To tylko formalność?


Większość kibiców ostrzy sobie już zęby na pojedynek z Clube Brugge, chociaż formalnie Śląsk nie awansował jeszcze do trzeciej rundy. Do rozegrania pozostało rewanżowe spotkanie z Rudarem Pljevja, które powinno być dopełnieniem tego, co zaczęło się tydzień wcześniej we Wrocławiu, bo goście wylecieli z pokaźnym bagażem czterech goli.
Podopieczni Stanislava Levy'ego w szatni Stadionu Miejskiego mogli trenerowi zameldować wzorowe wypełnienie zadania. Śląsk udźwignął rolę faworyta i pewnie pokonał Czarnogórców 4:0, nie dając przeciwnikowi złudzeń, kto powinien wystąpić w III rundzie eliminacyjnej do Ligi Europy. Rudar, grając gościnnie na tym samym stadionie, gdzie przed rokiem WKS pokonał Budućnost Podgorica, powalczy już tylko o udane zakończenie swojej przygody z europejskimi pucharami.
Oprócz zeszłotygodniowego wyniku, za wrocławianami przemawia przede wszystkim duża przewaga w umiejętnościach indywidualnych piłkarzy. Z całym szacunkiem dla zawodników Rudaru, ale absolutnie żaden gracz nie wybijał się na tle ogólnego słabego obrazu tej drużyny. Zespół, który trzy lata temu był mistrzem Czarnogóry, zaprezentował się o wiele gorzej od swojego ligowego rywala - Budućnosti, którego gościliśmy we Wrocławiu przed rokiem.
Wrocławianie mają jednak swoje problemy, bo o ile po meczu przeciwko Rudarowi byliśmy zachwyceni grą brązowych medalistów, o tyle w wyjazdowym pojedynku z Koroną Kielce zostaliśmy brutalnie sprowadzeni na ziemię. Zespół, który kilka dni wcześniej grał jak z nut, w pierwszej połowie ligowego meczu nie potrafił wymienić kilku celnych podań.
Nie da się obiektywnie skategoryzować danych spotkań, ale można zaryzykować stwierdzenie, że było to najgorsze 45 minut pod wodzą trenera Levy'ego. W tym momencie trzeba zadać sobie pytanie - czy tydzień temu to Śląsk był tak mocny, czy Rudar tak słaby?
Oczywiście nie pokusimy się o odpowiedź, bo powinniśmy ją poznać dopiero po czwartkowym spotkaniu. W Podgoricy Śląsk nie powinien mieć już tyle miejsca na rozegranie piłki, gospodarze przynajmniej postarają się grać pressingiem i jak najszybciej zdobyć bramkę, co może skutkować kontratakmi Śląska. To jest pozytywny scenariusz, dzięki któremu mielibyśmy jakiekolwiek emocje. Ten negatywny jest taki, że Rudar wcale nie rzuci się do ataków i pogodzony z porażką cofnie się na swoją połowę, której wrocławianie nie będą chcieli zdobyć na siłę, bo po prostu nie muszą tego robić. Niezależnie od gry przeciwnika, Śląsk powinien udowodnić swoją wartość i zyskać pewność siebie przed dwumeczem z Clube Brugge.
Rudar Pljevja - Śląsk Wrocław (25. lipca 2013 godz. 17:30)
III runda el. LE, stadion w Podgoricy
Transmisja telewizyjna: Polsat Sport / Polsat Sport HD