Stokowiec: Zagłębie odbiło się czkawką
Piotr Stokowiec: Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z wyniku tego spotkania. Kilka rzeczy przesądziło o wyniku, dało o sobie znać spotkanie z Zagłębiem. Ten mecz odcisnął swoje piętno, jeszcze te przeziębienia ze środka tygodnia również. Kontuzja Yahyii oraz głupio stracona bramka były po trochę tego rezultatem, musieliśmy trochę przeszeregować zespół, zmienić formację.
Trzeba przyznać, że nie udźwignęliśmy fizycznie tego meczu, plus zawaliły te wszystkie sprawy, o których wspomniałem. W drugiej połowie nie chcieliśmy ryzykować, czekaliśmy na swoją jedyną szansę - była taka w 87. minucie, gdzie Edgar Cani fajnie wyszedł do zagrania Pazio, ale muszę pochwalić Kelemena, który spisał się w bramce. Szkoda, ale myślę, że drużyna obiera dobry kierunek. Przy normalnej dyspozycji fizycznej myślę, że wywieźlibyśmy stąd coś więcej, choć nie chcemy zabierać nic gospodarzom. Niech się cieszą, gratulujemy im i czekamy na rewanż w następnej rundzie. Były elementy, które mnie zadowoliły, ale też to co się nawarstwiło spowodowało, że przegraliśmy ten mecz.
Faul Kokoszki był bez sensu. Jaka kara może go spotkać ze strony klubu?
Pewnie państwo mieli okazję już to obejrzeć - na żywo byłem trochę zasłonięty i nie chcę tutaj na forum publicznym rozliczać się ze swoimi zawodnikami. Nie wiem, czy była to interwencja na tyle ostra, że zasługiwała na czerwoną kartkę. Ekspertów jest ostatnio w naszym kraju sporo, ten faul na Wszołku też może zasługiwał na podobną karę.
Pochwalił pan Kelemena, ale co z Pawełkiem? Pierwsza bramka jego, a potem kilka razy interweniował niepewnie.
Tak jak mówiłem przed chwilą - nie mam w zwyczaju ganić piłkarzy publicznie, przegrywamy wszyscy jako drużyna, a występ każdego z nas zostanie dokładnie oceniony i przeanalizowany.
Grał pan w Śląsku dwanaście lat temu, cokolwiek pozostało w klubie z tamtych czasów?
Stadion się trochę zmienił. Niewiele, ale jednak. Ta Oporowska jednak miała swój klimat. Miałem tu jedne z lepszych chwil w swoim życiu, mam świetne wspomnienia, strzeliłem kilka bramek i spotkałem się z życzliwością we Wrocławiu. To w Śląsku wszedłem do Ekstraklasy, tu wychowały się moje dzieci. Jeśli mieszkać gdzieś poza Warszawą, to na pewno tu. Może kiedyś przyjdzie mi tu pracować, tak trochę fantazjując. Kibice świetnie się spisują, mimo pewnych zawirowań - o czym się pisze - Wrocław jest dobrym miejscem dla piłki.
Jak ocenia pan swoje zmiany? Teodorczyk i Gołębiewski nie zagrali dziś zbyt dobrze.
Widać było po tych chłopcach trudy choroby i zmęczenia. Taką dwójkę chciałby mieć każdy trener w Ekstraklasie. Wszołek w końcówce też był do zmiany, ale wytrzymał - fajnie z takimi ludźmi pracować.