Okiem AS-a: Śląsk - Legia
Piłkarze często zarzucają mediom, że brakuje im futbolowego doświadczenia opisując i oceniając ich poczynania na boisku. Przygotowaliśmy zatem dla naszych czytelników nowy cykl „Okiem AS-a”. Remigiusz Jezierski i Dariusz Sztylka po zawieszeniu butów na kołku założyli Agencję Sportową AS35, która organizuje m.in. warsztaty piłkarskie (więcej informacji o całej ofercie na stronie www.as35.pl), a na ŚLĄSKnecie doskonale znający drużynę byli zawodnicy WKS-u będą krótko komentować spotkania Śląska Wrocław. Jak Remik ocenia postawę zielono-biało-czerwonych w meczu z Legią? Zapraszamy do lektury.
- Spotkanie z Legią to nie był zwykły mecz, w którym można było pozwolić sobie na słabszą dyspozycję. Kluczowe było osiągnięcie wyniku, który nie pogrzebałby szans na sięgnięcie po trofeum. Niestety, legioniści wyglądali lepiej od pierwszej minuty, żwawiej poruszali się po murawie, ale nie można powiedzieć, że mieli olbrzymią przewagę, bo przecież trzech stuprocentowych sytuacji bramkowych sobie nie wypracowali. Te gole były dość szczęśliwe, choć przy drugiej bramce Marek Wasiluk chyba miał szansę na nieco lepszą interwencję.
Szkoda, bo widać było, że rywale nie zamierzali szturmować bramki Śląska. Boczni obrońcy nie byli nastawieni za bardzo ofensywnie, a w destrukcji wspierała ich dwójka środkowych pomocników. I właśnie opanowanie tej strefy boiska okazało się moim zdaniem kluczowe. Niestety, podobnie jak w niedawnym meczu derbowym z Zagłębiem Lubin, nie była to najsilniejsza strona WKS-u. W mojej ocenie warszawianie zadowoleni byliby z wyniku 0:0, a udało im się osiągnąć super rezultat w kontekście dwumeczu. Mam nadzieję, że te dwie ostatnie porażki nie będą początkiem niemiłego zakończenia sezonu, bo zostało do rozegrania jeszcze sporo meczów, a kilka drużyn ma aspiracje do gry w europejskich pucharach.
Wyjściowa jedenastka, którą do gry desygnował trener Stanislav Levy była nieco zaskakująca i w kontekście ostatnich występów spodziewałbym się, że szkoleniowiec zacznie jednak w większym stopniu korzystać z szerokiej kadry drużyny. Kiedyś była to silna strona WKS-u - gdy któryś z graczy miał zniżkę formy, zastępował go kolega z ławki, teraz wygląda to trochę inaczej. Jeśli „odpukać” seria niekorzystnych wyników trwałaby nadal, to może sztab szkoleniowy zdecydowałby się dać szansę pokazania się wrocławskiej młodzieży? W kolejce na debiut czekają utalentowani Marcin Przybylski i Kamil Dankowski…
W niedzielę Śląsk czeka mecz z Pogonią Szczecin, mam nadzieję, że te dwie ostatnie porażki nie wpłyną bardzo na psychikę chłopaków i komplet punktów zostanie we Wrocławiu. Na pewno wygrana przydałaby się do poprawienia morale przed rewanżem w stolicy, bo jeśli styl gry nie poprawi się, to o odrobienie dwubramkowej straty będzie niezwykle trudno.