Śląsk chce obrońcę Herthy Berlin

05.06.2013 (13:29) | Pawlak
wroclaw.sport.pl, 90minut.pl | skomentuj (10)

Działacze Śląska Wrocław szukają następcy Marcina Kowalczyka. Mógłby nim zostać 18-letni Gracjan Horoszkiewicz z juniorskiej drużyny Herthy Berlin. Wrocławianie chcieliby go wypożyczyć na rok, jednak Niemcy nie są przychylni pozbycia się piłkarza. Gracjan Horoszkiewicz jest młodzieżowym reprezentantem Polski. W 2012 roku wywalczył 3-4. miejsce na mistrzostwa Europy U-17.




>> NOWSZY
<< STARSZY
KOMENTARZE
~Niepasteryzowany (2013-06-06 14:26:44)
Przypominam, że Piotr Brożek szuka klubu. Fajnie byloby jakby dalej gral w jednym z klubów naszej WIELKIEJ TRÓJCY - była Wisła, była Lechia - teraz czas na WKS! On i ten młodziak solidnie wzmocniliby naszą defensywę - z nimi możnaby realnie mysleć o Lidze Europy. HEJ ŚLĄSK!
~ramzes (2013-06-06 09:25:30)
ja na dankowskiego miejscu zmienil bym klub jak najszybciej bo tu moze zadebiutowac ale w wieku 22lat choc to nie jest pewne mamy przyklad juraszka tylko po ukladach moze zadebiutowac jak wiezik
~Phelps (2013-06-05 20:59:01)
http://www.transfermarkt.pl/pl/habib-balde/transfers/spieler_57351.html
~Phelps (2013-06-05 20:41:15)
http://www.transfermarkt.pl/pl/eldin-adilovic/profil/spieler_39941.html cel numer jeden
~popo (2013-06-05 17:04:46)
Prosze docenili, jest i nasz zawodnik
~brac mlodych (2013-06-05 16:51:47)
WYBRANI PRZEZ LEGIE
55 największych talentów polskiej piłki. Ranking.


Coś się wreszcie ruszyło &#8211; taka była nasza pierwsza myśl, kiedy wspólnymi siłami układaliśmy ten ranking. Na każdej pozycji wyłoniliśmy po pięciu najlepiej rokujących piłkarzy, urodzonych w latach 1992-1996. I nawet, jeśli nie będą oni pokoleniem na miarę tego, które momentalnie popchnęło Belgię ku europejskiej czołówce, na pewno nie mamy czego się wstydzić.

Talentów w Polsce nie brakowało nigdy. Prostą i szeroką drogę, wiodącą do udanej kariery, przecinają jednak dwa przejścia graniczne. To wyjątkowo dokładne kontrole, trzeba wysiąść z autokaru. Pierwsza weryfikacja sprawdza skutki okresu dojrzewania, często bezlitosne dla koordynacji ruchowej. Kilkanaście dodatkowych centymetrów, zdobyte w krótkim czasie, pogrzebały już karierę niejednego zdolnego nastolatka. Przetrwałeś bez szwanku? Dobrze, więc podejdź do następnego okienka. Druga kontrola dotyczy przejścia z piłki juniorskiej do seniorskiej. I też nie ma zmiłuj. Musisz szybko ułożyć puzzle &#8211; psychika, organizm, zdrowie, wyszkolenie techniczne. Hop, hop, hop, hop &#8211; jazda! Albo wszystko do siebie pasuje, albo autokar jedzie. Bez ciebie.

Nasz ranking to dwa autokary. Jeden, ten wiozący starszych &#8211; 19- i 20-latków &#8211; przejście graniczne ma już za sobą. W środku zwolniło się parę miejsc, jest trochę luźniej. Kilka kilometrów za nim, jedzie następny, z wesołą gromadą rozkrzyczanych, młodszych zawodników. Oni jeszcze nie są świadomi przeszkody, do której się zbliżają, niektórym wciąż woda sodowa tryska z uszu. Do czasu. Najwyżej zawrócą ich na granicy. Parę lat temu odpadała większość spośród najbardziej uzdolnionych, a przebijali się ambitni wyrobnicy. Teraz proporcje są odwrotne. Powoli kończymy z miłościwie panującym kick & rush.

Skąd wzięliśmy piłkarzy? Nie sugerowaliśmy się przynależnością klubową, raczej postawiliśmy na nazwiska, co do których mamy przekonanie. Przy okazji uwypukliły się pewne zależności. Za sprawą niezawodnej akademii, najwięcej talentów dostarczyła nam Legia. Lech, jako że o młodzieży przypomniał sobie dopiero po fuzji z Amiką, jest w tyle o dwa-trzy roczniki, ale dystans skraca imponującym zapleczem. Lechia odważnie postawiła na zeszłorocznych mistrzów Polski juniorów młodszych, jednocześnie dając kosza starszym drużynom. Widzew z kolei tnie koszty, dlatego dokładnie penetruje wojewódzkie rozgrywki, po czym &#8211; już z myślą o ekstraklasie &#8211; sprowadza najlepszych 17-, 18-latków. Najbardziej dziwi nas za to postawa działaczy Zagłębia Lubin. Tam młodzieżowe sukcesy drużyn, zamiast generować zawodników dla pierwszego zespołu, uderzyły w klub rykoszetem. Najzdolniejsi, jak Horoszkiewicz, Zieliński czy Łasicki, zdecydowali się bowiem kontynuować kariery na Zachodzie.

Warto zauważyć, że w najbliższych latach szykuje się prawdziwy wysyp klasycznych dziesiątek. To nowość w polskim futbolu. Trend dotąd niespotykany, będący zarazem antidotum na naszą niezbyt chlubną narodową przywarę &#8211; nieudolność w grze atakiem pozycyjnym. Skoro na liście mieliśmy tylko pięć miejsc, a poważnych propozycji &#8211; bez mała &#8211; piętnaście, działanie przypadku musimy wykluczyć. Kiedy pytaliśmy kilku z nich, czym różnią się od swoich poprzedników i dlaczego są lepsi technicznie, bardziej kreatywni i błyskotliwi, zgodnie odpowiadali: &#8211; Bo pierwsi trenerzy nie zabraniali nam kiwać. Mogliśmy bawić się piłką do woli, nie tylko na szkolnych boiskach, ale też w klubach. I na treningach, i na meczach. Tamci mieli luz, ale co z tego, jeśli wiązano im nogi.

No nic, sprawdźmy więc listę obecności.



***



BRAMKARZE:

1. WOJCIECH PAWŁOWSKI (1993, Udinese)

Jeśli prawdą jest, że dobry bramkarz musi być trochę szurnięty, to o karierę Pawłowskiego możemy być spokojni. W ostatnim półroczu jeśli już było o nim głośno, to z reguły za sprawą jakiejś głupiej, nieprzemyślanej wypowiedzi, albo słynnego wywiadu, w którym błysnął karykaturalną znajomością angielskiego. Ale nasz ranking, to nie jest konkurs matematyczny typu Kangur. Nie rozliczamy piłkarzy wyłącznie z inteligencji, ale przede wszystkim z umiejętności i potencjału. A ten Wojtek ma nieprzeciętny. Udowodnił to już w polskiej lidze, gdzie jako kompletny żółtodziób wszedł do bramki Lechii i weekend w weekend ratował kolegom skórę. Zresztą, Udinese nie ściąga do siebie przypadkowych gości. Teraz czas, by Pawłowski pokazał, że we Włoszech chce być kimś więcej, niż tylko kibicem Bianconerich. A czy zrobi to już w tym sezonie? We will see what time will tell.

