Napisali o Śląsku: WKS oszukał Komisję ds. Licencji
Wtorkowe media zauważyły wywiad Krzysztofa Sachsa. Przewodniczący Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN stwierdził w wywiadzie dla oficjalnej strony związku pzpn.pl, że został wprowadzony w błąd przez Śląsk i jego akcjonariuszy. Z kolei prezes Ekstraklasy S.A., Bogusław Biszof, powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że gdyby klubu z takiego miasta jak Wrocław zabrakło w ekstraklasie, byłby to cios dla rozgrywek. Sport.pl przypomina, że sytuacja nie zmieniła się od czasów, gdy WKS trenował Orest Lenczyk.
Sachs przekonuje, że PZPN nie robi niczego, co mogłoby spowodować upadłość klubu grającego w Ekstraklasie. Zauważa również, że Śląsk nie jest w stanie upadłości układowej. Zarząd klubu dopiero złożył taki wniosek, a sąd go jeszcze nie rozpatrzył.
Przewodniczący licencyjnej komisji przypomina ponadto, że PZPN jest w posiadaniu dokumentu deklarującego, że miasto Wrocław nie będzie prowadziło postępowania egzekucyjnego w stosunku do udzielonej klubowi pożyczki, zaś obaj główni akcjonariusze zobowiązali się nie dochodzić swoich należności.
Suchej nitki nie pozostawia na nim z tego powodu portal Weszło:
Z wielkimi nadziejami do pracy w komisji licencyjnej PZPN przystępował Krzysztof Sachs, ale chyba nie jest pierwszym, którego rzeczywistość przerosła. (...) Okazuje się, że można ostentacyjnie zrobić w konia komisję, a komisja wcale nie będzie wyciągała konsekwencji, tylko "trzymała kciuki". (...) A to przecież typowe "jakoś to będzie". Tak samo mówiono kiedyś, przyznając licencje Polonii Bytom czy Ruchowi Chorzów.
Weszło stawia Sachsowi także konkretne pytania:
Skoro wprowadzenie upadłości układowej skutkowało sankcjami dla Widzewa Łódź, dlaczego teraz - w trakcie rozgrywek - identycznych nie nałożono na Śląsk Wrocław? Czy zimą będzie mógł dokonywać transferów gotówkowych i oferować zarobki większe niż pięć tysięcy złotych? Wreszcie - skoro szef komisji licencyjnej publicznie mówi, że został oszukany, to niech wreszcie powie, jaka kara zostanie z tego powodu nałożona.
W rozmowie z PAP-em troskę o nasz klub wyraża Biszof:
Boli mnie, że nad Śląskiem zebrały się czarne chmury. Jako prezes Ekstraklasy S.A. chcę mieć w lidze klub z takiego miasta jak Wrocław. Gdyby miało go zabraknąć z innych powodów niż sportowe, byłby to cios dla rozgrywek. Na razie sobie tego nie wyobrażam, liczę, że współwłaściciele dojdą do porozumienia. Temat na bieżąco monitorują przedstawiciele Komisji ds. Licencji Klubowych PZPN, wiem, że są w stałym kontakcie z władzami klubu, planowane są konsultacje, które mają pomóc w znalezieniu polubownego rozwiązania konfliktu.
Sport.pl z kolei lansuje tezę, że Orest Lenczyk wciąż myśli o prowadzeniu kadry. Przy okazji przypomina przygodę tego trenera z Wrocławiem.
Kiedy pracował w Śląsku, narzekano, że rozmawiał tylko z młodszym od niego o dwa lata sekretarzem miasta i młodszym o cztery lata współpracownikiem Zygmunta Solorza. Młodego prezesa klubu czy dyrektora sportowego traktował jak powietrze.
(...) Jesienią 2010 roku przejął Śląsk, który był przedostatni w tabeli i w tym samym sezonie doprowadził go do wicemistrzostwa. A w następnym sezonie do mistrzostwa i Superpucharu! Wywalczył te sukcesy z zespołem przeciętnym personalnie, z klubem, w którym właściciele prowadzą ze sobą otwartą wojnę.