Urban: W Legii liczy się tylko pierwsze miejsce

Jan Urban: Wydaje mi się, że zagraliśmy najlepsze spotkanie na wiosnę w najlepszym momencie. Przyjazd do Wrocławia to zawsze wielkie wydarzenie. Mecz nam się ułożył bardzo dobrze. Było widać, że potrafiliśmy zneutralizować bardzo mocne boki Śląska oraz jego gwiazdę Sebastiana Milę. Jest to zawodnik, który jeśli ma trochę miejsca widzi wszystko na boisko i potrafi zagrywać świetne piłki. Dzisiaj mu to uniemożliwiliśmy. Nasza gra cieszy, bo wyglądała bardzo dobrze. Wynik 2:0 to chyba najmniejszy wymiar kary dla Śląska. O rewanżu na razie nie myślimy, a o ligowym spotkaniu z Lechią.
Pytania:
Czy neutralizacja Mili to był główny klucz do zwycięstwa?
To był jeden z głównych celów oprócz boków, bo w bardzo dobre formie jest Sobota i Ćwielong. To nam się udało. Wprowadzenie Marko Sulera na lewą obronę było dobrą decyzją. Waldek miał praktycznie w I połowie tylko jedną akcję. Cieszę się z występu Sulera, bo nie grał bardzo długo.
Nie miał Pan wrażenia, że we Wrocławiu Panu się chyba nigdy nie układało?
Ja nie rozmyślam za dużo. To co było wczoraj to już historia. Obawy miałem jednego typu: Śląsk przegrywa sromotnie derby i tak sobie pomyślałem, że znowu trafimy na gości, którzy będą chcieli się na nas wyżyć. Byliśmy jednak zdecydowanie lepszą drużyną.
Czy gra Śląska to tylko i wyłącznie efekt świetnej gry Legii czy jednak Śląsk po prostu zagrał słabo?
Śląsk to bardzo dobry klub, który potrafi wygrać Superpuchar Polski, w lidze w Poznaniu czy z nami. Nieprzypadkowo zdobył mistrzostwo kraju. Ten skład się przecież niewiele zmienił To bardzo doświadczony zespół. Tutaj nie ma tylu młodych zawodników jak w Legii. Śląsk gra nieregularnie. Potrafi wygrać z najlepszymi oraz potknąć się z teoretycznie z o wiele słabszym rywalem.
Czy kwestia zdobycia Pucharu Polski jest już rozstrzygnięta?
Tak powinno być. Wygrać 2:0 na wyjeździe i nie wykorzystać takiej szansy to byśmy lamentowali bardzo długo. Każdy mecz jest jednak inny. Można to porównać ze spotkaniami półfinału Ligi Mistrzów – kto odrobi straty? Real miał jeszcze szanse do odrobienia. Jednak to my gramy na własnym boisku w rewanżu i nie powinniśmy wypuścić Pucharu z własnych rąk.
Skąd się biorą te rotacje w składzie?
My mamy szeroką kadrę. Wielu zawodników na wielu pozycjach. Wszystkie rotacje są po to aby wykorzystać potencjał tych zawodników. Czasami się zdarza, że mamy problemy kadrowe. Gramy co 3 dni, bywają jakieś kontuzje. Na boisku pojawił się Jagiełło, a Kosecki i Żyro nie byli w pełni zdrowi.
Czy nie miał Pan obaw jak na rozgrzewce leciały petardy w stronę zawodników?
Oczywiście, że to jest nieprzyjemne. Bramkarz się rozgrzewa a obok niego spadają petardy. Zapewne pewne działania będą dokonane przez osoby, którzy są za to odpowiedzialni.
Co można zrobić aby się nie powtórzyła historia z dwóch poprzednich sezonów gdy Legia zdobywała Puchar Polski a nie zdobyła mistrzostwa?
Presja na pewno jest. Jednak musimy sobie z nią poradzić. Lech może spokojnie przygotowywać się w cyklu tygodniowym. Zobaczymy ile ta gra na dwóch frontach będzie nas kosztowała. Ja zawsze po meczu martwię się tym czy zawodnicy są zdrowi. Piłkarze mają pod koniec sezonu też sporo żółtych kartek. Oby tak jak dzisiaj zmiennicy dali radę wziąć na siebie barki odpowiedzialności.
Pracujemy na wynik. To jest Legia Warszawa, a w niej liczy się tylko pierwsze miejsce. Chcemy się bardzo zrehabilitować za poprzedni sezon. Będzie na pewno ciekawie do końca sezonu.
W ostatniej kolejce może dojść do sytuacji, że Śląskowi będzie opłacać przegrać z Legią aby grać w pucharach...
Wiedzieliśmy o takiej sytuacji, że Śląsk może dopingować Legię. Nie raz się zastanawiałem, że może być taka sytuacja, że ktoś odpuści mecz. Czy mam przegrać i grać w pucharach czy odwrotnie? Trudny wybór. Myślę, że Śląsk na pewno chciałby grać w pucharach. Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, nie wiem jak się zachowają.