2. JAKUB SZUMSKI (1992, Legia Warszawa, wypożyczony do Piasta Gliwice)

Bohater tragiczny. Wiecznie drugi, niczym Cezary Pazura w &#8222;Nic śmiesznego&#8221;. Idealny przykład, że talent, pracowitość i inteligencja &#8211; położone na jednej szali &#8211; czasem ważą mniej, niż szczęście. Łukaszowi Fabiańskiemu, z czasów, gdy ten wchodził do bramki Legii, Szumski ustępuje tylko jedną umiejętnością &#8211; znalezienia się w odpowiednim miejscu, o odpowiedniej porze. W poszukiwaniu minut ruszył do Gliwic. Za późno. Zanim zdążył się przebrać, rywale Piasta skutecznie wypromowali Dariusza Trelę. Podstawowy reprezentant Polski do lat 21.

3. MAKSYMILIAN STRYJEK (1996, Sunderland)

Kiedy na początku 2010 roku Legia wyciągała z Agrykoli Kamila Anczewskiego, nalegała również na transfer Stryjka. Obaj stanowili wtedy o sile reprezentacji województwa i wyraźnie wybijali się ponad rówieśników. Ale Stryjek odmówił. Twierdził, że w szkole współpracującej z akademią, poziom nauczania jest zbyt niski. W związku z tym, rok później, przeniósł się na Konwiktorską, gdzie bronił w juniorach. Jako że nie dostawał wielu szans, by grać w Młodej Ekstraklasie, kilka tygodni temu wybrał ofertę angielskiego Sunderlandu. Warto dodać, że w Polonii o miejsce między słupkami rywalizował między innymi z Michałem Olczakiem, jednym z synów dyrektora sportowego.

4. MATEUSZ TAUDUL (1994, Everton)

Ponad dwadzieścia występów w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Od U-14 po U-19. Trzeci bramkarz Evertonu, serdeczny kolega Janka Muchy i wielka nadzieja kibiców The Toffees. Kolejny z rodzimych golkiperów, który przed wyjazdem na Zachód, zaliczył po drodze stację MSP Szamotuły. Jak sam przyznaje &#8211; to właśnie u trenera Dawidziuka nauczył się najwięcej, jeśli chodzi o fach bramkarski, ale dopiero w Anglii uświadomili go, co to znaczy profesjonalizm. Latem, w okresie przygotowawczym, dostał szansę debiutu w pierwszym zespole od Davida Moyesa. Everton gładko wygrał z czwartoligowym Morecambe, a Matty &#8211; jak mówią na niego Anglicy &#8211; zebrał pozytywne recenzje. Ale wiadomo, to tylko sparing. Z czwartoligowcem. Póki co, na regularną grę w pierwszym zespole Taudul ma mniej więcej takie szanse, jak Paweł Buzała na Złotą Piłkę. Czyli żadne. Przynajmniej do końca ery Tima Howarda na Goodison Park. Wydaje się więc, że powinien obrać drogę Wojtka Szczęsnego i otrzaskać się w niższych klasach rozgrywkowych (League One, Two).

5. DAWID SMUG (1994, Inter Mediolan)

Od małego wpatrzony w Ikera Casillasa. Wychowanek Aluminium Konin (dzisiaj już pod szyldem Górnik Konin), który podobnie jak Taudul, zanim wyjechał na Zachód, został dotknięty w Szamotułach boską ręką Andrzeja Dawidziuka. Później zmieniał kluby jak rękawiczki. Najpierw Pogoń Lwówek, potem powrót do Konina, a następnie półroczny pobyt w GKS-ie Bełchatów. Skautom Interu wpadł w oko podczas meczów juniorskiej reprezentacji Polski. Kiedy skończył testy w Mediolanie, w nagrodę za dobrą postawę, otrzymał nie tylko kontrakt, ale również bluzę Julio Cesara. Póki co, we Włoszech na razie może liczyć co najwyżej na występy w Primaverze.

PRAWI OBROŃCY:

1. TOMASZ KĘDZIORA (1994, Lech Poznań)

W reprezentacji do lat 19. rządzi i dzieli. W Lechu uchodzi za największy talent obok Karola Linetty&#8217;ego, i prawdopodobnie gdyby trenerem Kolejorza był Jan Urban, to Kędziora miałby w swoim dorobku już kilkanaście meczów w ekstraklasie. Ma wszelkie predyspozycje, by zrobić dużą karierę. Szybkość, technikę, bardzo dobre warunki fizyczne i sporo oleju w głowie. W dodatku &#8211; co czasami może przerodzić się z zalety w zmorę - jest uniwersalny i może zagrać w zasadzie na każdej pozycji w obronie. Ostatnio, w sparingu z Dinamem Bukareszt, był sprawdzany na lewej flance i na tle beznadziejnych tego dnia kolegów, wypadł bardzo przyzwoicie.

2. JULIEN TADROWSKI (1993, Pogoń Szczecin)

Piłkarskie szlify zbierał w jednej z najlepszych szkółek piłkarskich we Francji. W Lille. Nie miał jednak wielkich szans, by zostać następcą Mathieu Debuchy&#8217;ego, więc spakował walizki i przyjechał do Polski. Tu się okazało, że to prawdziwy koń do biegania, z niezłą szybkością i dobrym dośrodkowaniem. Na polską I ligę wystarczyło. Teraz zobaczymy, jak &#8222;Żulienowi&#8221; pójdzie szczebel wyżej. Co ciekawe, on sam, dość samokrytycznie przyznaje, że lepiej się czuję w roli środkowego obrońcy, bo jak na bocznego defensora jest&#8230; za surowy technicznie. Żałujemy trochę, że w Pogoni minął się z Błażejem Radlerem. Gdyby zobaczył go w akcji, wyleczyłby się z kompleksów.

3. FILIP MODELSKI (1992, Jagiellonia Białystok)

Powiedzenie o dziewczynie, że jest miła i sympatyczna, nie zawsze musi być odbierane jako komplement. Z reguły posiłkujemy się tym banałem, kiedy tak naprawdę nie mamy nic ciekawego do wycedzenia na jej temat, a jednocześnie nie chcemy robić jej przykrości. No cóż, zdarza się. Podobnie jest z Filipem Modelskim. Jest miły i sympatyczny, owszem, to akurat nie podlega dyskusji, ale po niezłej rundzie w Bełchatowie oraz powołaniu do pierwszej reprezentacji, nagle zachwyty nad nim ustały. Po prostu zatrzymał się w piłkarskim rozwoju. Białystok to może nie jest Londyn, Lądek czy nawet Lądek Zdrój, ale trudno w jego przypadku mówić o problemach z aklimatyzacją. Ta, patrząc na materiały klubowej telewizji, przebiega niemal wzorowo. Ale dzisiaj, jego jedynym piłkarskim atutem pozostaje tylko wiek. Jest więc nadzieja, że jeszcze odpali.

