Krzysztof Ostrowski po meczu w Brugii
Krzysztof Ostrowski: Jechaliśmy tutaj na pewno nie bronić się, ale grać tak, jak graliśmy u siebie. Strzeliliśmy trzy bramki i to wystarczyło. Dużo osób nas skazywało już tydzień temu, myśleli, że będziemy naprawdę słabym przeciwnikiem. Wszyscy liczyli na Legię, na Lecha. Kibice w Polsce sądzili, że będziemy najgorzej grający zespołem w pucharach. Okazało się, że gramy bardzo dobrze. Trafiając na Brugge wiedzieliśmy, że jest to przeciwnik do przejścia.
My wiemy, na co nas stać. Sądzę, że z Wisłą zagraliśmy również dobre spotkanie, tylko zabrakło bramek. Na pewno efekt byłby inny. Graliśmy w czwartek, graliśmy w niedzielę, także było mało czasu na odpoczynek. Dzisiaj pokazaliśmy, że potrafimy grać cały czas na wysokim poziomie i oby tak dalej.
Nie dotknąłem Essiene`a, powinien dostać kartkę za symulowanie. Ja byłem wkurzony, dobrze, że mnie Sebastian Mila uspokoił, bo rzeczywiście mogłem dostać drugą żółtą kartkę za dyskusje. Zmiana na pewno dlatego, że mogłem czerwoną dostać. Sędzia w tym momencie popełnił błąd.
Każda bramka była ważna. Po tej na 1:0 wiedzieliśmy, że możemy strzelać bramki. Na 2:1 równie ważna, trochę zatrzymaliśmy Brugge. Po swojej strzelonej bramce byli w euforii, my ich trochę uspokoiliśmy, ta druga była może nawet ważniejsza. Trzecia na uspokojenie. Mogliśmy wywieźć zwycięstwo, ale przed spotkaniem remis bralibyśmy w ciemno, także trzeba cieszyć się z meczu. Awansowaliśmy, trzeba myśleć o następnym przeciwniku.