Levy: Kibice świetnie dopingowali naszą drużynę
Stanislav Levy: Ja się bardzo cieszę, z tego, że wygraliśmy derby. Daliśmy radę wygrać 2:0. Ten Mecz się dla nas od samego początku bardzo dobrze ułożył. Przeciwnik musiał się odkryć po zdobytej przez nas bramce. Wiedzieliśmy, że Zagłębie będzie grało na kontratak wystawiając trzech szybkich zawodników. Było tam kilka bardzo niebezpiecznych sytuacji, ale na początku II połowy strzeliliśmy na 2:0. Bardzo się cieszę, że po trzech meczach wygraliśmy ten mecz. Kibice, tak jak w każdym meczu, świetnie dopingowali naszą drużynę. Były momenty, kiedy nie graliśmy dobrze, ale oni stali za nami jako dwunasty zawodnik.
Czy nie ma Pan trochę pretensji do swoich piłkarzy, że w końcówce nie docisnęli rywala?
Można było, ale ostatnie minuty meczu były pod naszą kontrolą. Były dwie sytuacje, kiedy przeciwnik mógł wyrównać. Myślę, że ogólnie jednak nie było trzeba grać bardzo ofensywnie, ten wynik 2:0 był dla nas korzystny.
Dlaczego Gikiewicz a nie Kelemen?
To jest luksusowy dla nas problem. Oczekiwałem, że Zagłębie będzie grał na kontratak. Myślę, że Gikiewicz na przedpolu jest nieco lepszy.
Czy jest Pan zadowolony z gry obu skrzydłowych?
Od każdego zawodnika oczekuję więcej.
Czy doniesienia o tym, że właściciele się porozumieją pomogły w osiągnięciu dobrego wyniku? Mówił Pan, że po dwóch porażkach udało się wygrać – czy to będzie przełom?
Nie wiem nic o tym, że właściciele się już dogadali. Słyszałem tylko, że faktycznie wszystko idzie w dobrym kierunku. Mamy dwa tygodnie przerwy. Możemy na spokojnie popracować. Zrobimy badania. Przeanalizujemy co trzeba zrobić, żeby drużyna grała na wyższym poziomie niż w poprzednich meczach.
Czy Śląsk będzie grał teraz bardziej ofensywnie?
My ciągle chcemy grać ofensywnie ale nie możemy zapominać o defensywie. W niektórych meczach podejmowaliśmy za duże ryzyko i przeciwnik miał zbyt łatwą sytuację do kontrataku.
Rozmawiał Pan przed meczem z trenerem Lenczykiem. Co mówił były trener Śląska?
Gratulował mi trzeciego miejsca w ekstraklasie, a ja jemu mistrzostwa oraz wicemistrzostwa.
Co się stało, że Przybylski nie pojawił się na boisku?
Przybylski był przygotowany do wejścia, ale później podjęliśmy decyzję, że nie wejdzie jednak w ostatniej minucie.