4. PATRYK STĘPIŃSKI (1995, Widzew Łódź)

Wychowanek łódzkiego SMS-u i brązowy medalista mistrzostw Europy do lat 17. Jeszcze bez debiutu w ekstraklasie, ale po występach w Copa del Sol i podpisaniu nowego, dwu i pół letniego kontraktu, wydaje się to tylko kwestią czasu. Bardzo często, ze względu na nazwisko, grę w tym samym klubie i fakt, że są rówieśnikami, ludzie biorą go za bliźniaka bardziej znanego Mariusza. Zupełnie niepotrzebnie.

5. ADRIAN BIELAWSKI (1996, Lechia Gdańsk)

Sztandarowy przykład polityki Lechii względem młodych zawodników. Po odstrzeleniu nieudanych, starszych roczników, odważnie postanowiono na zawodników urodzonych w latach 1994-1996. Dzięki temu Bielawski zadebiutował w Młodej Ekstraklasie na miesiąc przed 16. urodzinami! I występuje tam do dziś, z przerwą na zeszłoroczne, zwycięskie dla gdańszczan mistrzostwa Polski juniorów młodszych. Należy do ulubieńców Bogusława Kaczmarka, który w październiku przesunął go do pierwszego zespołu. Bielawski korzystnie prezentował się również w reprezentacji Polski do lat 17.

ŚRODKOWI OBROŃCY:

1. GRACJAN HOROSZKIEWICZ (1995, Hertha Berlin)

Wyjątkowo zdolny. Jest szybki, dobrze się ustawia, umiejętnie przewiduje zagrania rywali, a kiedy sam jest przy piłce, nie kopie jej po autach. Ma świetne pierwsze podanie między przednie formacje. Horoszkiewicz był najpewniejszym punktem obrony w czasie zeszłorocznych Mistrzostw Europy do lat 17., z których Polacy przywieźli brązowe medale. Zaczynał w lokalnym GLKS Gaworzyce, skąd szybko przechwyciło go Zagłębie Lubin. Latem 2011 roku, gdy wydawało się, że trafi na Wyspy &#8211; a przebywał na testach w Liverpoolu i Tottenhamie &#8211; dość niespodziewanie wybrał ofertę Herthy. Jeśli utrzyma formę z minionej rundy, wiosną doczeka się debiutu w 2. Bundeslidze.

2. MARCIN KAMIŃSKI (1992, Lech Poznań)

W juniorach zaczynał jako napastnik. Później przesunięto go na lewe skrzydło, ale po przenosinach z Konina do Poznania, w ciągu zaledwie roku, urósł aż o trzynaście centymetrów, więc przekwalifikowano go na obrońcę. Od najmłodszych lat imponował szybkim wyprowadzeniem akcji i doskonałym czytaniem gry. Debiut w ekstraklasie zaliczył już przeszło trzy lata temu i od tamtej pory ciągnie się za nim łatka jednego z najbardziej utalentowanych obrońców w kraju. Mimo młodego wieku, może się już pochwalić trzema występami w seniorskiej reprezentacji Polski, a w czerwcu ubiegłego roku, ku zaskoczeniu wszystkich, załapał się nawet do kadry Franciszka Smudy na mistrzostwa Europy. Ostatnią rundę miał jednak fatalną. Popełniał masę prostych błędów, źle się ustawiał i w konsekwencji stracił miejsce w pierwszej jedenastce Lecha. Krytycy często zarzucają mu, że na boisku jest za mało agresywny. W lidze rozegrał już 40 meczów i nie dostał jeszcze ani jednej żółtej kartki. Jak na środkowego obrońcę &#8211; dość rzadki obrazek.

3. MATEUSZ CICHOCKI (1992, Legia Warszawa, wypożyczony do Dolcanu Ząbki)

Człowiek-instytucja w Młodej Legii, jednocześnie traktowany niezbyt poważnie szczebel wyżej. Cichocki to nowoczesny stoper. Świetnie się ustawia, potrafi czytać grę i umie zrobić pożytek z obu nóg. Zdaniem Roberta Podolińskiego, który od niedawna trenuje go w Dolcanie, jest jednym z najbardziej utalentowanych stoperów w Polsce. Właśnie ze względu na szkoleniowca &#8211; mimo ofert z Polonii i Bełchatowa &#8211; wiosnę spędzi w drużynie z Ząbek. Czy pójdzie śladami Artura Jędrzejczyka? Naszym zdaniem może osiągnąć jeszcze więcej.

4. IGOR ŁASICKI (1995, Napoli)

Reprezentacyjny partner z obrony Horoszkiewicza, z którym razem występował także w Zagłębiu Lubin. Latem ubiegłego roku, zamienił Dolny Śląsk na słoneczny Neapol i po pierwszym półroczu, spędzonym we Włoszech, na pewno nie żałuje tej decyzji. Ma pewne miejsce w wyjściowym składzie drużyny grającej w Primaverze, ponadto regularnie uczestniczy w treningach pierwszej drużyny, gdzie przychodzi mu się ścierać między innymi z Edinsonem Cavanim. Taka nauka na pewno zaprocentuje w przyszłości. W czerwcu skończy 18 lat i będzie mógł się związać profesjonalnym kontraktem z klubem z Neapolu.

5. PAWEŁ BOCHNIEWICZ (1996, Reggina)

Dokładnie 27 stycznia, na trzy dni przed 17. urodzinami, zadebiutował na szczeblu Primavery w barwach Regginy. Do Kalabrii trafił latem zeszłego roku. Okrężną drogą, bo wcześniej był sprawdzany przez Everton, Leeds, Empoli i Brescię. Jest wychowankiem Wisłoki Dębica, którą szybko zamienił na bardziej cenioną w piłce młodzieżowej Stal Mielec. Zarówno w klubie, jak i reprezentacji, zaczynał jako środkowy pomocnik, ale z czasem został przesunięty do defensywy.

6.. RAFAŁ JANICKI (1992, Lechia Gdańsk)

Koledzy w szatni mówią na niego &#8222;Kazik&#8221;, ze względu na podobieństwo do Kazimierza Węgrzyna. Dwa lata temu był uważnie obserwowany przez skautów PSV, ale do poważnych rozmów na temat transferu nigdy nie doszło. Janicki w tym czasie popadł w ligową przeciętność. Ma bardzo dobre warunki fizyczne, jest silny jak tur i wydaje się być mocny psychicznie, jednak największa jego wada to szybkość. A w zasadzie jej brak. Brutalnie tę wadę uwypuklił w rundzie jesiennej najszybszy skrzydłowy w lidze &#8211; Jakub Kosecki, którego sprinterskie pojedynki z Janickim, wyglądały jak pościg zdezelowanej Łady za nowiutkim Ferrari. Na poprawę motoryki może być już w jego przypadku za późno, ale pewne niedoskonałości powinien nadrabiać doświadczeniem. A te, jak na 20-latka, ma już całkiem spore.

7. MATEUSZ BANY (1992, Miedź Legnica)

Ma za sobą bardzo dobrą rundę na pierwszoligowych boiskach. Rok temu błyszczał na mistrzostwach Polski juniorów, jeszcze w barwach Bałtyku Koszalin, a dzisiaj jest już po debiucie w reprezentacji kraju do lat 21. Jest wysoki, szybki, a w dodatku strzela sporo goli, jak na obrońcę. Ponadto ma pewne miejsce w bardzo mocnej kadrowo Miedzi Legnica, dlatego nie dziwi nas, że znalazł się w kręgu zainteresowań kilku klubów z ekstraklasy, z Lechem Poznań na czele. Przeskok na wyższy poziom, w jego przypadku, wydaje się być tylko kwestią czasu.

