Nakładką: Jeden głos wsparcia

18.01.2013 (02:37) | autor : Michał Zachodny
własne | skomentuj (10)

To nie jest ten czas, by się wyróżniać. Pierwsze sparingi, zwłaszcza toczone w tak ekstremalnych warunkach jak ze Ślęzą czy Oławą, to wyłącznie element rozrywki dla zawodników między zajęciami, które mają kształtować ich siłę na cały rok. Ciężko jest wyciągać jakiekolwiek wnioski dotyczące formy piłkarskiej... "To tylko sparing, pograjmy więc piłką bez paniki" - Rafał Gikiewicz zwracał głośniej uwagę swojemu młodszemu koledze, Kamilowi Juraszkowi. W przerwie meczu z MKS-em, między rozbawionymi i rozluźnionymi piłkarzami tylko jeden z nich przechadzał się z kwaśną miną. I z tego już jakieś wnioski można wyciągnąć.



 

Są tacy, dla których rozpoczęcie roku to kompletnie nowe otwarcie, szansa na zapomnienie o koszmarach roku 2012. W Śląsku nie powinno być osoby, która mistrzowskie dwanaście miesięcy powinna rozpatrywać przez pryzmat smutku, osobistej porażki. Ligowa wygrana słusznie powinna przyćmić takie problemy jak konflikt piłkarzy z trenerem Lenczykiem, okropny stan finansów mistrzów, europejską nędzę Śląska czy marketingowo-stadionowe wtopy działaczy. Dla wielu obserwatorów Ekstraklasy był to tryumf przeciętności, ale nawet jeśli mają oni rację, to nic nie odbierze zwycięstwa zawodnikom, którzy zwyczajnie na to zasłużyli.

Jest jednak wyjątek. Zawodnik, który 2012 rok chciałby najchętniej zepchnąć w najciemniejszy zakamarek swojej pamięci. Zawodnik, który w ostatnich dwunastu miesiącach albo nie mógł, albo po prostu nie potrafił zrobić tego, za co Śląsk mu płaci niemałe pieniądze.

Była przerwa w meczu z Oławą, Śląsk remisował w tej śnieżnej gierce, lecz nikt wynikiem się nie przejmował. "No co tam mordeczki?" - przywitał kolegów Piotr Ćwielong, gdy Sebastian Mila śmiał się ze swojego złamanego nosa. Jedynie Johan Voskamp nie był zbyt rozmowny, wpatrzony w rozgrzewającą się drugą jedenastkę jeszcze pewnie o czymś rozmyślał. Czy to były te trzy sytuacje, które przed chwilą zmarnował?

Łatwo jest sympatycznemu ale nieskutecznemu napastnikowi nawrzucać. Ponad rok bez gola w rozgrywkach Ekstraklasy czy pucharach napewno odbił się na jego pewności siebie, na jego pozycji w klubie. To nie jest już ten magnes na piłki, który w polu karnym przeciwnika przyciąga każdą sytuację - w kilkanaście sekund po wejściu, po kilkudziesięciu minutach bycia niewidocznym. Głową, nogą prawą czy lewą, wślizgiem, przypadkiem - uniwersalność (nie mylić z geniuszem), która zwłaszcza w takich ligach jak nasza musi być u napastników ceniona.

Uniwersalność jednak przeminęła. Jakby faktycznie o karierze tego napastnika przez lata decydował... przypadek. Szczęście, które w 2012 roku uleciało. Piłka już go nie szuka w szesnastce, gdy odbija się to od piszczela, a nie woleja. Trafia w bramkarza, nie pustą przestrzeń bramki. Z Oławą nie było inaczej - Voskamp raz źle stanął na śniegu i się poślizgnął przed uderzeniem, innym razem balans ciałem nie zawiódł, ale to piłka skoczyła na nierówności w białej murawie. To już brak umiejętności, czy jeszcze pech?

Niewielu jest takich piłkarzy, którzy mimo wszystko zachowują uśmiech lub grają - po aktorsku. Voskamp po środowym meczu udzielił wywiadu Michałowi Guzowi z "Przeglądu Sportowego" w którym, co tu dużo mówić, trzyma fason. "Przecież na początku pobytu w Śląsku regularnie zdobywałem bramki. Trzeba znowu osiągnąć tamten poziom. Dobrze wiem, że mnie na to stać."

"Mogę grać tak, jak tego oczekuje nasz obecny trener i zdobywać bramki. Rok temu w Lubinie strzeliłem gola po szybkiej wymianie piłki i prostopadłym podaniu Przemka Kaźmierczaka. Z Podbeskidziem w Pucharze Polski trafiłem po przedryblowaniu gracza rywali. Nie jestem zawodnikiem skazanym tylko na górne piłki ze skrzydeł. Znam swoją wartość. Potrzebuję tylko pewności siebie."


