Sen zimowy Śląska
Ponad dwie dekady kibice we Wrocławiu czekają na noworoczne zwycięstwo w ekstraklasie. Poprzedni raz ta sztuka udała się ich pupilom w 1992 r., kiedy to na stadionie przy Oporowskiej pokonana została Olimpia Poznań po golu Dariusza Michaliszyna. Od tamtej pory na 9 prób WKS trzykrotnie przegrywał, zaś w 6 przypadkach dzielił się punktami. I to wszystko pomimo faktu, że aż 6 tych spotkań rozgrywał w roli gospodarza.
Odkąd wrocławski klub wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej zawsze rozpoczyna wiosenną część rozgrywek od remisu. Tak było przed rokiem, gdy na Stadionie Miejskim gościliśmy późniejszych wicemistrzów Polski, Ruch Chorzów (1:1). Ale też przed dwoma laty, gdy z Wrocławia punkt wywiozła ostatnia w tabeli Cracovia (0:0). Nie inaczej inaugurowaliśmy wiosnę na wyjazdach w pierwszych dwóch sezonach po awansie: najpierw w Gdańsku z Lechią (1:1), potem w Bytomiu z Polonią (0:0).
Nieco lepiej radziliśmy sobie w tym czasie w niższych klasach rozgrywkowych. Co prawda przegraliśmy z kretesem z Kmitą Zabierzów (1:3) na początek wiosny dającej promocję, ale 12 miesięcy wcześniej efektownie pokonaliśmy Miedź Legnica (3:1).
Znacznie gorzej było podczas poprzednich pobytów Śląska w elicie. Lat temu 11 podopieczni czeskiego trenera Petra Němca ulegli u siebie Radomsku (1:2). Sezon przed tym WKS poległ w Zabrzu z Górnikiem (0:2), ale przynajmniej utrzymał się.
W 1996 r. wrocławianie zdołali co prawda zremisować z Amicą Wronki (2:2) i był to punkt na wagę pozostania w lidze. Jednak rok później przegrali na własnym boisku ze Stomilem Olsztyn (0:1) i pożegnali się z krajową elitą.
Nie uchronił przed degradacją podział punktów w spotkaniu z Lechem Poznań (0:0) na początek wiosny `93. Wrocławianie aż 21 lat czekają na udany start w ekstraklasie do rozgrywek w nowym roku. Dokładnie 14 marca 1992 r. zwyciężyli u siebie inny poznański klub, Olimpię (1:0).
PIERWSZE MECZE ŚLĄSKA W NOWYM ROKU KALENDARZOWYM
