Rezerwy nie zwalniają tempa: KS Bystrzyca - Śląsk II 1:3 (1:1)

Druga drużyna Śląska pnie się w górę tabeli – w sobotę podopieczni trenera Łukasza Becelli odnieśli 5. ligowe zwycięstwo z rzędu, choć mecz z teoretycznie słabszym przeciwnikiem rozstrzygnął się dopiero w końcówce. Do siatki trafiali Kubiak, Uliczny i Gavish, dla gospodarzy bramkę zdobył M.Wróbel.
- Typowy mecz walki – komentował schodząc do szatni na przerwę szkoleniowiec WKS-u. Rzeczywiście pierwsza połowa spotkania w Kątach Wrocławskich nie była wielkim widowiskiem. Poza dwoma golami, sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo.
Najpierw w 19 minucie skapitulował Damian Anisimowicz, gdy po rzucie rożnym główkował Paweł Kubiak, a w 33 minucie piłkę z siatki wyciągał do Jakub Wrąbel, kiedy po wycofaniu piłki spod linii końcowej na 11 metr celnie uderzył Michał Wróbel. Były zawodnik Śląska był kluczowym zawodnikiem w drużynie gospodarzy - kierował grą w środku pola i stwarzał zagrożenie pod wrocławską bramką – w 40 minucie po jego strzale z 18 metrów Wrąbel z trudem odbił piłkę, a wcześniej w 26 minucie po rzucie rożnym główkował nad poprzeczką.
Szczególnie ta sytuacja zirytowała trenera Becellę, który przy każdym stałym fragmencie gry przypominał swoim podopiecznym o konieczności bliskiego krycia Wróbla, jako najgroźniejszego gracza w zespole rywala. Tego dnia sporo uwag do swoich zawodników miał także trener Marcin Foltyn, który przeciwko Śląskowi II nie mógł skorzystać również z innego byłego zawodnika WKS-u – Grzegorza Dorobka. Sytuacja trenera gospodarzy stała się tego dnia trudniejsza w 39 minucie, gdy z powodu urazu boisko musiał opuścić aktywny Piotr Janusz.
Po zmianie stron uwidoczniła się przewaga zielono-biało-czerwonych. Między 52 a 58 minutą wrocławianie wypracowali sobie cztery sytuacje, które mogły zakończyć się kolejną bramką. Najpierw kąśliwie z dystansu uderzył Przybylski, a minutę później Dankowski precyzyjnie zagrał w pole karne do Repskiego (zmienił kontuzjowanego Misika), ten wyłożył piłkę do Więzika, ale strzał napastnika nogą obronił Anisimowicz. Próba dobitki Repskiego i główki chwilę później Więzika również nie były skuteczne. W 55 minucie napastnik efektownie z powietrza zagrał prostopadle do szarżującego Przybylskiego, ale bramkarz gospodarzy zdołał przechwycić piłkę na linii pola karnego. Wreszcie w 58 minucie po rzucie rożnym na dalszym słupku niepilnowani byli Danielik i Pirga, ale piłka po strzale utknęła w gąszczu nóg.
Na gola dla WKS-u trzeba było czekać do 72 minuty. Wtedy z rzutu wolnego z dalszej odległości piłkę wstrzelił Uliczny, futbolówka minęła wszystkich w polu karnym i ku zaskoczeniu wszystkich, a najbardziej bramkarza, wpadła do siatki. Ciekawostką jest fakt, że jeszcze niedawno obaj młodzi bramkarze rywalizowali ze sobą o miejsce między słupkami Parasola Wrocław.
Ponowne prowadzenie dodało graczom Śląska pewności siebie. W 77 minucie Dankowski huknął z dystansu, bramkarz wypluł piłkę, a ta poleciała w tak pechowy sposób dla gości, że żaden z trzech nadbiegających do dobitki graczy jej nie sięgnął. W doliczonym czasie gry Dankowski zdecydował się na strzał z rzutu wolnego, a odbita od muru piłka trafiła w poprzeczkę.
Gdy upływały ostatnie sekundy meczu, a gospodarze wywalczyli rzut rożny, w pole karne powędrował nawet bramkarz KS Bystrzycy, ale taki manewr nie opłacił się. Wrocławianie przechwycili piłkę, a Oded Gavish trafił do pustej bramki ustalając wynik meczu.
KS Bystrzyca Kąty Wrocławskie - Śląsk II Wrocław
Bramki: Michał Wróbel 33 - Kubiak 20, Uliczny 72, Gavish 90+4
KS Bystrzyca: Anisimowicz - J. Wróbel, Mierzwa, Gawron, Bagiński - Pawlak, Kurek, Gambal, M. Wróbel, Juchno - Janusz (39 Szewczyk)
Śląska: Wrąbel - Kubiak, Gavish, Pirga (46 Danielik), Dankowski - Przybylski, Misik (55 Repski), Wdowiak, Uliczny, Majcher - Więzik.