i może udałoby się przejść. Jednak podjąłem taką decyzję, a nie inną. Teraz jestem mądrzejszy, wiem, że powinienem inaczej zrobić. Tamten mecz trzeba puścić w niepamięć. Przed nami kolejne spotkania i teraz trzeba wygrywać.
- W jakiej jesteś formie jadąc na kadrę?
- Szczerze mówiąc dzisiaj w pierwszej połowie było widać, że całą drużyną staramy się utrzymywać się przy piłce, że nie wyglądało to najgorzej, mimo że jakichś megaklarownych sytuacji nie stwarzaliśmy sobie. W drugiej było widać, że trochę świeżości nam brakowało. Ponieważ my gramy już od dwóch miesięcy w systemie co 3 dni, więc tej świeżości trochę brakuje.
- W obronie nie popełnialiście dzisiaj katastrofalnych błędów jak ostatnio. Pracowaliście nad tym?
- Na pewno staraliśmy się te błędy, które popełnialiśmy, na treningach eliminować i ćwiczyć tak, żeby z meczu na mecz było coraz lepiej. Dzisiaj zagraliśmy na zero z tyłu. To jest podstawa do tego, żeby zdobywać punkty. Nam się udało w końcu strzelić bramkę i wygraliśmy.
- Jaka jest atmosfera w drużynie po zwolnieniu trenera?
- Wydaje mi się, że ta atmosfera nigdy między zawodnikami jakaś zła nie była. Wiadomo, że jak przegraliśmy mecz czy dwa, to nie było tak, jak powinno. Zawsze wspieraliśmy się, jak wychodziliśmy na boisko, zawsze byliśmy jednością.