8. MICHAŁ NALEPA (1993, Wisła Kraków, wypożyczony do Niecieczy)

Bardzo dobre recenzje zbierał już przed rokiem, grając w biednym jak mysz kościelna Radzionkowie. Teraz, wraz z Jakubem Czerwińskim, tworzy najlepszą parę stoperów w I lidze. Starszy o dwa lata Czerwiński, ma już wkrótce zastąpić w Lechu Manuela Arboledę, zaś Nalepa po sezonie prawdopodobnie zluzuje w obronie krakowskiej Wisły zagraniczny szrot z Chavezem i Jaliensem na czele. Piłkarsko przerasta o klasę forowanego pod Wawelem Michała Czekaja i jeśli w Wiśle faktycznie chcą postawić na młodych polskich piłkarzy, to powinni zacząć właśnie od Nalepy. Ale jak powszechnie wiadomo, pod latarnią najciemniej.

9. ALAN URYGA (1994, Wisła Kraków)

Największa nadzieja klubu z Reymonta. W swoim dorobku ma już kilkadziesiąt meczów w juniorskich reprezentacjach kraju. W Wiśle jest od trampkarza. W ubiegłym roku, po raz pierwszy na obóz z seniorami zabrał go Kazimierz Moskal, a kilka miesięcy później trener Michał Probierz dał mu szansę debiutu w ekstraklasie. W kadrze swojego rocznika stracił opaskę kapitańską na rzecz Tomasza Kędziory, ale patrząc na jego umiejętności piłkarski oraz inteligencję, jesteśmy spokojni o jego rozwój. Za kilka lat może być czołowym środkowym obrońcą w kraju.

10. ARKADIUSZ NAJEMSKI (1996, Legia Warszawa)

Wyróżniający się obrońca, nawet w przekroju całej akademii Legii. Od kilku lat powoływany do reprezentacji &#8211; najpierw województwa, później kraju. Nieźle panuje nad piłką, jest wszechstronny i pewny siebie. Mamy jednak wrażenie, że przy Łazienkowskiej traktują go trochę z przymrużeniem oka, chuchając i dmuchając na rok młodszego, rewelacyjnego Mateusza Wieteskę. Przed Najemskim kluczowy rok. Gdyby latem udało mu się znaleźć w Młodej Legii, jego rozwój dostałby nowy bodziec. Na dziś możemy o nim powiedzieć jedno: jest bardzo równy. A tacy lubią pozytywnie zaskoczyć, nagle wyskakując z drugiego szeregu!



LEWI OBROŃCY:

1. RAFAŁ WŁODARCZYK (1995, Hertha Berlin)

Niski, dynamiczny i naprawdę dobrze trzyma się na nogach. Co prawda w Mazurze Karczew długo występował jako lewy pomocnik, ale na transfer do Herthy zapracował, grając w obronie. Czasami sprawia wrażenie mocno chaotycznego. Wynika to jednak głównie z tego, że na boisku chciałby być wszędzie &#8211; rzucić aut, dograć samemu sobie z rzutu wolnego, a potem strzelić gola. Zasuwa od szesnastki do szesnastki, aż miło. Póki co, w Berlinie gra dla drużyny do lat 19.

2. ADAM PAZIO (1992, Polonia Warszawa)

&#8222;Pazzini&#8221;. Polonia kupiła go trzy lata temu z Huraganu Wołomin za 15 tysięcy złotych. Dziś jest wart co najmniej dwadzieścia razy tyle. Na lewej obronie po raz pierwszy zagrał u Czesława Michniewicza, który wspominając go, mówi krótko: to naprawdę porządny i bardzo pracowity chłopak. Nie jest może wielkim wirtuozem, raczej solidnym rzemieślnikiem, ale jak pokazuje casus Wawrzyniaka, czasami wystarczy ciężka praca i hektolitry potu, wylane na treningach, by dojść naprawdę daleko. Jeżeli nie odbije mu sodówka &#8211; może jeszcze nas wszystkich zaskoczyć.

3. KAMIL DANKOWSKI (1996, Śląsk Wrocław)

Rodzynek ze Śląska Wrocław, do którego przeniósł się latem zeszłego roku, po blisko trzech sezonach spędzonych w FC Wrocław Academy. Dankowski jest do bólu wszechstronny &#8211; może grać jako boczny obrońca, skrzydłowy, a nawet w pierwszej linii. Bazuje na doskonałej motoryce, dzięki której po zaledwie jednej rundzie na szczeblu Młodej Ekstraklasy, trafił do pierwszej drużyny. Jeśli w najbliższych miesiącach wychowanek Nysy Kłodzko utrzyma tak szybkie tempo rozwoju, to niewykluczone, że już wkrótce stanie przed szansą debiutu w ekstraklasie. Trener Stanislav Levy jest nim zachwycony.

4. PIOTR AZIKIEWICZ (1995, Zagłębie Lubin)

W lewym sektorze boiska, ustawiany wymiennie &#8211; raz w obronie, raz w pomocy. Jeszcze niedawno podstawowy zawodnik &#8222;brązowej&#8221; reprezentacji Marcina Dorny, ale tuż przed turniejem stracił miejsce w składzie na rzecz Rafała Włodarczyka. W Zagłębiu wiążą z nim spore nadzieje &#8211; jest najlepszym spośród tych, którzy mimo że wyróżniali się od małego, zdecydowali się zostać w Lubinie. Potrafi kapitalnie zacentrować lewą nogą. W pełnym biegu też.

5. ADRIAN LIBERACKI (1994, Reggina)

Zanim trafił do Włoch, próbował załapać się do akademii Boltonu i Fulham. Bezskutecznie. Włosi jednak dostrzegli w nim talent i zaproponowali miejsce w Primaverze. W tym sezonie zagrał w siedmiu meczach, jest także regularnie powoływany do juniorskich reprezentacji Polski. Nie uchodzi może za wybitnego technika, ale ma niezłą motorykę i wszelkie braki w wyszkoleniu nadrabia ambicją i walecznością. Po prostu solidny. Kłopotów bogactwa na lewej obronie to nie mamy.

DEFENSYWNI POMOCNICY:

1. DOMINIK FURMAN (1992, Legia Warszawa)

Każdym kolejnym udanym zagraniem katuje sumienie Macieja Skorży. Mimo że był kapitanem i kluczową postacią słynnego już rocznika 1992 akademii Legii, jego droga do ekstraklasy, bardziej niż autostradę, przypominała polną ścieżkę. Furman długo się irytował, oglądając w telewizji wyczyny Rafała Wolskiego czy Michała Żyry. Szansę dostał dopiero po powrocie Jana Urbana. Odpalił we wrześniu &#8211; najpierw ligowy gol z Podbeskidziem, kilka dni później cudowna bomba spod koła środkowego przeciw szwajcarskiej młodzieżówce, a po powrocie, nie mniej efektowna bramka w Zabrzu. Przełomowy rok podsumował debiutem w dorosłej reprezentacji.

