Do finału jeden krok


Zwycięstwo z Wisłą 2:1 we Wrocławiu w pierwszym meczu półfinałowym w rozgrywkach Pucharu Polski pozwala na umiarkowany optymizm przed rewanżem w Krakowie, czyli w miejscu szczególnym dla Śląska. To właśnie przy Reymonta wrocławianie świętowali drugi w historii tytuł mistrzów Polski oraz ostatni awans do finału krajowego pucharu. Czy i tym razem Stadion im. Henryka Reymana będzie szczęśliwy dla WKS-u?
Zaliczka jednego gola z Wrocławia jest na pewno cenna, ale jedna akcja może zadecydować o tym, że to podopieczni Stanislava Levy'ego będą musieli gonić wynik. Wisła ma duży potencjał, o czym przekonała się kilka dni temu warszawska Legia. Co prawda to stołeczny klub zdobył w sobotę komplet punktów w ligowym starciu, ale krakowianie pozostawili po sobie bardzo dobre wrażenie – w przeciwieństwie do sędziów, których błędy znacznie przyczyniły się do zwycięstwa gości. Podopieczni Tomasza Kulawika zaprezentowali się o wiele lepiej niż w pierwszym meczu półfinałowym, kiedy wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, czy to na pewno jest ta Wisła, która jeszcze niedawno, w podobnym składzie, walczyła o awans do Ligi Mistrzów.
Do przerwy w pierwszym spotkaniu na boisku istniał tylko jeden zespół – Śląsk szybko zdobył dwie bramki i powinien swoją ogromną przewagę udokumentować kolejnymi trafieniami. Niestety po zmianie stron spotkanie się wyrównało, a jeden prosty błąd wystarczył, żeby krakowianie zdobyli gola kontaktowego, który pozwala Białej Gwieździe realnie myśleć o wyeliminowaniu mistrzów.
Aktualny wynik dwumeczu pozwala Śląskowi na grę, w której czuje się bardzo dobrze. To Wisła będzie musiała zaatakować, żeby wygrać, z kolei wrocławianie nastawią się na grę z kontry. Defensywna taktyka wymaga jednak pełnej koncentracji i grę niemal bezbłędną, a z tym Śląsk ma spore problemy. Głupie straty przy wyprowadzaniu piłki z własnej połowy to już niemal znak firmowy wrocławian, którzy w ten sposób stracili bramki w spotkaniach przeciwko Górnikowi Zabrze (strata Adama Kokoszki) i Wiśle Kraków (strata Marcina Kowalczyka). Trener Levy stawia w środku obrony na tych dwóch piłkarzy i jak do tej pory nie może być z takiego rozwiązania zadowolony. W ostatnich 10 oficjalnych spotkaniach, bramkarze Śląska tylko raz (!) zachowali czyste konto – w Świnoujściu przeciwko Flocie.
Perfekcyjna gra w obronie będzie kluczem do awansu do finału, w którym wrocławianie nie zagrali od 1987 roku, kiedy na stadionie Odry Opole zielono-biało-czerwoni pokonali po rzutach karnych GKS Katowice. W półfinale na drodze podopiecznych Henryka Apostela stanęła Wisła. Pierwsze spotkanie rozegrane we Wrocławiu zakończyło się wynikiem 1:0, drugi mecz po golu Ryszarda Tarasiewicza to remis 1:1 i awans Śląska. Czy i tym razem wyeliminowanie Wisły będzie wiązało się ze zdobyciem pucharu?
Wisła Kraków – Śląsk Wrocław (półfinał PP, I mecz: 2:1 dla Śląska)
17. kwietnia, godzina 18:30