Relacja: Gra Śląska lepsza niż wynik


W sobotnie południe Śląsk przegrał sparing z GKS-em Katowice 1:2. Bramki zdobyli Pitry (9') i Kuzmanovic (59'), a dla Śląska Plaku (35') po ładnej, indywidualnej akcji prawą flanką. Karnego w 79. minucie nie wykorzystał Marco Paixao. Wrocławianie byli stroną przeważającą przez całe spotkanie, jednak nie ustrzegli się pojedynczych błędów i zabrakło im skuteczności w wykańczaniu akcji.
W wyjściowym składzie WKS-u znalazło się dwóch testowanych zawodników: w ataku zagrał Loris Arnaud, a parę defensywnych pomocników z Kaźmierczakiem stanowił Adam Vass. Francuski napastnik pokazał, że ciężko zabrać mu piłkę, jednak wyraźnie brakowało mu szybkości. Zawodnik ten często schodził do środka boiska próbując rozgrywać jednak jego zagrania najczęściej kończyły się stratą bądź podaniem do najbliższego zawodnika.
Nieco lepiej pokazał się Vass, który zaliczył kilka odbiorów i celnych przerzutów. W 36. minucie po świetnej wrzutce od Dudu testowany Węgier przyjął piłkę z prawej strony pola karnego, wkręcił rywala w murawę i uderzył soczyście z lewej nogi, jednak prosto w bramkarza GKS-u.
Śląsk stracił bramkę w 1. połowie po rzucie rożnym. Kolejny raz gra defensywna wrocławian okazała się być największym problemem oprócz odejścia Soboty. Kilka ciekawych akcji przeprowadził Dudu lewą flanką, po jednym z jego zagrań sam na sam wyszedł Sebino Plaku, jednak Dobroliński obronił strzał. Dudu Paraiba próbował również technicznego uderzenia, jednak piłka minimalnie przeszła nad poprzeczką. Zawodnik ten błyszczał na tle kolegów zarówno w ofensywie jak i w akcjach obronnych. W 35. minucie Plaku po indywidualnej akcji prawym skrzydłem pewnie strzelił obok bezradnego bramkarza katowiczan. O grze GKS-u w pierwszej połowie ciężko powiedzieć coś dobrego. Goście często faulowali, mieli problemy z dłuższym utrzymaniem się przy piłce. Chlubny wyjątek stanowił Janusz Gancarczyk, który chyba przypomniał sobie jak to jest grać na wysokim poziomie na Oporowskiej i co rusz szarżował prawą stroną nękając Spahicia, a następnie Ostrowskiego (Spahić zszedł w 18. minucie, a na jego miejsce przesunięty został Ostrowski).
Druga połowa przyniosła zmiany personalne: plac gry opuścili Mila, Kaźmierczak i Pawelec. W ich miejsce pojawili się Grodzicki, Stevanović i Paixao. W związku z tym zmieniło się ustawienie wrocławian, na pozycji Mili zagrał Plaku, Arnaud na prawym skrzydle, a na szpicy Paixao. Ten ostatni po raz kolejny wniósł jakość do gry Śląska. W 52. minucie efektownie zgrał piętką do Plaku, a ten mocno uderzał z pierwszej piłki na bramkę Dobrolińskiego, jednak niecelnie.
Chwilę później było już 1:2. Chwalibogowski wrzucił z lewej strony, a Kokoszka dał się przepchnąć niczym junior i Kuzmanovic wepchnął piłkę obok Gikiewicza. Odpowiedź Śląska natychmiastowa – Dalibor Stevanović huknął z woleja w samo okienko, jednak był na pozycji spalonej. Zawodnik ten potwierdził w ciągu 45 minut swoją wysoką ostatnimi czasy dyspozycję będąc cały czas w grze, w przeciwieństwie do meczów z jesieni i początków wiosny teraz wszędzie było go pełno, skutecznie rozbijał akcje katowiczan i mądrze rozgrywał piłkę w ofensywie.
W 79. minucie strzał Arnauda z bliskiej odległości został obroniony przez bramkarza, a dobitkę główką Paixao zablokował jeden z obrońców GKS-u ręką, za co otrzymał czerwoną kartkę. Sędzia wskazała na 11. m, do piłki podszedł Marco i uderzył płasko po ziemi przy lewym słupku, niestety bardzo słabo i Dobroliński obronił również ten strzał. Miejmy nadzieję, że w lidze nie zobaczymy takich zagrań ze strony bramkostrzelnego Portugalczyka. Pochwalić za to należy, że wziął na siebie ciężar rozgrywania akcji ofensywnych, często wymieniał piłkę z Sebino Plaku, który nękał mocnymi uderzeniami z daleka bramkarza Gieksy. Zabrakło jednak po raz kolejny skuteczności.
Ze strony katowiczan należy pochwalić postawę Chwalibogowskiego, który wszedł na murawę w 2. połowie i co chwila przeprowadzał groźne rajdy stroną Tadeusza Sochy i kilkukrotnie mocno centrował w pole karne Gikiewicza.
Szkoda wyniku, jednak gra WKS-u mogła się podobać. Miejmy nadzieję, że przerwa w rozgrywkach ligowych pozwoli odpocząć niektórym zawodnikom, a trenerowi Levemu poukładać zespół po stracie najlepszego skrzydłowego.
Najbliższe ligowe spotkanie Śląska już za tydzień w sobotę, 14.09 o godzinie 18. Serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców na to spotkanie!
Śląsk Wrocław - GKS Katowice 1:2 (1:1)
Strzelcy: Plaku 35' – Pitry 9', Chwalibogowski 59
Składy drużyn:
Śląsk Wrocław:(stroje: białe) Gikiewicz - Ostrowski, Kokoszka, Pawelec (46 Grodzicki), Spahić - Vass, Kaźmierczak (46 Stevanović) - Plaku, Mila (46 Paixao), Dudu - Arnaud Trener: Stanislav Levy
GKS Katowice:(stroje: żółto-czarne) Dobroliński (63 Budziłek), Pietrzak, Czerwiński (63 Sadzawicki), Fonfara, J. Gancarczyk (63 Wróbel), Figiel (46 Cholerzyński), Zieliński (46 Goncerz), Kamiński, Jurkowski, Wołkowicz, Pitry (46 Chwalibogowski) Trener: Kazimierz Moskal