Jestem dumny, że mogę trenować mistrza Polski
Poniżej przedstawiamy zapis konferencji prasowej, na której ogłoszono nowego trenera Śląska. Został nim Czech Stanislav Levý. Konferencję rozpoczął prezydent miasta, Rafał Dutkiewicz, po nim głos zabrał prezes Klubu, Piotr Waśniewski, a następnie czeski szkoleniowiec. Na koniec prezes i nowy trener odpowiadali na pytania dziennikarzy.
Prezydent Wrocławia, Rafał Dutkiewicz: W gronie właścicieli, Rady Nadzorczej i kierownictwa klubu chcemy przedstawić nowego trenera Śląska Wrocław. Tym trenerem zostaje Stanislav Levy, czeski trener, którego od dzisiaj witamy na pokładzie. Zanim trener się przedstawi, zanim przejdziemy do części sportowej, chcę jeszcze raz bardzo serdecznie podziękować trenerowi Lenczykowi. Z nim Śląsk zdobył wicemistrzostwo, mistrzostwo Polski i Superpuchar. Włożył w to dużo potu i wysiłku, za to bardzo serdecznie dziękuję.
Jesteśmy w nowym sezonie, przed piłkarzami nowe zadania, chcemy zapełnić stadion, chcemy, żeby Śląsk się liczył w walce o mistrzostwo Polski, chcemy, żeby zawodnicy grali nieco bardziej ofensywnie. Mamy nowego trenera, będziemy trzymali kciuki za jego pracę. Jestem przekonany, że w drużynie pod wodzą nowego trenera jest naprawdę dużo potencjału.
Prezes Śląska, Piotr Waśniewski: Z trenerem został zawarty kontrakt na okres obecnego sezonu, z opcją ze strony klubu przedłużenia na kolejny sezon. Podjęliśmy taką decyzję wspólnie z trenerem, jest to najlepsza, najbardziej sprawiedliwa dla wszystkich stron metoda zatrudnienia. Żeby trener miał szansę zrealizować to, o czym rozmawialiśmy przed podpisaniem kontraktu. Decyzja w sprawie zatrudnienia nowego trenera i nazwiska, jakie zostało wybrane jest składową wielu elementów i researchu, jaki zrobiliśmy w ostatnim czasie. Klub podjął decyzję, że szukając nowego trenera chce skupić się na rynku czeskim, słowackim i bałkańskim. Tak, aby trenerzy, którzy mieliby przyjść do naszego klubu byli trenerami o mentalności zbliżonej do polskiej.
Powodem zatrudnienia Levego było to, że łączy on szkołę czeską z bardzo dużym naciskiem na szkołę niemiecką. Był zarówno zawodnikiem, jak i trenerem Bundesligi, spędził tam naprawdę bardzo długi czas. Był także skautem niemieckich klubów. W ostatnim roku zdobył mistrzostwo Albanii i ciekawa rzecz, przejmując tamten klub był na 10. miejscu, a zakończył jako mistrz. Nie przedłużył umowy z klubem albańskim ze względu na zmiany właścicielskie.
Dla nas bardzo ważnym elementem jego pracy jest fakt, że trener skupia się na tym, aby wykorzystywać potencjał zawodników, jakimi klub dysponuje i to, że widzi możliwość pracy z zawodnikami zarówno z Młodej Ekstraklasy, jak i pozyskiwaniem młodych nazwisk do składu i wykorzystywanie swojej pracy jako skaut znając dobrze rynek czeski, słowacki czy niemiecki. Mamy nadzieję, że dzięki temu nasz klub będzie mógł w pełni wykorzystywać potencjał zawodników, którzy tu w tej chwili grają, a nasz udział w rozgrywkach Ligi Europejskiej nie będzie się skupiał tylko na tym, aby coraz to droższych zawodników pozyskiwać, tylko starać się wykorzystać potencjał istniejący na naszym rynku i rynku najbliższych krajów, gdzie te warunki finansowe są na tyle zbliżone do polskiej rzeczywistości. Bardzo trudno będzie kiedykolwiek Śląskowi dorównać do najbogatszych klubów Europy, a mając za cel na stałe zaistnieć w rozgrywkach europejskich, jest to warunek konieczny.
Stanislav Levý: Chciałbym przede wszystkim podziękować za bardzo miłe powitanie we Wrocławiu. Jestem niezwykle dumny z tego, że mogę trenować mistrza Polski. Muszę powiedzieć, że mam ogromny szacunek do pracy, którą wykonał mój poprzednik. Taka jest piłką, że zmienia się trenerów i piłkarzy. Zrobię wszystko, żeby zespół był jak najwyżej w tabeli i walczył o jak najwyższe cele. Zaletą Śląska jest, co słyszałem od kierownictwa, że chcemy grać o tytuł, o puchary. W Albanii od pierwszego dnia słyszałem, że musimy wygrać ligę. Bardzo się cieszę z tej pracy, wierzę, że będziemy dobrze współpracować.
