Maciej Wilusz: W sercu sentyment do Śląska


Maciej Wilusz to jeden z nielicznych wychowanków Śląska, który w ostatnich latach gra w Ekstraklasie. Piłkarz w młodym wieku wyjechał do Holandii, gdzie problemy zdrowotne przeszkodziły mu w rozwoju kariery. Zdecydował się na powrót do Polski i trenował nawet z zespołem WKS-u, ale ostatecznie wylądował w MKS-ie Kluczbork. Tam odbudował formę i przeniósł się do GKS-u Bełchatów, w barwach którego znów jednak przeciwko Śląskowi nie zagra - po raz trzeci obejrzy spotkanie z trybun. Zapraszamy do lektury wywiadu.
Jaka atmosfera panuje w bełchatowskiej szatni przed sobotnim meczem? Liczycie, że wreszcie w tym roku nie skończy się wynikiem bezbramkowym?
Nastroje w Bełchatowie są bojowe, choć Śląsk to przecież mistrz Polski i mierzy w obronę tytułu. My z kolei w każdym meczu potwierdzamy stabilną formę, nie tracimy bramek, choć graliśmy z wymagającymi rywalami, i czekamy na nasze okazje. Celujemy w sobotę w komplet punktów, w końcu gramy na własnym stadionie, a tu jesteśmy najsilniejsi.
Siłę ofensywną ma wzmocnić powrót po kontuzji Dawida Nowaka. Wybiegnie na murawę?
Wyjściowego składu trener jeszcze nie ogłosił, ale Dawid znalazł się w meczowej 18 i jest gotowy do gry ze Śląskiem.
Korzystając z przerwy reprezentacyjnej zagralicie z Polonią Warszawa i wygralicie 2:0. Ten wynik was podbudował?
Na pewno w jakim stopniu to korzystnie wpływa, bo znów nie stracilimy gola, a wreszcie udało się co strzelić. Liczymy, że w sobotę przełamiemy się także w lidze i komplet punktów zostanie w Bełchatowie.
Brak straconych goli to duża zasługa transferu Zubasa. Obecność między słupkami takiego zawodnika pomaga chyba w grze defensorom?
Oczywiście dla obrońcy to komfortowa sytuacja, wiedząc że ma się taką podporę. Czujemy się pewniej mając takiego zawodnika i to daje nam przewagę psychiczną. Na pewno jego gra wpłynęła korzystnie na nasze wyniki w tym roku.
Czy Łukasz Madej pomagał rozszyfrować grę Śląska?
Łukasz nie zdradzał jakich informacji, ale myślę, że każdy z nas ogląda spotkania Śląska, czy to ligowe, czy teraz w Pucharze Polski przy tym analizując i wyciągając wnioski.
Niedawno obie drużyny spotkały się w Pucharze Polski i Śląsk wygrał 3:0, wspominalicie ten mecz?
Nie analizowalimy z trenerami poprzednich meczów WKS-u. My skupiamy się na naszej grze, koncentrujemy się na tym, żeby wejść dobrze w mecz. Wierzę, że chłopacy odpowiednio zrealizują założenia taktyczne i wynik będzie korzystny.
Wrocławianie zagrali kilka dni temu spotkanie Pucharu Polski. Będą bardziej zmęczeni czy też to gorzej dla was, bo WKS będzie pozytywnie nastawiony po dobrym meczu i pewnej wygranej?
Chyba nie ma to wielkiego znaczenia, choć może rzeczywiście kilku zawodników będzie nieco bardziej zmęczonych przez ten mecz w Świnoujciu, ale nie przywiązywałbym do tego wielkiej wagi.
Meczowi ze Śląskiem towarzyszy jaki sentyment?
Sentyment oczywiście pozostał jak najbardziej, jestem wychowankiem Śląska i chyba zostanie mi na zawsze w myślach i sercu.
Ale zagrać przeciwko wrocławskiemu klubowi jakoś się nie udaje.
Przed meczem z drużyną, której się jest wychowankiem, zawsze czuje się wielką mobilizację i nie wiem, czym to jest spowodowane, że za każdym razem wypadam z gry. Najpierw czerwona kartka, później kontuzja, teraz żółta. Może za bardzo chcę i myślę o tym zbliżającym się meczu ze Śląskiem, o tym żeby jak najlepiej się zaprezentować... I teraz znów pozostaje mi tylko żałować, że nie wybiegnę na boisko.
Jakiś czas temu była szansa na ponowną grę w Śląsku.
Po powrocie do Polski leczyłem się na własna rękę we Wrocławiu i trener Ryszard Tarasiewicz dał mi szansę treningów z drużyną. Wtedy po trudnym okresie chciałem wrócić w ogóle do gry, brakowało mi przygotowania i formy. Szkoleniowiec stwierdził jednak na koniec, że ma na mojej pozycji wystarczającą liczbę zawodników, więc szukałem innego klubu i trafiłem do Kluczborka.
Formę udało się odbudować, to może znów obrać kierunek na stolicę Dolnego Śląska?
Na razie skupiamy się w Bełchatowie na najbliższej przyszłości. Powiedzielimy sobie w szatni, że dopóki jest szansa, to walczymy o utrzymanie. Zostało jeszcze sporo meczów, a po nich będę się zastanawiać co dalej. Oczywiście mam swoje cele i ambicje, ale w tej chwili najważniejsza jest walka o ligowy byt GKS-u.
Jaki typ na sobotnie spotkanie?
Zawsze trzymam kciuki za Śląsk, gdy rozgrywa swoje mecze, ale teraz jestem w Bełchatowie. Ostatnio udało nam się wygrać u nas 3:0 i tym razem liczę również na korzystny wynik GKS-u.