Tylko czy aż tyle? Jeśli sądzić po środowej gierce to Voskamp będzie jeszcze wiele razy przechodził przez podobne momenty rozpamiętywania kilku niewykorzystanych sytuacji w mało istotnym rozbieganiu. Czy może Holender wie, że trenerskiemu oku nic nie umknęło? Boi się, że wróci koszmar roku 2012, gdy przyszło mistrzostwo, ale odeszła skuteczność. Nie było regularnej gry - zaledwie raz w dwanaście miesięcy Johan Voskamp zaliczył pełne spotkanie w Ekstraklasie. Pierwsza kolejka tego sezonu, gdy pół składu było na "śpiewnym zakazie" - a jak się ten występ z Widzewem skończył wszyscy doskonale pamiętamy.

O Lenczyku teraz mówić nie chce, wcześniej też rzadko się odzywał, choć raczej trudno było o zadowolenie z jego strony. Widać było, że jest kompletnie zrażony do tego co spotkało go pierwszej zimy w Polsce, a konkretniej w Spale. Ciężary, hantle, zapasy, materace, biegi, rzuty, krzesła... dla kogoś, kto w piłkarskiej kulturze rodzimej Holandii nie rozstawał się z piłką nawet w najcięższym momencie okresu przygotowawczego to musiał być szok. Nie tylko dla stanu umysłu, ale też ciała - kontuzje przecież nie biorą się znikąd.

Zapewne Voskamp nie spodziewał się, że miesiąc miodowy we Wrocławiu będzie tak krótki, a wspomnienie strzelanych dla Śląska goli stanie się tak szybko tak odległe. Już nikt nie wspomina o dziewięciu trafieniach w jednym meczu, dojazdach rowerem na treningi, romansie z dziennikarstwem sportowym w Holandii czy błyskawicznej aklimatyzacji językowej w Polsce. Lecą kolejne minuty bez strzelonej bramki (o Młodej Ekstraklasie najlepiej nie wspominać), pojawiają się kolejne urazy.

Pamiętam jak na letnim sparingu w Kluczborku, Voskamp znów nie mógł zagrać. Przyszedł na trybuny, uśmiechnął się i w trakcie meczu skrupulatnie uzupełniał tabelki. Okazuje się, że pomagał koledze - wyliczał jego niecelne podania, zaznaczał odbiory, uderzenia i tym podobne. Mógł, za przeproszeniem, to olać. Mógł tam siedzieć naburmuszony, z kolejną kontuzją wynikającą z przeciążenia organizmu, obrażony na trenera, wydzwaniając do agenta, szukając ucieczki z kameralnego obiektu drugoligowej drużyny. To jednak nie ten typ człowieka, piłkarza - skoro więc brakuje mu teraz szczęścia, pewności siebie czy jakości, może wypada docenić tę drugą stronę Holendra?

Nie. Nie wolno mu tak szkodzić. Voskampa nie można żałować - Voskampa trzeba poganiać. Jeśli nie poklepaniem po plecach w takim trudniejszym momencie, to może krzykiem obudzi się tę ambicję? "Johan, dawaj, dalej, mocniej, strzelaj, przecież k.... potrafisz!" - czy to takiego przekazu mu w Śląsku brakuje? Czy to dlatego we wspomnianym wywiadzie Holender mówi o akceptacji swojej drugoplanowej roli i graniu ogonów? Tym bardziej trzeba wymagać więcej - jeśli nie idzie w sparingu z Oławą, gdy ta pewność siebie nie wraca, to pobudzić ją trzeba pozytywniejszym, ale mocniejszym przekazem.

Ostatnie czego by sam Holender chciał to pozostawienia po sobie takiego wspomnienia jakie mamy teraz. Świetny początek, porażka w starciu z rodzimą myślą szkoleniową, puste konto bramkowe i... sympatyczny sposób bycia. To może i jedno z ważniejszych wyzwań także dla Stanislava Levy'ego, który raczej nie będzie liczył na nagły błysk geniuszu dwóch drużynowych dryblasów, Łukasza Gikiewicza i Jakuba Więzika. Obudzić w Voskampie tego bezlitosnego snajpera, który udanie miksował szczęście z umiejętnościami, a efektem zawsze były bramki. Szkoda, by Holender pozostał uśpiony i pogodzony ze swoją słabością - bo nawet jeśli pudłuje na śniegu, to widać, że mu zależy.

Głowa w górę, Johan. Przynajmniej ja ciebie jeszcze nie skreślam.