Pytania od dziennikarzy do prezesa Waśniewskiego
- Kiedy się pojawiła kandydatura Levego i skąd się wzięła?
- W ostatnich tygodniach pojawiło się wiele medialnych informacji o zmianie trenera w Śląsku i wraz z tym zaczęły się pojawiać dziesiątki informacji o kandydaturach od menedżerów, znanych nam i takich, o których pierwszy raz w życiu słyszeliśmy. My od dłuższego czasu wiedzieliśmy na jaki rodzaj trenera chcemy się zdecydować po rozstaniu z Orestem Lenczykiem. Wcześniej już zdecydowaliśmy na szkoleniowca z rynku czeskiego, słowackiego lub też bałkańskiego, które są sportowo do nas zbliżone mentalnie, ale też finansowo. Jako klub współpracujemy z kilkoma skautami, nie był to kłopot, aby pozyskać nazwiska trenerów, którzy są wolni. Decyzja o samym trenerze Levym wynikała z jego bardzo dobrej znajomości rynku czeskiego, słowackiego i niemieckiego oraz jego filozofii prowadzenia klubu sportowego i filozofii pracy, która jest połączeniem szkół czeskiej i niemieckiej.
- Dotychczasowy sztab szkoleniowy zostaje czy będą jakieś zmiany?
- Jednym z bardzo ważnych elementów rozmowy z kandydatami na trenera było to, aby nasz klub bazował na fundamencie. Dla nas jest nim praca asystentów, którzy pracowali przynajmniej z poprzednim dwoma trenerami w Śląsku i chcieliśmy kontynuacji tej pracy. Dla nas jest ważne, aby bez względu na to, kto jest prezesem zarządu, kto jest pierwszym trenerem, kto dyrektorem sportowym, ten szkielet funkcjonował. Tak to wygląda na całym świecie. Jednocześnie zależało nam na tym, aby szkoleniowiec, który będzie prowadził naszą drużynę był maksymalnie otwarty na swoich polskich współpracowników. Jednym z naszych warunków było niezatrudnianie asystenta tak, aby jak najszybciej „przymusić” trenera do nauczenia się języka polskiego, ale jednocześnie wykorzystania jego doświadczenia i wiedzy przez cały klub.
- Czy nowy trener będzie mocniej współpracował z dyrektorem Paluszkiem niż to miało miejsce w ostatnim czasie?
- Tak, znowu pojawi się słowo „współpraca”.
Pytania dziennikarzy do trenera Levego:
- Ile razy widział Pan Śląsk na żywo lub w telewizji?
- Widziałem oba mecze z Hannoverem. Mam stały kontakt z futbolem niemieckim. A na żywo oglądałem wczorajszy mecz z Ruchem.
- Na tej podstawie: gdzie Pan widzi największy problem?
- Nie chciałbym mówić o jakichś problemach tej drużyny. Oczywiście szkoda, że się jej nie powiodło w pucharach. Hannover jest klasowym zespołem niemieckim, był w tym dwumeczu nie do przejścia. Wczorajsze spotkanie pokazało, że Śląsk ma swoją jakość, potencjał. W drugiej połowie przyszło zmęczenie po tych podróżach.
- Nie żal było Panu zostawić po wielu latach pracy asystenta?
- Dla mnie ta oferta była wyzwaniem. Oferty od mistrza Polski się nie odrzuca. Wspólnie będziemy dążyć do sukcesów, a nasza współpraca będzie funkcjonować na profesjonalnych zasadach.
- Kto dzięki Panu pojawił się w Bundeslidze?
- Nie chcę, żeby to wyglądało, że sam kogoś wynalazłem dla Hamburga, ale dwóch piłkarzy specjalnie jeździłem oglądać: Daniel van Buyten i Vincent Kompany. Sądzę, że HSV nie zrobił błędu kupując ich. Zarobił na nich wielkie pieniądze. Co się tyczy moich kontaktów w Bundeslidze, mam dobry kontakt z Juergenem Kloppem, z czasów, kiedy graliśmy przeciw sobie. Gratulacje za to, czego dokonał z Borussią, bo jako piłkarz był przeciętny.
- Jak Śląsk będzie grał?
- Jestem zapatrzony w niemiecką piłkę, nie tylko w Borussię, ale też reprezentację. Nie jestem trenerem, który chciałby popełniać jakieś harakiri, ale chcę grać ofensywnie.
- Jakie ma Pan zdolności językowe, czy zna Pan język hiszpański?
- Hiszpańskiego niestety nie znam, ale mówię po rosyjsku, niemiecku, rozumiem angielski i polski, choć nie w takim stopniu, aby rozmawiać.