2. KRYSTIAN NOWAK (1994, Widzew Łódź)

Bez zaglądaniu mu w metrykę, trudno uwierzyć, że ten chłopak ma zaledwie 18 lat. Bo na boisku, jak i poza nim, wygląda wyjątkowo&#8230; dojrzale. Latem w Widzewie umieścił go Janusz Matusiak, który wcześniej wysłał Nowaka do Tura Turek, by ten ogrywał się w seniorach. To zaprocentowało. Pochodzący z Ełku piłkarz dość długo czekał na swoją szansę w ekstraklasie, ale gdy już ją otrzymał, wykorzystał ją w stu procentach. Dziś, może odetchnąć z ulgą. Jego wypożyczenie, które wygasło w grudniu, przerodziło się w transfer definitywny. A przepięknym golem strzelonym w Copa del Sol mistrzom Norwegii z Molde dał wyraźny sygnał, że ma jeszcze sporo do zaoferowania. To może być jego wiosna w ekstraklasie.

3. ADRIAN CIERPKA (1995, Lech Poznań)

W Lechu wyjątkowo niedoceniany. Latem Mariusz Rumak zabrał go na obóz z pierwszą drużyną, ale ani razu nie dał mu szansy pokazania swoich umiejętności przed szerszą publicznością. Podobno niechęć do Cierpki wynikała z faktu, że młody piłkarz nie chciał się związać umową z menedżerem, poleconym przez koordynatora do spraw młodzieży &#8211; Marka Śledzia. Obecnie interesy piłkarza prowadzi Fabryka Futbolu. Niewykluczone, że jeśli chłopak dalej będzie tkwił w Młodej Ekstraklasie, latem po prostu odejdzie z Poznania. A przypomnijmy, że jest to brązowy medalista mistrzostw Europy do lat 17. Nienaganny technicznie, z bardzo dobrym przeglądem pola.

4. SEBASTIAN RUDOL (1995, Pogoń Szczecin)

Kolega Cierpki z reprezentacji i największy talent w Pogoni Szczecin. Wzoruje się na Gennaro Gattuso i Sergio Busquetsie. Do pierwszej drużyny trafił za kadencji Marcina Sasala, jeszcze w pierwszej lidze. Trener Artur Skowronek kilka razy powoływał go do kadry meczowej, ale jeszcze nie dał wychowankowi Gwardii Koszalin szansy debiutu w ekstraklasie. Podstawowy piłkarz kadry do lat 18.

5. MICHAŁ KOPCZYŃSKI (1992, Legia Warszawa)

Precyzyjny. I na boisku, i poza nim. Bezsensownie traci piłkę &#8211; nie przymierzając &#8211; raz na kwartał, W akademii Legii był od samego początku istnienia rocznika, modelowo zaliczając kolejne szczeble. Nigdy nie należał do najbardziej perspektywicznych, takich, o których od małego mówi się: &#8222;o rany, będzie z niego piłkarz&#8221;. Ale każdy trener to właśnie od niego zaczynał układanie składu. Jest naczelnym ulubieńcem Jana Urbana, którego pierwszą decyzją było wyciągnięcie Kopczyńskiego z Młodej Legii. Gdyby nie przewlekły uraz pachwiny, dziś stałby między Danielem Łukasikiem i Dominikiem Furmanem. Bo dokładnie w ten sposób najlepiej jest scharakteryzować jego styl gry.



PRAWI POMOCNICY:

1. KONRAD NOWAK (1994, Górnik Zabrze)

Ostatnio pozostaje w cieniu swojego dobrego kolegi &#8211; Arkadiusza Milika. Ale jeszcze kilka lat temu, to właśnie Nowakowi wróżono większą karierę. To on był kapitanem Rozwoju 94&#8217; od najmłodszych lat i zarazem liderem tej drużyny. Na Brynowie mówili o nim &#8222;chodzący milion&#8221;. Testowała go Wisła Kraków, oferty przysyłał Ruch Chorzów, pytała o niego Legia, ale Nowak zdecydował się na lepszą finansowo ofertę Górnika Zabrze, gdzie było już dwóch jego kolegów &#8211; wspomniany Milik i Wojciech Król. Adam Nawałka z miejsca dał młokosowi koszulkę z numerem &#8222;10&#8221;, namaszczając go tym samym na przyszłego lidera drużyny. Jeżeli wzmocni się fizycznie i przyzwyczai do seniorskiego grania, może sprawić, że kibice na Roosvelta szybko zapomną o transferze Milika do Leverkusen.

2. ALEKSANDER JAGIEŁŁO (1995, Legia Warszawa)

Pierwszy raz zrobiło się o nim głośno, gdy w programie Liga + Ekstra jego umiejętnościami zachwycał się Czesław Michniewicz. Jagiełło w czerwcu 2011 roku poprowadził rok starszych kolegów z akademii do wicemistrzostwa Polski juniorów młodszych, po których z marszu został przesunięty do Młodej Legii. Jesienią błyszczał na tyle, że po zaledwie jednej rundzie wpadł w oko Maciejowi Skorży. I kiedy wydawało się, że kwestią tygodni jest jego debiut w ekstraklasie, nagle los się odwrócił. W kwietniu uszkodził bark po raz pierwszy, a poprawił już po kilku miesiącach. Wiosną miał spokojnie odbudowywać się w Młodej Ekstraklasie, ale wystarczyły dwa sparingi w pierwszym zespole, by Jan Urban zabrał go na obóz.

3. ŁUKASZ KACPRZYCKI (1994, Lechia Gdańsk)

165 centymetrów wzrostu i 57 kilogramów wagi. Z wyglądu przypomina gimnazjalistę, który musi stanąć na palcach, żeby podejrzeć dziewczyny w damskiej przebieralni. Ale na boisku &#8211; żywe srebro. Kiedy półtora roku temu po raz pierwszy pojawił się na sparingu dorosłej drużyny Lechii, dziennikarze pytali: kim jest ten dzieciak? Zdziwienie szybko jednak minęło, po tym, jak niewyglądający nawet na swoje 17 lat Kacprzycki wkręcał raz za razem w ziemię piłkarzy pierwszoligowej Olimpii Grudziądz. To samo robi zresztą ze swoimi klubowymi kolegami podczas treningów. W Lechii wyszkoleniem technicznym górował nad nim w zasadzie tylko Traore, w którego zresztą Kacprzycki był wpatrzony jak w obrazek. Mieli ze sobą bardzo dobry kontakt, a Razak często bardzo długo z nim rozmawiał, udzielając licznych wskazówek. Teraz jednak Kacprzycki jest już zdany na samego siebie. Za parę miesięcy skończy 19 lat. Żarty się skończyły. Czas udowodnić, że nie jest tylko piłkarzem &#8222;treningowym&#8221;.

4. MATEUSZ SZWOCH (1993, Arka Gdynia)

Najlepszy piłkarz mistrzostw Polski juniorów starszych z lipca ubiegłego roku. Jesienią szturmem wdarł się do pierwszej jedenastki Arki i był jednym z najlepszych jej piłkarzy. Szybki, dynamiczny skrzydłowy, który jest najlepszym dowodem na to, że pierwsze liga, to nie tylko &#8222;rąbanka&#8221;, ale i miejsce dla piłkarzy wybitnie technicznych. Pytanie tylko, jak długo w tej lidze się ostanie, bo interesuje się nim kilka klubów z ekstraklasy. W listopadzie zadebiutował w reprezentacji Polski do lat 21.