>> NOWSZY
<< STARSZY
KOMENTARZE
~Do Pinacio (2013-01-19 13:49:45)
Dino w formie? Cały czas się słyszy że jak odpali to będzie najlepszy napastnik w lidze, i co? Ile sezonów jest u nas i kiedy wg Ciebie był w formie? Równie dobrze możemy czekać aż Gikiewicz będzie w formie...
~Pinacio (2013-01-18 22:41:24)
OK.ale sympatyczny Johan jest za drogi na siedzenie na ławie!Uważam że Dino w formie rozpierdala naszą lige i Giki,choć mnie wkurwia wystarczy!!!
Lukasz_Cro (2013-01-18 17:11:28)
Śląsk potrzebuje gracza, który strzela bramki. Tak naprawdę nikt oprócz mediów go nie krytykuje. Kibice pamiętają jego bramki. Moim zdaniem w formie jest lepszy od Gikiego. Podejrzewam, że Levy da mu szansę na wiosnę. Jak nie odpali na wiosnę to poprostu będzie musiał odejść.
~jap (2013-01-18 15:51:31)
Lenczyk go zmarnowal, zamiast probowac w meczach Gikiego powinien grac Johan. Takie jest moje zdanie, z Gikiego i tak nic nie bedzie. Johan pokazal za to juz dawno, ze jest dobrym napastnikiem. Giki byl probowany i co? I nic dalej drewno. Kazdy pilkarz straci wiare w siebie jesli nie daje mu sie szansy. Pamietajmy, ze to Voskamp w mistrzowskim sezonie strzelil na 2:0 z Legia a mogl byc remis, na 1:1 z Gornikiem Zabrze a moglismy przegrac, z Lechia na 1:0. Facet pomogl zrobic 5 punktow co by bylo gdyby nie ta pomoc? Gow*o. Dodam jeszcze bramke i 3pkt z Dundee United. Voskamp musi regularnie wchodzic na boisko i zlapie rytm.
~Jarek (2013-01-18 15:36:19)
Geef Johan! Fans Śląska geloof in je!
~ZGoda (2013-01-18 12:49:03)
Zgadzam się w 100%, moje zdanie jest takie że Johan dostaje za mało minut na boisku. Błagam Was,nawet Gikiewicz który strzela bramki tylko jak dostanie podanie na sam na sam (i to też nie zawsze, bo czasem mu się piłka od kolana odbije...) dostawał szanse mecz po meczu, nawet po tych nie udanych. Tak, tak wielu z Was powie, że to trener prowadzi trening i widzi jak zawodnicy się na nim prezentują, ale na Boga, czy ktokolwiek wierzy że Gikiewicz na treningach naprawdę prezentuje się lepiej od Voskampa? Tak więc jeżeli o mnie chodzi, to dałbym mu zagrać 1-2 pełne mecze tak na przełamanie i na wzrost pewności siebie i przypuszczam ze znowu odrodziłby się w nim instynkt napastnika, albo jak to zostało napisanie w artykule "mix szczęścia i umiejętności".
Cyna (2013-01-18 10:54:38)
Go ahead Johan !
~śląsk (2013-01-18 10:38:20)
dobrze gadacie, nie można pozwolić aby wszyscy zapomnieli o tym jak na początku świetnie grał! Voskamp wierzymy w ciebie !Dasz radę !<3
~Hermano (2013-01-18 10:07:57)
Dawaj Johan!!! Potrzebujemy Cię!
~Timi (2013-01-18 09:03:26)
Pełne poparcie. Wielu się śmieje z Johana, ale ja jestem pewien, że na wiosnę to będzie Voskamp, który przyjechał do nas z Holandii - bardzo skuteczny. Zobaczycie.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców ¦ląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane




I liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Wisła Kraków 20 46 51-16
2. Polonia Bytom 19 34 33-21
3. Pogoń Grodzisk Mazowiecki 19 33 37-27
4. Chrobry Głogów 19 31 26-18
5. Śląsk Wrocław 20 31 36-33
6. Ruch Chorzów 20 31 31-28
7. Stal Rzeszów 19 31 30-28
8. Wieczysta Kraków 19 30 40-29
9. Polonia Warszawa 19 30 28-27
10. Miedź Legnica 19 30 35-36
11. ŁKS Łódź 19 26 28-29
12. Odra Opole 20 25 20-23
13. Pogoń Siedlce 20 22 21-22
14. Puszcza Niepołomice 19 19 20-24
15. Znicz Pruszków 19 17 21-41
16. Stal Mielec 19 13 21-40
17. GKS Tychy 20 13 26-46
18. Górnik Łęczna 19 11 22-38

II liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Unia Skierniewice 19 41 38-20
2. Warta Poznań 19 38 32-21
3. Podhale Nowy Targ 19 35 24-15
4. Olimpia Grudziądz 19 34 37-26
5. Świt Szczecin 19 32 37-32
6. Śląsk II Wrocław 20 27 37-30
7. Sandecja Nowy Sącz 19 27 26-28
8. Stal Stalowa Wola 19 26 38-31
9. Resovia 19 25 25-24
10. Podbeskidzie Bielsko-Biała 19 25 28-31
11. Sokół Kleczew 19 24 35-32
12. Chojniczanka Chojnice 19 24 30-29
13. Zagłębie Sosnowiec 20 23 23-33
14. Hutnik Kraków 19 21 27-30
15. Rekord Bielsko-Biała 19 21 27-35
16. KKS 1925 Kalisz 19 19 21-27
17. ŁKS II Łódź 19 13 19-35
18. GKS Jastrzębie 19 7 16-41