Levy: Zabrakło szczęścia
Stanislav Levy: Myślę, że początek meczu był bardzo słaby z naszej strony. Bramkę straciliśmy po błędzie i kontrze. Aż do wyrównania byliśmy mało aktywni, mało biegaliśmy, byliśmy mało agresywni. Po zdobyciu bramki na 1:1 byliśmy lepsi, prowadziliśmy 2:1, chcieliśmy dalej grać aktywnie, ale straciliśmy łatwo bramkę na 2:2. Potem zrobiliśmy zmiany ofensywne, wszedł Cetnarski i Mouloungui. Chcieliśmy zrobić tutaj wszystko, aby zdobyć 3 punkty. Mieliśmy sporo sytuacji pod bramką przeciwnika, ale decydującego gola nie strzeliliśmy.
Z czego wynika ta liczba strat w pierwszej połowie?
Straty były spowodowane tym, że dużo prowadziliśmy grę. Nie graliśmy tego co chcieliśmy, czyli na dwa-trzy kontakty. Stąd straty. Przeciwnik czekał na kontratak, a myśmy mu to umożliwili.
Czy pod koniec kazał Pan Kaźmierczakowi, żeby się cofnął i pomagał w defensywie z prawej strony?
Nie miało to tak być, żeby Przemek miał grać z tyłu. Myśmy chcieli grać, Marcin Kowalczyk czy Adam Kokoszka, wszyscy szli do ofensywy, a w końcówce za wszelką cenę chcieliśmy zdobyć trzy punkty.
Czy z przebiegu meczu jest pan zadowolony, z remisu, czy czuje pan niedosyt, bo różnie mogło się to w pierwszej połowie potoczyć?
Po stracie przez nas gola, Polonia dobrze kontratakowała i jakby strzeliła trzecią bramkę, bardzo trudno byłoby tutaj zdobyć punkty. Ale w końcówce to my przycisnęliśmy, tylko zabrakło szczęścia.