Dylemat Levy'ego: Śląsk – Widzew (zapowiedź)


W sobotni wieczór trener Stanislav Levy z pewnością z zazdrością myślał o komforcie Jana Urbana, który przeciwko Lechii w wyjściowym składzie Legii dokonał 10 zmian w porównaniu do niedawnego meczu w europejskich pucharach. Czech o tym może tylko pomarzyć, a przed niedzielną potyczką z Widzewem zestawienie pierwszej jedenastki może przyprawić szkoleniowca o wielki ból głowy.
Czy w związku z wąską kadrą oszczędzić przemęczonych walką na trzech frontach (120 minut w Stalowej Woli, gonienie za rywalami 35 minut w osłabieniu w hiszpańskim upale) kluczowych graczy na rewanż z Sewillą, na którym pojawi się komplet publiczności i można zdobyć punkty do rankingu UEFA, czy też skupić się na walce o punkty (choć dzielone na pół) w lidze, gdzie WKS nieoczekiwanie na razie jeszcze nie odniósł zwycięstwa i znajduje się w dolnej połowie tabeli?
Drugi problem to jak zatrzymać objawienie pierwszej fazy rozgrywek - Eduardsa Višņakovsa, który już czterokrotnie zmusił do kapitulacji ligowych bramkarzy. Na szczęście dla wrocławian widzewska defensywa nie jest monolitem – w 4 meczach stracili 10 goli, najwięcej ze wszystkich ligowców. W Łodzi pojawiły się głosy, że może wskazana byłaby zmiana między słupkami i zastąpienie Macieja Mielcarza, broniącym w meczu Pucharu Polski (1:0 z Ursusem Warszawa, gol Višņakovsa) Maciejem Krakowiakiem. - Szanse obu bramkarzy są równe – stwierdził na przedmeczowej konferencji prasowej trener Radosław Mroczkowski.- Niemniej, niebyt często zdarza się, żeby bramkarz grał w spotkaniach, w których defensywa jest tak często zmieniana. To wynika z naszych możliwości i innych okoliczności. Zdajemy sobie sprawę, że nasza defensywa musi się ustabilizować. Do tego dążymy – komentował szkoleniowiec.
We Wrocławiu Mroczkowski będzie miał już do dyspozycji brata łotewskiego snajpera Aleksiejsa Višņakovsa, znanego z występów w Cracovii w sezonie 2011/12. Widzew pozyskał także 23-letniego haitańskiego obrońcę Kevina Lagfrance’a (otrzymał właśnie powołanie do kadry), ale szanse na jego zatwierdzenie przed meczem z WKS-em są minimalne. Prawdopodobnie nie zagra także dochodzący do pełni zdrowia Michał Płotka, a na murawie nie pojawi się na pewno Hachem Abbès. Pod znakiem zapytania za to występy Tomasza Kowalskiego i Dawida Kwieka.
– Jedziemy do Wrocławia po to, żeby ten mecz wygrać - zapowiada Marcin Kaczmarek, pomocnik Widzewa, który wraz z kolegami obserwował niedawną potyczkę zielono-biało-czerwonych w Hiszpanii. - Widać było, że nasi rywale stracili dużo sił. Spróbujemy skopiować Sevillę. Wypada zmyć plamę po meczu z Górnikiem. Ale wiadomo, że wrocławianie będą za wszelką cenę chcieli odnieść pierwsze zwycięstwo ligowe i nie będą już oszczędzać się przed pucharowym rewanżem. A na to trochę liczyliśmy – mówił gracz RTS-u.
Na pierwszą ligową wygraną czekają także fani Śląska. Dotychczas w T-Mobile Ekstraklasie ich pupile prezentowali się z nieco gorszej strony, niż na europejskiej arenie – remisując na wyjazdach z Koroną i Pogonią, a w roli gospodarza przegrywając z Jagiellonią i dzieląc się punktami z Wisłą. Czy tym razem komplet punktów zostanie we Wrocławiu? Może w rozpracowaniu rywala sztabowi szkoleniowemu pomogą Krzysztof Ostrowski i Dudu, którzy niedawno reprezentowali barwy Widzewa.
W poprzednim sezonie w obu meczach gospodarze wygrywali 2:1. Wiosną we Wrocławiu Widzew prowadził po golu Pawłowskiego, ale trafieniami odpowiedzieli Wasiluk i Sobota. Czy i tym razem komplet punktów zostanie we Wrocławiu? Przekonamy się w niedzielne popołudnie. Pierwszy gwizdek Krzysztofa Jakubika na Stadionie Miejskim o godzinie 15:30.