Sobota: Nie żałowałbym pozostania w Śląsku
Zimą było głośno o jego rzekomym przejściu do Lokomotiwu Moskwa, potem tym ostatnim meczem w barwach Śląska miał być czerwcowy – z Legią w Warszawie. Ale zamiast trafić za granicę – tym razem do Turcji – Waldemar Sobota wciąż jest we Wrocławiu. Wczoraj zagrał w drugiej połowie sparingu z Bełchatowem, a po spotkaniu poświęcił nam chwilę na rozmowę. Zapraszamy do lektury wywiadu ze skrzydłowym WKS-u.
Po ostatnim meczu sezonu mówiono, że to Twój ostatni występ w barwach Śląska. Tymczasem klub wznowił treningi, Sobota jest we Wrocławiu, gra w sparingach, a liga rusza za niecały miesiąc. Czyli zostajesz?
Waldemar Sobota: Mam jeszcze tutaj kontrakt ważny przez rok, więc nie ma o czym gadać. Podpisałem go kiedyś na cztery lata i mam nadzieję, że go wypełnię. Z takim zamiarem do Wrocławia przychodziłem. Liczę, że ten czwarty rok też będzie obfitował w sukcesy, tak jak to było w poprzednich latach.
A bierzesz pod uwagę, że przygoda ze Śląskiem potrwa dłużej i nie będzie to twój ostatni sezon?
Niczego nie wykluczam. Jest mi we Wrocławiu dobrze, a trzy lata spędzone w tym klubie zostały okraszone sukcesami. Jednak każdy piłkarz ma marzenia, które chciałby spełniać, a moim jest gra za granicą. Jednak jeśli nie wyjdzie, to nie będę żałował pozostania w Śląsku.
W drużynie zaszło sporo zmian – odeszło kilku piłkarzy, w tym dwóch kluczowych, a przyszli gracze z zagranicy i Tomasz Hołota. Co możecie osiągnąć w nadchodzącym sezonie?
Jesteśmy na początku przygotowań, trenujemy dopiero tydzień. Na razie ciężko o zgranie, skupiamy się na innych aspektach. Po to wyjedziemy do Austrii na obóz, żeby każdego nowego kolegę poznać i się zgrać. Mam nadzieję, że będzie to dobrze funkcjonowało i w kolejnym sezonie też zagramy o najwyższe cele.
Śląsk dotykają problemy finansowe. A jak to wygląda z twojej perspektywy – czy WKS zalega z wypłatami?
Nie ma co oszukiwać, że klub nam wszystko wypłacił. Nie jest to tajemnicą. Powiem tak – nie wszystko zależy od nas, zawodników. Decyduje góra, nie chciałbym sobie tym głowy zaprzątać. Skupiam się na tym, żeby jak najlepiej się prezentować i – wiadomo – chciałbym być godnie za to wynagrodzony. To jest jednak poza nami.
Jak w szatni oceniacie losowanie Ligi Europejskiej? Z kim zagracie – z Ormianami czy Czarnogórcami?
Ciężko powiedzieć. Ale na tym etapie rozgrywek będziemy faworytem, musimy skupić się na sobie i z dwumeczu wyjść zwycięsko.
Ze względów logistycznych pewnie wolicie wyprawę do Czarnogóry?
Nie ma co mówić o logistyce, interesują nas tylko aspekty sportowe.