Czy Śląsk otrzyma pieniądze za Kowalczyka?
przegladsportowy.pl | skomentuj (6)
Marcin Kowalczyk rozpoczął wczoraj treningi ze Śląskiem Wrocław. Do 30 czerwca ma wciąż ważny kontrakt z dolnośląskim klubem. Nie jest pewne jak będzie wyglądała przyszłość piłkarza po tym terminie. Zawodnik 23 maja podpisał kontrakt z rosyjską Wołgą Niżny Nowogród. Piłkarz zamierzał skorzystać z możliwości podpisania wcześniej umowy z nowym pracodawcą. Władze WKS-u twierdzą, że miały prawo do końca maja automatycznie przedłużyć tę umowę o kolejne 2 lata. - Wystąpiliśmy do PZPN o wydanie interpretacji, kto ma rację w tym sporze. Możliwe, że ona zostanie wydana już w najbliższych dniach. Czekamy - mówi prezes Śląska Piotr Waśniewski.
Jeśli wrocławianie mają racje może się okazać, że Rosjanie musieliby Kowalczyka ze Śląska wykupić. Za ile? W jego umowie była klauzula odstępnego wynosząca 200 tysięcy euro za ofertę do końca maja lub 400 tysięcy euro po tym terminie. Rosjanie nie złożyli żadnej oferty wykupu piłkarza, więc obecnie może ich obowiązywać wyższa cena.
Sprawa prawdopodobnie będzie musiała wyjaśnić FIFA, która może wydać Kowalczykowi tymczasowy certyfikat na grę w Rosji do czasu wyjaśnienia sytuacji. - A jeśli okazałoby się, że rację ma jednak Śląsk, wcale nie musiałby dostać za niego takich pieniędzy, jakie wpisał w kontrakcie. Arbitraż FIFA może się zakończyć wyznaczeniem jeszcze innej kwoty za transfer - twierdzi Andrzej Padewski, członek zarządu PZPN.