Hajto: Gratuluję chłopakom ambicji
Ten mecz przysporzył nam wszystkim wiele emocji, nie jest łatwo oceniać go na gorąco. Najbardziej cieszę się z tego, że pokazaliśmy dzisiaj charakter, w przerwie meczu, kiedy przegrywaliśmy 0:2, powiedziałem chłopakom w szatni, że i tak możemy tu jeszcze osiągnąć dobry wynik. Ta wiara, którą mamy w sztabie szkoleniowym, przekłada się na zespół. Zawsze im tłumaczymy, że wiara w siebie i w kolektyw jest bardzo ważna. W drugiej połowie w praktycznie już przegranym meczu przy 0:3 zaczęliśmy grać w piłkę. Wszystkie zmiany, które zrobiliśmy, byliśmy w stu procentach trafione. W ostatniej minucie mogliśmy się jeszcze pokusić o zwycięstwo. Nie chcę teraz oceniać pracę sędziego, ale na pewno będę chciał się do tego odnieść, muszę wszystkie sytuacje obejrzeć na powtórkach. Gratulację dla mojej drużyny za ambicję w drugiej połowie, na pewno nie gra się łatwo w 10, a później w 9. Szczególnie, że sędzia z niewiadomych mi przyczyn przedłużył ten mecz aż o 5 minut, to było dla mnie największe zaskoczenie.
Pytania:
Jak pan ocenia grę Gusicia, który został zmieniony w przerwie?
Nie będę wystawiał pojedynczym piłkarzom oceny, bo tu przyjechał cały zespół, a nie sam Gusić. Jestem zaskoczony, że pyta pan właśnie o niego, a nie o kogoś innego. Na pewno wyciągnę konsekwencje w związku z głupimi kartkami, które nam się przydarzyły. Łapiemy ich za dużo i wspólnie z Darkiem (Dźwigałą, asystentem trenera – przyp.red.) będzie konsekwentni. Nie mogą nam się takie rzeczy przydarzać, bo to osłabia zespół. Szczególnie w takich decydujących momentach. Mecz się zaczął normalnie, Śląsk miał dwie sytuacje, dwa strzały z dystansu, po czym „łapiemy” rzut karny po stałym fragmencie gry. Gusić dzisiaj specjalnie zagrał, żeby podnieść wzrost przy stałych fragmentach gry, ale właśnie po takich akcjach straciliśmy dwie bramki. Na pewno nie tak wyobrażaliśmy sobie rozpoczęcie tego meczu.
Co panem kierowało, kiedy wpuszczał pan młodego Dźwigałę za Frankowskiego?
Zawsze z Darkiem dyskutujemy w trakcie meczu o zmianach, w ostatni meczach jego podpowiedzi wydawały się trafne. Ja jestem zawsze wciągnięty w meczowe emocje, Darkiem może spojrzeć na to chłodnym okiem dwa metry za mną. Co mieliśmy do stracenia? Przegrywaliśmy, graliśmy w osłabieniu, a Frankowski nie jest typem szybkościowca. Musiał szukać człowieka, który będzie pokazywał się na prostopadłe piłki i krzyczałem do Smolarka, żeby grał cały czas w linii z obrońcami na granicy spalonego. Adam (Dźwigała – przyp.red.) w treningu przez ostatnie tygodnie wyglądał rewelacyjnie. To jest chłopak, który potrafi zagrać bardzo dokładnie. Potrzebowaliśmy grając w 10 trochę spokoju i opanowania w środku pola. Może nie kogoś dynamicznego, ale kogoś, kto przyjmie piłkę, rozegra ją do boku. Adam bardzo dobrze gra też głową, wszedł dzisiaj w bardzo trudnym momencie jako 17-latek. Czapki z głów dla tak młodego chłopaka, w tak ciężkim meczu wejść i cieszyć się na koniec z jednego punkty – to największy prezent dla niego.