5. KAMIL WŁODYKA (1994, Ruch Chorzów)

Etatowy reprezentant kraju w swoim roczniku. Największy talent z Jaworzna, obok młodszego o dwa lata Grzegorza Tomasiewicza. Na portalu Youtube można znaleźć nawet filmik, jeszcze z czasów jego gry w Sokole Jaworzno, na którym strzela gola po kilkudziesięciometrowym rajdzie z piłką, mijając rywali, niczym tyczki slalomowe. Jego główne atuty widać gołym okiem. Szybkość i technika. Wie o tym także Jacek Zieliński, który jesienią już czterokrotnie pozwolił młokosowi zagrać w ekstraklasie. Niedawno Włodyka podpisał nowy, trzyletni kontrakt z Ruchem.



LEWI POMOCNICY:

1. PAWEŁ WSZOŁEK (1992, Polonia Warszawa)

Może grać zarówno na lewej, jak i prawej stronie boiska. Piłkarz, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Szalenie utalentowany chłopak z Tczewa, u którego jedyną wadą jest &#8211; mówiąc nieco eufemistycznie &#8211; sfera mentalna. Kiedy występował jeszcze w Młodej Ekstraklsie, stał się wdzięcznym obiektem szyderstw ze strony kolegów z szatni. On sam był mocno niezorganizowany, zagubiony, często spóźniał się na treningi i miał dość luźne podejście do życia. Co więcej, gdyby nie jego brak zdecydowania oraz delikatne mitomaństwo, to prawdopodobnie dzisiaj mówilibyśmy o nim, jako o piłkarzu Hannoveru. Postawił jednak na swoim. Został w Polonii. Czy wyjdzie mu to na dobre &#8211; bo przecież tego też nie można wykluczyć &#8211; zobaczymy za pół roku.

2. MICHAŁ ŻYRO (1992, Legia Warszawa)

Są tacy, którzy twierdzą, że &#8222;grają lepiej niż Żyro&#8221;. Póki co, to jednak po Michała zgłaszają się kolejne kluby. Latem był o włos od przeprowadzki do Hannoveru lub Lazio. Zeszły rok był w jego wykonaniu chimeryczny, do czego przyłożyły się przewlekłe urazy. Pamiętacie finał Pucharu Polski? A mecz z Podbeskidziem? Wiemy, na co go stać. Kiedy wróci do formy &#8211; zwłaszcza tej psychicznej &#8211; zwyczajem staną się powołania do pierwszej reprezentacji. Kto wie, być może Jan Urban zrobi z niego lewego obrońcę? Naszym zdaniem właśnie na tej deficytowej pozycji mógłby zaistnieć w jednej z czołowych lig.

3. MARIUSZ RYBICKI (1993, Widzew Łódź)

Z wyglądu przypomina nieco uboższą wersję Neymara. Uboższą, bo z tańszym t-shirtem i odrobinę gorszym zegarkiem na ręku. Na boisku również stara się kopiować styl Brazylijczyka. I robi to z całkiem niezłym skutkiem, bo niejednokrotnie ośmieszał obrońców rywali, popisując się &#8222;manianą&#8221; w nogach. W ostatnim czasie sporo się o mówiło o zainteresowaniu Legii, co nawet ze względu na osobę jego menedżera &#8211; Mariusza Piekarskiego, specjalnie nikogo nie dziwiło. Na razie jednak największym problemem Rybickiego jest nierówna forma. Dobre mecze przeplata słabszymi, jak choćby właśnie na Łazienkowskiej, gdzie ewidentnie nie udźwignął ciężaru gatunkowego tego meczu. Póki co, może to jeszcze zrzucić na kanwę młodego wieku.

4. NORBERT MISIAK (1994, Legia Warszawa)

Mieć w składzie Macieja Rybusa, a wcześniej wziąć za niego pieniądze, sprzedając do Rosji? Za sprawą Misiaka to możliwe. Stylem gry 18-latek z warszawskiego Okęcia łudząco przypomina nastoletniego Rybusa, który tuż po transferze z Szamotuł, stawiał swoje pierwsze kroki w ekstraklasie. Rozwój Misiaka wyhamowało zerwane więzadło. Dopiero w marcu wróci do treningu na pełnych obrotach, dlatego trudno oczekiwać, by już wiosną błyszczał na boiskach Młodej Ekstraklasy. Ale jesienią będzie o nim głośno!

5. PRZEMYSŁAW MIZGAŁA (1992, Legia Warszawa)

Ostatnie dwa lata z okładem wyjęte z piłkarskiego życiorysu. Jesienią zaliczył wielki powrót &#8211; wyszedł z gabinetu lekarskiego, otrzepał się, po czym znów czarował na boisku. Skoro grał tak efektownie w zasadzie bez przygotowania fizycznego, aż boimy się pomyśleć, jak mocny będzie po powrocie z obozu pierwszej drużyny. W Internecie krąży filmik, na którym Mizgała &#8211; za sprawą serii zwodów &#8211; wsadził na karuzelę Tomasza Kiełbowicza. I, jak okazało się kilka dni temu, był ostatnim, który zamieszał statecznym panem Tomaszem!



KLASYCZNE &#8222;DZIESIĄTKI&#8221;:

1. RAFAŁ WOLSKI (1992, Fiorenitna)

Poza boiskiem skromny i małomówny. Z piłką przy nodze &#8211; całkowite przeciwieństwo. Niby flegmatyczny, ale to tylko pozory, które idealnie wpisują się w jego piłkarski styl. Wolski jest kreatywny, jak wtedy, gdy strzelał cudownego gola Lechii Gdańsk. Bezczelny, jak wtedy, gdy ruletą na skraju pola karnego ograł trzech obrońców PSV. Jeśli dziewięciu na dziesięciu piłkarzy podałoby w lewo, on zagrałby w przeciwnym kierunku. Jeśli uniknie kłopotów z piętą, a aklimatyzacja przebiegnie bez zakłóceń, na Stadio Artemio Franchi będą mieli nowego ulubieńca.

2. KAROL LINETTY (1995, Lech Poznań)

Największy talent w Lechu od czasów Mirosława Okońskiego. Jego starsi koledzy z drużyny, na czele z Murawskim, Wołąkiewiczem czy Trałką, już teraz podkreślają, że nigdy nie widzieli piłkarza o takich umiejętnościach, w tak młodym wieku. W styczniu miał na stole oferty m.in. z Interu Mediolan, Borussii Dortmund i&#8230; Legii Warszawa. Ale władze Kolejorza, pomne nie tak dawnych doświadczeń z Bereszyńskim, szybko zmieniły podejście do swojego najlepszego piłkarza młodego pokolenia i Linetty zdecydował się pozostać w Poznaniu. Z dużym zainteresowaniem będziemy śledzić rozwój tego chłopaka, bo to materiał na rozgrywającego światowej klasy. A tymczasem w Lechu rośnie już jego następca. Dawid Kownacki.

