Podtrzymać passę


Już w środowy wieczór Śląsk może zrobić pierwszy krok, aby po 26 latach przerwy znów zagrać w finale Pucharu Polski. W 1987 roku Wrocławianie pod wodzą trenera Henryka Apostela po raz drugi w swojej historii świętowali triumf w Pucharze Polski, pokonując 4:3 po rzutach karnych GKS Katowice. Teraz, po wyeliminowaniu zespołów z Polkowic, Bełchatowa i Świnoujścia, przyszedł czas na dwumeczowy pojedynek z krakowską Wisłą.
W najmocniejszym składzie wrocławianie powalczą z zespołem, dla którego w tym sezonie liczy się już tylko Puchar Polski. Podopieczni trenera Tomasza Kulawika będą walczyć o wszystko, gdyż w lidze już niewiele będą mogli zdziałać. Krakowianie po ostatniej porażce na własnym stadionie z Piastem zajmują dopiero dziesiątą pozycje w tabeli i o walce o czołową lokatę mogą zapomnieć. Ligowy sezon Wiślacy chcą uratować zdobytym pucharem, więc na pewno będą walczyć na całego.
Trener Kulawik zabierze do Wrocławia najmocniejszy skład. Nie zagra tylko Kew Jaliens, który leczy kontuzję. Na lewej stronie obrony zastąpi go prawdopodobnie Gordan Bunoza, podobnie jak w meczu przeciwko gliwiczanom. Na boisku pojawi się za to najpewniej Rafał Boguski. Trener oszczędzał go w ostatnim meczu, aby zawodnik był w pełni sił na mecz z mistrzem Polski.
Co ciekawe Wiślacy słabo prezentują się tylko w lidze. W rozgrywkach o Puchar Polski Biała Gwiazda straciła jedynie dwa gole, strzeliła natomiast aż 12! Po cztery bramki na swoim koncie mają już Rafał Boguski i Cwetan Genkow i to na nich trzeba będzie bardzo uważać. Dla porównania najlepszym strzelcem Śląska w tych rozgrywkach jest Łukasz Gikiewicz – zdobywca trzech goli.
Łukasz Garguła w wywiadzie dla oficjalnej strony Śląska stwierdził, że najważniejsze to zachować w tym meczu czyste konto. - Strata gola w pierwszym meczu półfinałowym postawi nas w trudnej sytuacji przed rewanżem - mówił pomocnik Wisły. - Wszyscy wiedzą, że stałe fragmenty gry są silną stroną Śląska. Sebastian Mila potrafi doskonale dorzucić piłkę w pole karne i przesądzić w ten sposób o losach meczu nawet wtedy, gdy jego drużynie gra się nie klei. Dlatego tym razem nie możemy faulować w okolicach osiemnastego metra - przyznaje Łukasz Garguła. - Przed nami dwumecz, więc bardzo istotne jest, by w pierwszym wyjazdowym pojedynku nie stracić bramki. Musimy być skoncentrowani od pierwszej do ostatniej minuty.
Wrocławianie ostatni raz z Wisłą w stolicy Dolnego Śląska mierzyli się w listopadzie 2011 roku. Wtedy wygrali Wiślacy 1:0, później WKS zagrał potem z zespołem z Krakowa jeszcze dwa razy w lidze. W maju 2012 roku gol Roka Elsnera dał Śląskowi mistrzowski tytuł. Ostatni pojedynek obu zespołów trzeci raz z rzędu zakończył się rezultatem 1:0, tym razem dla Wisły. Gdyby ta passa miała zostać podtrzymana w środę jako zwycięzcy z boiska schodzić powinni podopieczni trenera Levego. Wszystko okaże się już w środę o 18:30! Zapraszamy na naszą relację live.