Nikt się mścił na Oreście nie będzie
Przed piątkowymi derbami Dolnego Śląska rozmawiamy z Dariuszem Sztylką – byłym kapitanem WKS-u. Popularny "Sztyla" mówi między innymi o tym, czym były dla niego derby, czego spodziewa się po trenerze Oreście Lenczyku i jak będzie wyglądał piątkowy mecz.
Wiadomo, że całym sercem jestem z chłopakami, za Śląskiem. Na pewno piątkowy wieczór zapowiada się bardzo ciekawie. Przyjeżdża jeszcze trener Orest Lenczyk, który pracował tutaj z nami, osiągał wielkie sukcesy. To jest na pewno dodatkowy smaczek tego pojedynku.
Jakie masz doświadczenia derbowe? Czy rzeczywiście przed tymi spotkaniami temperatura w szatni skakała w górę?
W moim przypadku to były bardzo znaczące mecze. Urodziłem się tutaj we Wrocławiu. Kiedyś było więcej chłopaków związanych z regionem. Teraz jest więcej obcokrajowców. Nie wiem, jak dla nich ten mecz będzie wyglądał. My zawsze podchodziliśmy do tego bardzo poważnie. To był zawsze najważniejszy mecz w rundzie czy w sezonie. Teraz jest Tadziu Socha czy Krzysiek Ostrowski, ale sądzę, że Sebastian Mila i reszta na tyle będą w stanie wyzwolić ten aspekt motywacyjny, że w tym względzie Zagłębie nie będzie miało z nami żadnych szans.
Śląsk przegrał dwa mecze z rzędu, ma krótką ławkę rezerwowych. Jakie widzisz pozytywy przed tym spotkaniem?
Na pewno w atmosferze, która jest w drużynie. Mimo złej sytuacji w klubie, chłopaki się bardzo fajnie trzymają razem. To jest bardzo ważne. Może w końcu zdolna młodzież dostanie jakąkolwiek szansę, dostanie więcej minut do grania. W środę pokazali, że stać ich.
Czy piłkarze Śląska powinni obawiać się powrotu Lenczyka na trenerską ławkę?
Znając tego trenera sądzę, że zagra bardzo asekuracyjnie i będzie chciał osiągnąć remis we Wrocławiu. Jego zespół zagra defensywnie, nastawi się na kontry. A tych skrzydłowych mają w miarę szybkich, więc to będzie niebezpieczeństwo. Ale na pewno nie mamy się czego obawiać. Dobrze wyglądamy fizycznie, powinniśmy sobie poradzić z Zagłębiem. Choć wiadomo derby, to bardzo specyficzny mecz i trzeba będzie o wynik do końca walczyć.
Ale z Jagiellonią Zagłębie zagrało dosyć ofensywnie.
Nie oglądałem tego meczu, bo akurat miałem turniej z dzieciakami. Ale pracowałem z Lenczykiem i mniej więcej wiem, czego się można spodziewać. Co robi, jak przychodzi do nowego klubu. Być może trener czuł, że tak należy zagrać z Jagiellonią, ale jestem przekonany, że we Wrocławiu zagrają defensywnie i będą głównie skoncentrowani na kontrach.
Śląsk właśnie z takim Zagłębiem przegrał w ubiegłym sezonie oba mecze. Co zrobić, żeby sytuacja się nie powtórzyła?
Staramy się utrzymywać przy piłce i nawet boczni obrońcy są bardzo wysoko ustawieni. To jest oczywiście zagrożenie w przypadku defensywnej postawy Zagłębia. Szybkie kontry, szczególnie bokami, ale Śląsk to jest mądry zespół, taktycznie na tyle mądrze poukładany, żeby sobie z tym poradzić.
To prawda, że odprawy u Lenczyka w 90% to jest, jak grać, żeby przeciwnik nie zrobił nam krzywdy?
Dokładnie. Trener głównie koncentrował się na przeciwniku. Nie rozmawialiśmy o tym, jak mamy grać, bardziej o tym, jak gra przeciwnik i tu bardzo mocno podkreślał ich mocne strony. Podejrzewam, że nic się nie zmieniło.
W ilu procentach dla piłkarzy Śląska to będzie mecz z Zagłębiem Lubin, a w ilu z Orestem Lenczykowi?
Sądzę, że mimo wszystko, bo trener zrobił tutaj bardzo dobre wyniki, wszyscy go tu w miarę miło wspominają. Więc jest to mecz z Zagłębiem, a na trenerze nikt specjalnie nie będzie się chciał mścić czy udowadniać, że się mylił w jednym czy drugim przypadku.