3. PIOTR ZIELIŃSKI (1994, Udinese)

Każdy, kto choć raz widział go w akcji, mówi, że to talent czystej wody. Szybkość, strzał z obu nóg, perfekcyjne wykonywanie stałych fragmentów gry &#8211; to jego wizytówka. W kadrze swojego rocznika jest niezastąpiony. Coraz lepiej także radzi sobie także w Udinese, dokąd trafił półtora roku temu z Zagłębia Lubin. Włosi zapłacili za niego 100 tysięcy euro. Od kiedy w Serie A zwiększono liczbę zawodników rezerwowych do dwunastu, regularnie łapie się do kadry meczowej. W grudniu w końcu doczekał się debiutu. W 91. minucie meczu z Cagliari wszedł na boisko i była to zmiana symboliczna. Zluzował o siedemnaście lat starszego, człowieka legendę w Udine &#8211; Antonio Di Natale.

4. GRZEGORZ TOMASIEWICZ (1996, Legia Warszawa)

Największa nadzieja akademii Legii wśród ofensywnych piłkarzy, kapitan reprezentacji do lat 17. i&#8230; bohater &#8222;afery sweterkowej&#8221;, z której &#8211; decyzją sądu &#8211; niedawno udało mu się wyplątać. Półtora roku temu, zanim trafił do Warszawy, był o krok od transferu do Lecha. Chcieli go również w Bolonii, Panathinaikosie, Werderze, Hannoverze i Nottingham, ale zdał się na wybór Cezarego Kucharskiego, swojego menedżera. Pochodzi z Jaworzna, podobnie jak inny wyróżniony przez nas piłkarz, dwa lata starszy Kamil Włodyka. Obu swego czasu wyciągnął Ruch Chorzów. Nie zdziwimy się, jeśli Tomasiewicz za rok pojedzie na obóz z pierwszym zespołem.

5. MARTIN KOBYLAŃSKI (1994, Werder Brema)

W Polsce od dobrych kilku lat śledziliśmy jego rozwój, upatrując w nim zbawiciela naszej piłki. Balonik był pompowany do granic możliwości. Początkowo sam Martin nie mógł się zdecydować, czy grać dla Niemiec, gdzie się wychował, czy może dla Polski, gdzie się urodził i skąd pochodzi jego rodzina. Obecnie zdaje się, że postawił na biało-czerwone barwy. Latem zamienił obskurne Cottbus na rzecz Werderu Brema. Zdążył już odbyć kilka treningów z pierwszą drużyną i, jak utrzymuje jego ojciec Andrzej, debiutu Martina w Bundeslidze możemy się spodziewać jeszcze w rundzie wiosennej.



NAPASTNICY:

1. ARKADIUSZ MILIK (1994, Bayern Leverkusen)

Tej klasy napastnika nie było w Polsce od czasu wyjazdu Roberta Lewandowskiego do Borusii. Po pierwszym, nie najlepszym sezonie w Górniku, gdzie kibice niejednokrotnie żegnali go gwizdami, w tym roku odpalił tak, że wszystkim pospadały czapki z głów. Znakomicie ułożona lewa noga, prawa też niczego sobie. Dynamika, szybkość, drybling, gra ciałem&#8230; Milik ma wszystko, by stać się napastnikiem europejskiego formatu. Los poniekąd rekompensuje mu ciężkie dzieciństwo, które było dalekie od sielskiej beztroski. Wychowywał się pod opieką brata oraz trenera Rozwoju Katowice, którego do dziś traktuje jak ojca &#8211; Sławomira Mogilana. Kiedy przychodził do Górnika, odrzuciwszy ofertę m.in. Legii Warszawa, był jeszcze dzieckiem. Ale dwa lata treningów u Adama Nawałki zrobiły z niego mężczyznę. Jest gotowy na Bundesligę.

2. MARIUSZ STĘPIŃSKI (1995, Widzew Łódź)

Największy talent spośród dzieciaków Mroczkowskiego i pierwszy zawodnik z &#8222;brązowej&#8221; kadry Marcina Dorny, który zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Polski. Pół roku temu miał konkretną ofertę z Wolfsburga, ale zdecydował się zostać w Widzewie. Z perspektywy czasu &#8211; chyba nie żałuje tej decyzji. Ma wszystko, by zrobić dużą piłkarską karierę. Wysokie umiejętności, dobrą prezencję i głowę na karku. Jeżeli tylko koledzy nie rozprowadzą go za bardzo po mieście i nie będzie zbyt często słuchał się doradców z rodzinnych Błaszek, to już wkrótce polska liga może zrobić się dla niego za ciasna. A próbkę swoich nieprzeciętnych umiejętności pokazał ostatnio, w turnieju Copa del Sol. Teraz czas na ekstraklasę.

3. MICHAŁ EFIR (1992, Legia Warszawa)

On kocha strzelać gole, a i one już się do niego przyzwyczaiły. Jeśli podobnie będzie ze zdrowiem, w lidze powinien trafiać raz za razem. Efir to kat, któremu w decydującym momencie nie zadrży noga. Sęp, który namiętnie czyha na błędy swoich ofiar. Nie wiemy, jak to się stało, ale po zeszłorocznej rehabilitacji w Łodzi, Michał jest jeszcze szybszy niż przed serią kontuzji. O jego odejściu na pierwszych metrach, wkrótce przekonają się ekstraklasowi obrońcy. I zapłaczą.

4. KACPER PRZYBYŁKO (1993, FC Koeln)

Piłkarski produkt szkółki Arminii Bielefeld. Obdarzony bardzo dobrymi warunkami fizycznymi oraz instynktem kilera. Jak mówi o nim Władysław Żmuda, to typowy przedstawiciel niemieckiego drylu: &#8222;na nic nie narzeka i jest szalenie pracowity&#8221;. Jego talent dostrzegli przedstawiciele FC Koeln, dokąd Kacper trafił latem ubiegłego roku. Na zapleczu Bundesligi rozegrał w tym sezonie osiem spotkań, ale jak na razie strzelił w niej tyle goli, co my. Zero. Niemniej, bardzo dobre zdanie ma o nim także Radosław Mroczkowski, który kilka lat temu powoływał Przybyłkę do kadry U-15: &#8222;Zachwycił mnie swoją techniką, koordynacją ruchową i umiejętnościami taktycznymi. To materiał na klasowego napastnika&#8221;.

5. OSKAR ZAWADA (1996, VFL Wolfsburg)

Najbardziej utalentowany nastolatek z Olsztyna. Razem z Arturem Siemaszką stworzył duet napastników, który pobił wszelkie możliwe rekordy strzeleckie w warmińsko-mazurskich rozgrywkach juniorskich. Od dłuższego czasu rozwój Zawady monitorowali przedstawiciele Wolfsburga, najpierw dwukrotnie przyglądając mu się na testach, a latem zeszłego roku sprowadzając go na stałe. Jesienią w 13 meczach najwyższej ligi juniorskiej zdobył 11 goli i zaliczył 5 asyst. Niemcy już teraz porównują go do byłej gwiazdy &#8222;Wilków&#8221;, Edina Dżeko. Zwracają uwagę na podobne warunki fizyczne (190 cm wzrostu) i imponującą skuteczność.

