"Do Kielc po punkty" - zapowiedź meczu z Koroną


Tydzień temu przegrała Legia, wczoraj nie dał rady Lech, Polonia zgubiła punkty w Gdańsku. Zagłębie remisuje w pucharze, a Górnika już tam nie ma. Te wyniki oznaczają mniej więcej tyle, że wrocławianie są w tej chwili jedyną ekipą z kompletem zwycięstw w więcej niż jednym meczu o punkty w tym roku.
W początkowych minutach obu spotkań powodów do optymizmu nie było widać. Śląsk w obu przypadkach musiał gonić wynik. I w meczu z Widzewem i z Flotą pokazał jednak, że ma doświadczony zespół z kilkoma nadal klasowymi zawodnikami, potrafiącymi zrobić różnicę. Grając niespecjalnie porywająco, potrafili obrócić losy spotkania na swoją korzyść. I kiedy wydawało się, że losy tytułu będą przesądzone, doskoczyli do Legii na cztery punkty. W trudnej zaś sytuacji odwrócili losy spotkania pucharowego i do Świnoujścia nie będą musieli jechać, żeby gonić wynik.
Gra Śląska na kolana nie rzuca, ale nie jest to nowina. Stan pacjenta, którym opiekuje się doktor Levy jest od dłuższego czasu ciężki, ale i od niemniej długiego czasu stabilny. Są momenty remisji, kiedy wrocławianie potrafią grać i ładnie dla oka i skutecznie, ale są też momenty, kiedy to oko wolałoby podziwiać gwiazdy błyszczące się nad dachem stadionu. Nie zmieni to jednak faktu, że nawet pomimo wielu problemów, wrocławianom zawsze przytrafi się kilka sytuacji, które pozwolą na mozolne zdobywanie punktów. Szału nie ma, ale wystarczyło na czołowe lokaty w dwóch kolejnych sezonach. I wystarczy w trzecim.
W pięknych wiosennych okolicznościach budzącej się do życia przyrody, wrocławianie odwiedzą Kielce. Wbrew przysłowiu 'gwiździ jak w kieleckiem', aktualne prognozy wskazują, że doskonałe warunki termiczne dotarły i do stolicy województwa świętokrzyskiego. Pogoda będzie więc sprzyjać do gry w piłkę.
Stanislav Levy na konferencji prasowej stwierdził, że do Kielc "Śląsk jedzie po punkty". Uspokoiło to część kibiców podejrzewającą, że głównym puntem wyjazdu miałby być Pałac Biskupów Krakowskich, tudzież inne zabytki turystyczno-krajoznawcze tamtejszych rejonów. Zamiast więc tego, wrocławian czeka ostra walka ze złocisto-krwistymi. Tej ostrej walki nie wytrzymała Legia. Pressing zawodników z Kielc, niedostawianie nóg i walka o każdy metr boiska wystarczyły na drużynę przez wszystkich typowaną do wygrania ligi. Śląsk tymczasem nie jest nawet faworytem tego spotkania, bukmacherzy za triumf gospodarzy płacą minimalnie mniej.
Leszek Ojrzyński z kolei na konferencji prasowej przestrzegał przed stałymi fragmentami gry. Nie ma już wprawdzie we Wrocławiu Tomasza Jodłowca, ale zastępujący go Adam Kokoszka również wniesie swój wkład w tworzenie zagrożenia pod polem karnym rywala przy rzutach wolnych i rożnych. Stanislav Levy twierdzi, ze Śląsk będzie się starał grać szybką piłką i unikać gry kontaktowej. Celem Korony jest zupełnie co innego. Zanosi się na spotkanie dwóch różnych filozofii futbolu. Jutro od 14:30 sędzie Marciniak będzie miał dużo pracy...