Kiereś: To był impuls

Kamil Kiereś (trener Bełchatowa): Najważniejsze jest zwycięstwo. W końcu zdobyliśmy też bramkę i znów jej nie straciliśmy. Zobaczymy, co w poniedziałek zrobi Ruch. Na razie mają nad nami sześć punktów przewagi. Pierwsza połowa była słaba. Obie drużyny grały senny futbol, na boisko mało się działo, dużo piłek było wstrzeliwanych w pole karne. Wejście po przerwie Żurka i Nowaka wniosło wiele ożywienia w naszej grze. Moi zawodnicy zagrywali piłki za plecy obrońców Śląska. Gratuluję moim zawodnikom postawy i zaangażowania oraz życzę im Wesołych Świąt. Nastroje przy stołach wielkanocnych będę mieli jutro dobre.
Zubas to jakiś czarodziej, mag, a może zna on jakiegoś szamana?
Każdy, kto z nim porozmawia, stwierdzi, że to normalny człowiek, spokojny człowiek. Obrońcy czują, że mają za plecami ostoję, opokę.
Po przerwie dokonał Pan trzech zmian.
Miałem dwie myśli. Zostawić wszystko po staremu jeszcze na 15 minut drugiej połowy lub dokonać od razy dwóch korekt. Postawiłem na to drugie. To był impuls.
Co powiedział pan w przerwie?
To wewnętrzna sprawa szatni, niech to tam zostanie.