Przegląd prasy czarnogórskiej

Już we wtorek w stolicy Armenii, Erywaniu, rewanżowe spotkanie pomiędzy miejscową Miką i czarnogórskim Rudarem Pljevlja. Goście będą bronić jednobramkowej zaliczki z pierwszej potyczki. W daleką podróż do Azji udali się już w niedzielę nad ranem. Zwycięzca dwumeczu wystąpi 18 lipca we Wrocławiu. Oto, co przed tym starciem piszą gazety w Czarnogórze.
Piłkarze Rudara wyruszyli na Zakaukazie autobusem do Belgradu w nocy z soboty na niedzielę, a stamtąd podróżowali samolotami z przesiadką w Moskwie. W Rosji Czarnogórcy mieli pięciogodzinną przerwę, a oba loty trwały po trzy godziny. Lądowanie w Armenii zatem wypadło w poniedziałek rano. Jeszcze dzisiaj ekipę czeka trening, a jutro mecz.
Zdaniem czarnogórskich mediów drużyna Marka Maricia w pierwszym meczu zagrała solidnie, ale i tak było widać, że brakuje jej świeżości. Pljevljanie w rytmie treningowym są od zaledwie trzech tygodni, więc można było się tego spodziewać.
- Wiedzieliśmy, że będzie to trudne spotkanie z małą liczbą bramek. Na szczęście udało nam się strzelić jedną i odnieść zwycięstwo. Muszę być zadowolony po tym meczu, szczególnie, że było widać brak sił u zawodników – powiedział trener Mirko Marić. - Przede wszystkim oczekuję, że zagramy dużo lepiej w rewanżu, przynajmniej w pewnych niuansach. Damy z siebie wszystko, żeby przejść dalej. Ale nie osiągniemy tego, jeśli tylko będziemy się bronić. Musimy w Erywaniu strzelić gola.
Pomocnik Rudara, młodzieżowy reprezentant Czarnogóry Andrija Kaluđerović, twierdzi, że w Armenii jego drużyna będzie miała bardzo ciężki pojedynek.
- To był naprawdę męczący bój, fizycznie wymagający. Zagraliśmy poprawnie. Uważam, że nasza przewaga byłaby większa, gdybyśmy w niektórych sytuacjach mieli więcej sił. Czeka nas 90 minut walki. Musimy maksymalnie się spiąć, żeby awansować.
Rudar do tej pory wygrał w europejskich pucharach tylko z przeciwnikiem z San Marino. Czwartkowy sukces traktuje więc jako pierwszą poważną wygraną w rozgrywkach międzynarodowych. Wynik 1:0 spowodował, że piłkarze z dużym optymizmem udali się na rewanż i bardzo chcą przedłużyć pucharową przygodę.
Według czarnogórskich dziennikarzy Mika to rywal wymagający szacunku, ale jak najbardziej do pokonania. Zdaniem asystenta trenera, Vuka Bogavca, szanse są pół na pół. - Wiarę w awans upatruję w dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym, choć był on nieco krótki. Liga ormiańska jeszcze nie wystartowała, w przeciwieństwie do ubiegłego roku, kiedy odpadliśmy w lipcu z Szirakiem. Z niezbędną dozą szczęścia możemy więc odnieść sukces, bo w innych aspektach nie ustępujemy Mice. Zadowala nas rezultat i fakt, że taktycznie zagraliśmy bardzo zdyscyplinowanie.
Media w Czarnogórze uważają, że Rudar w pierwszym meczu był ekipą lepszą, która od pierwszych minut zagrała ofensywnie. To się opłaciło, bo już w 16 minucie padł gol. Potem gospodarze cofnęli się i dzięki pewnej grze w obronie utrzymali prowadzenie do końca.
FPP