Rumak: Wierzę w ten zespół, idziemy w dobrym kierunku
Mariusz Rumak: Ten mecz mógł się podobać. Był szybki, były sytuacje podbramkowe. Mój zespół niestety nie wygrał. Pierwsza połowa była decydująca. Wiedzieliśmy, że zespół Śląska jest groźny przede wszystkim po dośrodkowaniach i tak straciliśmy pierwszą bramkę. Zagraliśmy zbyt bojaźliwie, niepotrzebnie ją wybijając. Druga połowa wyglądała już trochę lepiej, momentami wyglądało to bardzo dobrze, graliśmy w piłkę, stwarzaliśmy sobie sytuacje. Myślę, że idziemy w dobrym kierunku. Na pewno spotkamy się krytyką, bo gra się po to, żeby wygrywać, ale ja widzę, że moi zawodnicy walczą. Kilku zawodników wróciło po meczach reprezentacyjnych z urazami. Zostawiliśmy tu wiele zdrowia, powinniśmy też swoje sytuacje wykorzystywać. Na pewno musimy popracować nad obroną.
Zmiany rozpoczął pan od ściągnięcia Lovrencsicsa, skąd taka zmiana?
Widziałem, że już zaczyna opadać z sił, a my potrzebowaliśmy świeżości. 15 minut po przerwie Gergo prezentował się dobrze, to zagranie zewnętrzną częścią stopy do Ślusarskiego to było takie zagranie, jakich od niego oczekujemy. Dla podniesienia dynamiki gry, zdecydowałem się wpuścić Pawłowskiego, który na dłużej nie był przygotowany.
Pawłowski strzelał wprost w bramkarza lub obok bramki, to rezultat braku odpowiedniego przygotowania?
Przede wszystkim Szymon nie trenował w okresie przygotowawczym, dodatkowo przytrafiła mu się kontuzja w przerwie reprezentacyjnej, więc na pewno nie jest w optymalnej formie. On potrafi grać dużo lepiej, to jest dobry piłkarz i może temu zespołowi dać dużo więcej.
Czy Ślusarski potrafi grać podcinką?
To jest zawsze decyzja piłkarza, który musi na gorąco ocenić, co zrobić z piłką. Na treningu potrafi to robić.
Przed sezonem Lech zadecydował o tym, że napastnika będzie starał się ściągnąć później, nie teraz, a widzieliśmy dzisiaj, co się działo w ataku.
To nie jest czas na rozmowy o transferach, chociaż dzisiaj rzeczywiście to nieskuteczność zadecydowała o naszej porażce. Mamy kilku zawodników, który mogą grać na pozycji nr 9, dzisiaj zdecydował się na Ślusarskiego, który nieźle się komponował zespołem.
Znakiem firmowym Lecha w poprzedniej rundzie było szybkie przejście z obrony do ataku.
Szczególnie w pierwszej połowie udało nam się kilka razy tak zagrać. Dalej chcemy tak grać. Jeżeli nam to nie wychodzi, to jest wina okresu przygotowawczego, który nie wszyscy podstawowi piłkarze solidnie przepracowali.