Wyjeżdżamy z dużym niedosytem
Wypowiedź Rafała Grodzickiego po meczu Śląska w Gliwicach z Piastem.
- To Twój pierwszy mecz po kontuzji. Jak się czujesz?
- Grę nie mnie oceniać. Na pewno jeszcze dużo przede mną pracy. Nie było łatwo. Myślę, że nie było najgorzej z mojej strony. Teraz jest przerwa na kadrę. Podejrzewam, że zagram mecz towarzyski. To będzie kolejne spotkania, gdzie będę mógł się ograć. Tylko meczami mogę dojść do swojej dyspozycji.
- To Twój pierwszy mecz po kontuzji. Jak się czujesz?
- Grę nie mnie oceniać. Na pewno jeszcze dużo przede mną pracy. Nie było łatwo. Myślę, że nie było najgorzej z mojej strony. Teraz jest przerwa na kadrę. Podejrzewam, że zagram mecz towarzyski. To będzie kolejne spotkania, gdzie będę mógł się ograć. Tylko meczami mogę dojść do swojej dyspozycji.
- Byłeś zaskoczony tym, że zagrałeś od pierwszej minuty?
- Na pewno było to miłe zaskoczenie. Tyle, ile mogłem dać z siebie, to na pewno dałem.
- W pierwszej połowie cały czas siedzieliście na połowie przeciwnika, mieliście ze trzy stuprocentowe sytuacje, a to Piast prowadził.
- To prawda. To my mieliśmy sytuacje, to my konstruowaliśmy akcje, stworzyliśmy sobie kilka stuprocentowych sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. Jak mówi stare piłkarskie porzekadło: niewykorzystane sytuacje się mszczą. Piast strzelił bramkę z kontry. W drugiej połowie postawiliśmy wszystko na jedną kartę, dążyliśmy do strzelenia bramki, udało nam się to. A końcówka meczu to była wymiana ciosów. Nikt nie chciał zadowolić się remisem. Wyjeżdżamy z dużym niedosytem.
- Skąd w Waszej grze wzięło się tyle nerwowości?
- Może z jak najszybszego dążenia wyrównującej bramki. Dlatego było dużo niedokładności. Z drugiej strony Piast postawił wysoko poprzeczkę, ciężko się grało. Ale stworzyliśmy sobie kilka sytuacji w pierwszej połowie i wyjeżdżamy stąd niezadowoleni.
- Trudno się grało bez trenera.
- Na pewno, bo wiadomo, że nasz trener ma wielką charyzmę, bardzo dużo podpowiada, mobilizuje. Znalazł się na trybunach i trochę było ciężej. Ale my wiemy, co mamy grać i na pewno trener próbował to z trybun jakoś uporządkować.