6. PATRYK PAROL (1996, Chievo Werona)

Wychowanek UKS-u Baszta, od ponad sześciu lat zamieszkały we Włoszech, który podobnie jak prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej &#8211; Zbigniew Boniek, legitymuje się podwójnym paszportem: polskim i włoskim. Co więcej, pół roku temu dostał nawet powołanie do reprezentacji Squadra Azzura w kategorii U-17. Postanowił jednak je odrzucić, gdyż jak później tłumaczył, czuje się stuprocentowym Polakiem. Podobnie jak Przybyłko i Zawada, wyróżnia się bardzo dobrymi warunkami fizycznymi, a we Włoszech &#8211; w kraju różnej maści spekulacji &#8211; mówi się, że interesują się nim wielkie firmy, z Milanem i Juventusem na czele. Jeżeli nigdy nie widzieliście go na oczy, to polecamy wpisać w google sentencje: Il Numero 9: Patryk Parol talento Polacco! &#8211; i wszystko jasne.

7. KACPER ŁAZAJ (1995, Lechia Gdańsk)

Ostatni rok w jego karierze był iście zawrotny. Najpierw mistrzostwo Polski juniorów młodszych i tytuł króla strzelców całego turnieju. Potem rychły awans do pierwszej drużyny Lechii Gdańsk, debiut w ekstraklasie, pierwszy gol, pierwszy wywiad i na koniec roku miła nagroda &#8211; nowy, trzyletni kontrakt z klubem. Jak na 17-latka &#8211; całkiem nieźle! Trener Bogusław Kaczmarek nie boi się stawiać na młodych, ponadto lubi przypominać anegdoty o tym, jak dwadzieścia lat temu zostawił Lechię w czołówce drugiej ligi, gdzie grało wówczas osiemnastu wychowanków. Dlatego Łazaj wiosną dostanie zapewne niejedną szansę zabłyśnięcia w ekstraklasie. Zwłaszcza, że jego konkurentami do miejsca w ataku są: Piotr Grzelczak, Grzegorz Rasiak i Paweł Buzała. Napastnicy, którzy jesienią łącznie strzelili cztery gole.

8. KAMIL ANCZEWSKI (1996, Legia Warszawa)

Poprzednim napastnikiem, którego Legia przechwyciła z sąsiedniej Agrykoli, był Adrian Paluchowski. Jego dalsze losy powinny być dla zdolnego 17-latka przestrogą. Ale przy Łazienkowskiej Anczewskiego cenią, i to bardzo. Zdaniem trenerów, od czasu Michała Efira, akademia nie dostała równie zdolnego egzekutora. Wiosną Kamil stanie przed szansą debiutu w Młodej Legii, natomiast póki co, jest najmłodszym zawodnikiem, znajdującym się w jej kadrze.

9. JAKUB ŚWIERCZOK (1992, FC Kaiserslautern, wypożyczony do Piasta Gliwice)

Przed rokiem wyskoczył, jak Filip z konopi w pierwszoligowej Polonii Bytom. Strzelał gola za golem, szybko wyjechał do Kaiserslautern, ale po pół roku zreflektował się, że chyba jeszcze jest za wcześnie na podbój Niemiec. Wrócił do Polski. Zdecydował się na Piasta Gliwice, zagrał parę meczów i&#8230; doznał poważnej kontuzji zerwania więzadeł krzyżowych. Obecnie rehabilituje się w Berlinie. Zimowy okres przygotowawczy ma już niemal w stu procentach stracony, ale jest szansa, że wiosną zobaczymy go na boiskach ekstraklasy.

10. ŁUKASZ WROŃSKI (1994, GKS Bełchatów)

Kolejny reprezentant kraju z rocznika 1994. Największy talent z bełchatowskiej szkółki, na czele której od lat stoi charyzmatyczny Jan Złomańczuk. W ekstraklasie debiutował w wieku 16 lat, a w ostatniej rundzie na boisku pojawiał się już dosyć regularnie, zaliczając ogółem 10 występów. Na razie bez gola. Zdecydowanie najlepiej wypadł w starciu z Legią, gdy śmiało poczynał sobie z doświadczonym Michałem Żewłakowem. W zależności od taktyki, występuje albo na skrzydle, albo w ataku.

***

Wiecie, co cieszy nas najbardziej? Na tych dwóch autokarach polska piłka się nie skończy. Rocznik 1997 rokuje jeszcze lepiej. Dawid Kownacki, Mateusz Wieteska, Oktawian Skrzecz, Adam Ryczkowski &#8211; te nazwiska już za kilka lat będą odmieniane przez wszystkie przypadki.
~sfgsd (2013-06-05 16:45:30)
Horoszkiewicz nie będzie grał w śląsku. W ogóle póki co nie pasuje do żadnego polskiego klubu, chyba że czymś go skusi legia. Wątpię żeby kiedykolwiek wrócił do polski:/ Wyobrażacie sobie tę spokojną twarz patrzącą na podania Grodzickiego/Pawelca/Sochy/Kokoszki/Ostrowskiego(...)do przeciwnika? :D bonus:http://takdlakadry.pl/index.php?id=341
~sleyer (2013-06-05 16:27:50)
a co z mlodym dankowskim nastepny do odstawki
~elka (2013-06-05 15:12:06)
Piotrek Brożek jest bez kontraktu, może warto byłoby go sprowadzić, biorąc pod uwagę że nasza lewa strona kuleje od dawna.
~Bartek (2013-06-05 14:11:07)
Były zawodnik Zagłębia L. miałby przejść do Ślaska, coś mi się to wydaje mało realne.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców ¦ląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane




I liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Wisła Kraków 20 46 51-16
2. Polonia Bytom 19 34 33-21
3. Pogoń Grodzisk Mazowiecki 19 33 37-27
4. Chrobry Głogów 19 31 26-18
5. Śląsk Wrocław 20 31 36-33
6. Ruch Chorzów 20 31 31-28
7. Stal Rzeszów 19 31 30-28
8. Wieczysta Kraków 19 30 40-29
9. Polonia Warszawa 19 30 28-27
10. Miedź Legnica 19 30 35-36
11. ŁKS Łódź 19 26 28-29
12. Odra Opole 20 25 20-23
13. Pogoń Siedlce 20 22 21-22
14. Puszcza Niepołomice 19 19 20-24
15. Znicz Pruszków 19 17 21-41
16. Stal Mielec 19 13 21-40
17. GKS Tychy 20 13 26-46
18. Górnik Łęczna 19 11 22-38

II liga

Nazwa Mecze Punkty Bramki
1. Unia Skierniewice 19 41 38-20
2. Warta Poznań 19 38 32-21
3. Podhale Nowy Targ 19 35 24-15
4. Olimpia Grudziądz 19 34 37-26
5. Świt Szczecin 19 32 37-32
6. Śląsk II Wrocław 20 27 37-30
7. Sandecja Nowy Sącz 19 27 26-28
8. Stal Stalowa Wola 19 26 38-31
9. Resovia 19 25 25-24
10. Podbeskidzie Bielsko-Biała 19 25 28-31
11. Sokół Kleczew 19 24 35-32
12. Chojniczanka Chojnice 19 24 30-29
13. Zagłębie Sosnowiec 20 23 23-33
14. Hutnik Kraków 19 21 27-30
15. Rekord Bielsko-Biała 19 21 27-35
16. KKS 1925 Kalisz 19 19 21-27
17. ŁKS II Łódź 19 13 19-35
18. GKS Jastrzębie 19 7 16-41