W. Stawowy: Do samego końca musieliśmy się mocno sprężyć

Prezentujemy wypowiedź trenera Cracovii po zwycięstwie 3:0 ze Śląskiem Wrocław.
Wojciech Stawowy: To spotkanie dzisiaj miało takie dwa oblicza - myśmy w 1. połowie rozpoczęli mecz dobrze, stworzyliśmy sobie dwie dogodne sytuacje, bo trudno mówić, że są niedogodne, gdy się jest sam na sam z bramkarzem. No i na pewno łatwiej nam się grało w sytuacji, gdy bramkarz Śląska ujrzał czerwoną kartkę, ale była to sytuacja wypracowana przez nas, nikt nam tego nie podarował, tylko poprzez grę kombinacyjną, grę do przodu, była to sytuacja wypracowana. Wiadomo, że wtedy jeśli się gra o jednego zawodnika więcej powinno się grać łatwiej, natomiast myśmy się chyba wystraszyli, że gramy o jednego zawodnika więcej, bo ta 1. połowa była bardzo zła w naszym wykonaniu i gdyby nie Krzysiek Pilarz, to powinniśmy schodzić ze stratą dwóch bramek, bo Śląsk Wrocław miał bardzo klarowne sytuacje i kto wie jakby ten mecz się potoczył dalej. Dlatego w przerwie musieliśmy wprowadzić parę korekt - przede wszystkim nie chcieliśmy pozwolić na to, żeby Śląsk spokojnie rozgrywał piłkę od tyłu, bo jeżeli gra się z przewagą zawodnika, to musi to być widoczne. No i ta druga polowa była dobra w naszym wykonaniu, było widać że mamy kontrolę nad tym spotkaniem, stwarzaliśmy sobie sytuacje, strzeliliśmy 3 bramki, więc z tej drugiej połowy mogę być zadowolony i mogę za te 45 minut drużynie pogratulować. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że przyjeżdżamy na ciężki teren i wiedziemy , że gramy z klasowym zespołem i nawet ta sytuacja, że gramy z zawodnikiem więcej nie powodowała u nas hurraoptymizmu, bo w Śląsku Wrocław jest wielu klasowych piłkarzy, którzy indywidualnie potrafią zmienić losy meczu. Także do samego końca musieliśmy się mocno sprężyc, mieć to spotkanie pod kontrolą, żeby móc cieszyć się z 3 punktów.