Rudar - Mika 1:0. Zadecydował gol brzuchem

Pierwsze spotkanie Rudara Pljevlja z Miką Asztarak nie dało odpowiedzi, która z tych drużyn zagra w II rundzie eliminacji do Ligi Europejskiej ze Śląskiem. Dowiedzieliśmy się przynajmniej, że na tym etapie wrocławian czeka łatwe zadanie. Czarnogórcy wygrali 1:0, choć poziom obu drużyn był wyrównany. Rewanż w Armenii jest jedną wielką zagadką.
Kolejna w ciągu minionego roku potyczka w Podgoricy interesująca wrocławskich kibiców wyglądała skrajnie inaczej w porównaniu do boju WKS-u z Budućnostią. Na stadionie Pod Goricom nie było sympatyków gości, a występujących gościnnie na tym obiekcie piłkarzy Rudara wspierała garstka zwykłych widzów.
Pogoda, również w kontraście do ubiegłorocznej, była całkiem przyjemna. Ciepło, ale nie gorąco, pochmurnie, lecz sucho. Mimo to poziom meczu nie powalił na kolana. Ani tempo gry, ani umiejętności zawodników nie spełniałyby wymogów ekstraklasy. Przejście takiego rywala jest dla Śląska absolutnie obowiązkiem.
Gospodarze nie mogli się pochwalić większym potencjałem od Ormian, ale spotkanie przebiegło po ich myśli. Szybko strzelili gola, po czym w miarę mądrze się bronili. W 16. minucie etatowy wykonawca stałych fragmentów gry, Nedeljko Vlahović, dośrodkował z rzutu rożnego, piłka przeleciała wzdłuż bramki na czwartym metrze, a nabiegający Dejan Damjanović z bliska wepchnął ją do siatki... brzuchem.
Po początkowym naporze Rudara i wyrównanej dalszej części meczu, po przerwie inicjatywę przejęła Mika. Goście coraz częściej zagrażali bramce Gorana Vukliša, ale golkiper pljevljan spisywał się tego dnia bardzo dobrze. Najlepszą okazję przyjezdni zmarnowali w doliczonym czasie meczu. Po ładnej kombinacyjnej akcji całego zespołu Simion Muradian z kilku metrów strzelił wprost w bramkarza.
W sumie jednak tych ataków nie było zbyt wiele, a ich konstruowanie sprawiało drużynie z Armenii problemy. - Mika była może nawet lepszym zespołem, ale taki jest futbol. Rudar szybko strzelił gola, ustawił się na własnym przedpolu i bronił przewagi – skomentował po meczu Łukasz Czajka odpowiedzialny w Śląsku za rozpracowywanie rywali, który na żywo oglądał mecz w Podgoricy. - Sprawa awansu jest jak najbardziej otwarta.
Trener ekipy z Pljevlji, Mirko Marić, był bardzo zadowolony z wyniku i postawy swoich podopiecznych. - Dla nas przejście do drugiej rundy to jak wygranie Ligi Europejskiej. Żeby tego dokonać, musimy w rewanżu strzelić gola. Widać było, że nie jesteśmy jeszcze w pełni formy fizycznej. Od końca sezonu straciliśmy pięciu podstawowych zawodników.
Jego oponent, Aram Woskanian, stwierdził, że Ormianie grali w piłkę, a Czarnogórcy wygrali. No ale w końcu w tej zabawie chodzi o zdobywanie goli, a nie posiadanie piłki. Drugi mecz już we wtorek w Erywaniu.
FPP