Gramy do gwizdka: Śląsk II - GKS Kobierzyce 1:1

Brak skuteczności i boiskowego cwaniactwa sprawił, że zespół Śląska II nie zgarnął kompletu punktów w meczu z GKS-em Kobierzyce. Podopieczni trenera Łukasza Becelli wypracowali sobie wiele doskonałych okazji na zdobycie bramki, ale świetnie tego dnia dysponowany był bramkarz Jarosław Krawczyk. Oba gole padły w doliczonym czasie gry – przed przerwą wrocławian wyręczył Mateusz Kuźniecow, który zaliczył trafienie samobójcze i gdy wydawało się, że ten gol zapewni wygraną, w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry pięknym uderzeniem z niemal połowy boiska Wojciecha Kocielskiego pokonał Potr Mrowiec. Tym samym rezerwy WKS-u nadal pozostają bez zwycięstwa w III lidze.
Spotkanie dostarczyło kibicom (także sporej grupie sympatyzujących z zespołem gości) na stadionie przy ul. Oporowskiej sporo emocji. Z pewnością potyczka była szczególna dla Wiesława Urycza, trenera GKS-u, który w przeszłości prowadził właśnie drużynę Śląska II. W zespole przyjezdnych nie zabrakło także innych akcentów związanych z WKS-em – na trybunach zsiadł Michał Struzik, były gracz wrocławskiej drużyny, który musiał pauzować w meczu w związku z czerwoną kartką, a na murawie pojawił się m.in. Kamil Suppan czy Sebastian Szefner, będący swego czasu graczami drużyny Śląska ME.
Od pierwszych minut na boisku widać było różnicę w filozofii gry – młodzi wrocławianie preferowali grę fantazyjną, szybką i bardziej kombinacyjną, a rywale stosowali proste środki. Paradoksalnie przez 45 minut to gospodarze wypracowali sobie więcej sytuacji bramkowych, ale goście – a konkretnie Mrowiec – mogli zadać jedno skuteczne uderzenie. W 14 minucie napastnik ładnie uwolnił się spod opieki obrońcy przyjmując piłkę w polu karnym, ale na szczęście dla Śląska uderzył w środek bramki.
Dużo więcej działo się pod drugiej stronie boiska, ale albo brakowało precyzji i piłka nie trafiała w światło bramki, albo strzały były blokowane, albo gracze źle przyjmowali piłkę. Wreszcie w doliczonym czasie gry wrocławian wyręczyli rywale. Gracze Śląska przechwycili piłkę pod własną bramką i przeprowadzili szybką kontrę, mądrze zachował się Przybylski, który znajdował się na pozycji spalonej, ale nie wykazywał chęci udziału w akcji, Misik ostro wstrzelił piłkę wzdłuż bramki, a Kuźniecow posłał ją do siatki, niefortunnie próbując wybijać.
Gol stracony w takich okolicznościach wywołał u przyjezdnych sportową złość i po wznowieniu gry ostro ruszyli do odrabiania strat, przejmując inicjatywę na murawie. Nie zdołali jej jednak przekuć na zdobyć bramkową, a po 10 minutach podopieczni trenera Łukasza Becelli znów zaczęli grać w stylu z pierwszej połowy. Między 58 a 66 minutą gospodarze wypracowali sobie 5 okazji, które mogły zakończyć się podwyższeniem prowadzenia, a szczególnie szkoda dwóch sytuacji Rodzika. W 72 minucie znów szczęście sprzyjało Krakowiakowi, gdy najpierw w sytuacji sam na sam okazał się lepszy od Patryka Misika, a po chwili górą był także przy dobitce. Niewykorzystana okazja mogła szybko się zemścić, gdy Szefner po zagraniu Mrowca nie trafił do bramki z 5 metrów!
Ambitna gra gości przyniosła efekt w doliczonym czasie gry. Wrocławianie mieli rzut rożny, ale zamiast próbować atakować, woleli kraść cenne sekundy. Skończyło się stratą piłki, a przytomnością umysłu wykazał się Mrowiec, który zauważył wysuniętego Kocielskiego i niemal z połowy boiska posłał piłkę do siatki. Arbiter nawet nie wznawiał gry. Wyrównującą bramkę, już z ławki rezerwowych, obserwował Rafał Grodzicki, który spędził na murawie 78 minucie i pokazał, że problemy zdrowotne ma już za sobą.
W następnej kolejce, już w środę, wrocławianie zagrają na wyjeździe z Piastem Karnin.
Śląsk II Wrocław – GKS Kobierzyce 1:1 (1:0)
Kuźniecow 45+2 (sam) - Mrowiec 90+4
Śląsk II Wrocław: Kocielski - Rodzik, Grodzicki (78 Pirga), Menzel, Dankowski (74 Danielik) - Zagórowicz (34 Repski), Kohut, Misik, Uliczny, Majcher - Przybylski. Trener: Łukasz Becella.
GKS Kobierzyce: Krawczyk - Sekunda, Ficoń, Kuźniecow (46 Przerywacz), Suppan - Kozłowski, Deneka, Kubasiewicz (84 Fitas), Szefner (88 Gryglicki), Frukacz (77 Cichy) – Mrowiec. Trener: Wiesław Urycz.
Żółte kartki: Menzel, Przybylski, Pirga - Mrowiec
Widzów: 250