Łukasz Gikiewicz w przeszłości otarł się o śmierć
sport.fakt.pl | skomentuj (5)
Na stronie sport.fakt.pl można odnaleźć ciekawy wywiad z Łukaszem Gikiewiczem. Napastnik Śląska opowiada w nim, że przyjmuje konstruktywną krytykę, ale na wiele przypadków patrzy z przymrużeniem oka. Nie przegląda już gazet i Internetu w poszukiwaniu informacji o sobie samym. - W każdym meczu, w którym grałem coś zrobiłem. We wszystkich meczach gdzieś tam jestem zamieszany w jakąś bramkę. Gdybym nic nie wnosił do tej drużyny, to dziś byłbym na miejscu innych i prezes kazałby mi rozwiązać kontrakt - opowiada Gikiewicz, który uważa, że wszystko co osiągnął zawdzięcza ciężkiej pracy.
Napastnik WKS-u otarł się w przeszłości o śmierć. Podczas występów w Suwałkach zaczął boleć go brzuch. Po 3-4 dniach ból był tak duży, że nie mógł normalnie skorzystać z toalety. Na własną odpowiedzialność nie zgodził się na rozcinanie go wzdłuż klatki piersiowej. - Pojechałem stamtąd do Olsztyna, gdzie w końcu powiedzieli mi, co dolega. Operowali mnie cztery godziny, schudłem 30 kilogramów. Jelita były w koszmarnym stanie. Uczyłem się chodzić od nowa, bo byłem tak chudy - wspomina Gikiewicz. Od tamtej pory musi przestrzegać specjalnej diety i nie może pić alkoholu.