Żaby rechoczą na całą okolicę
Choć przed nami przerwa na mecze reprezentacji, to wiele się dzieje wokół Śląska. Według mediów dziś ma dojść do porozumienia w kwestii odejścia z Klubu Zygmunta Solorza. Już teraz Miasto rozpoczęło czystki personalne. Sąd zadecydował, że MPWiK będzie musiało ujawnić treść umowy pożyczki, jakiej udzielił WKS-owi. Wojewoda dolnośląski zamierza zamknąć część trybun Stadionu Miejskiego. Tymczasem trener Stanislav Levy chce dać nowy impuls zawodnikom.
Wszystkie media zgodnie twierdzą, że udziałowcy Śląska już dziś rozejdą się w swoje strony. Poniosą przy tym gigantyczne straty.
Fakt pisze:
- Rozmowy są na ostatniej prostej. To już zaszło za daleko, żeby się poróżnili w ostatniej chwili – mówią nam osoby, znające kulisy negocjacji.
Polskie Radio Wrocław dodaje:
Pat w sprawie finansowania klubu trwa od niemal dwóch lat. Po groźbie licytacji klubu czy też ogłoszenia upadłości układowej spółki sprawa zbliża się do szczęśliwego końca. (...) Miasto zapłaci właścicielowi Polsatu ponad 30 milionów złotych.
Dokładnie wylicza koszty Sport.pl:
Wrocław zapłaci właścicielowi Polsatu około 23 milionów złotych. To kwota za prace wykonane na działce obok stadionu, na której miała powstać galeria handlowa wycenione przez biznesmena na 29 milionów minus 6 milionów za część pożyczki udzielonej klubowi.
Dodatkowo miasto będzie musiało zapłacić niemal 9 milionów za akcje Śląska, którymi dysponuje Solorz. W sumie daje to kwotę ponad 30 milionów złotych.
Portal zdradza też plany dalszego finansowania spółki.
Gmina Wrocław przez jakiś czas będzie samodzielnie utrzymywać klub. Mówi się jednak, że niebawem część udziałów w Śląsku może przejąć znany biznesmen Roman Karkosik oraz jedna z firm niemieckich.
Przegląd Sportowy twierdzi, że stratny będzie także Solorz.
Informację o możliwości porozumienia się obu udziałowców w tym tygodniu, a być może nawet dzisiaj, potwierdziliśmy w dwóch wiarygodnych źródłach. Zygmunt Solorz miałby dostać na odchodne około 25 milionów złotych.
Solorz wyjdzie jednak ze Śląska jako przegrany. Odzyska tylko niewielką część poniesionych nakładów. Według naszych informacji, spółki szefa Polsatu wydały na niedoszłą galerię i na bieżącą działalność Śląska (w tym na objęcie 51% udziałów) w sumie ponad 60 mln złotych. Z kolei dla Wrocławia pozbycie się trudnego wspólnika to pyrrusowe zwycięstwo.
Gdyby miasto w 2009 roku nie zaprosiło do współpracy miliardera, tylko cały czas prowadziło klub samodzielnie, do utrzymania go na takim poziomie, na jakim funkcjonował w ostatnich sezonach, potrzebowałoby dołożenia podobnej kwoty do tej, jaką teraz zapłaci miliarderowi za oddanie władzy w Śląsku.
Klęski wizerunkowej na pieniądze nie da się przeliczyć. Zamiast galerii, jest wielki dół, którego nie można nawet zasypać. Zalęgły się w nim chronione żaby. I latem rechoczą na całą okolicę.
***
Związane z przejęciem Klubu są też roszady personalne w WKS-ie. "PS" spekuluje, że po Jacku Kubiaku następni do odstrzelenia będą pracownicy działu sportowego.
Zwolnienie Kubiaka jest prawdopodobnie jednym z ruchów, zwiastujących szybkie przejęcie klubu przez miasto. Szef promocji Śląska we władzach Wrocławia nie miał dobrej opinii, poza tym prawdopodobnie planują one "wyczyścić" klub ze współpracowników Piotra Waśniewskiego, kojarzonych przez niego ze Schetyną. Tym samym zagrożona jest choćby pozycja dyrektora sportowego Krzysztofa Paluszka.
Fan Śląsk ocenia byłego dyrektora marketingu.
Kubiak zamiast mówić o wielu ludziach na trybunie powinien się zastanowić, co się stało, że po 43 000 widzach w spotkaniach z Lechią i Wisłą jesienią 2011, tak szybko ludzie z trybun zaczęli znikać. Ale skoro się twierdzi, że „Śląsk posiada dwa wysokowydajne punkty sprzedaży biletów”, to oczekiwanie na sensowną samoocenę autora takiej wypowiedzi jest rzeczą bezsensowną.
Przeczytać można również osobistą relację byłego pracownika tego działu, Radosława Bąka.
Po nim pojawił się Kubiak – wtedy wiedziałem, że moja przygoda z Klubem się kończy. Facet w jednym z pierwszych zdań powiedział, że „on nie rozumie, dlaczego w piłce nie można dodać nazwy sponsora do nazwy klubu”. Przecież to by były takie pieniądze!
***
Sport.pl poświęca sporo miejsca wydarzeniom na trybunach w trakcie piątkowych derbów Dolnego Śląska.
Podczas meczu Śląska z Zagłębiem Lubin mogło dojść do tragedii - kibole z Wrocławia odpalili race i na trybunie, gdzie siedziało kilka tysięcy osób, próbowali podświetlać nimi monstrualną flagę. Strażacy twierdzą, że istniało bezpośrednie zagrożenie życia. Wojewoda zamierza dziś zamknąć część stadionu.
W takiej sytuacji możemy mówić o bezpośrednim zagrożeniu życia lub zdrowia - mówi Remigiusz Adamańczyk, rzecznik prasowy wrocławskiej straży pożarnej.
Policja wylicza: kibole Śląska i Zagłębia w derbach pobili stewarda, uszkodzili hydrant i odpalili 52 race. Spotkanie przerwano również na kilka minut, gdy kibole gospodarzy zasypali boisko serpentynami. Wojewoda chce część stadionu zamknąć, w PZPN liczą, że pirotechnika w końcu kibolom przejdzie.
Nastroje tonuje Małgorzata Korny, dyrektorka Śląska ds. organizacyjnych i bezpieczeństwa na stadionie we Wrocławiu:
- Obiekt ma przecież odpowiedni system przeciwpożarowy. Poza tym na trybunach są specjalnie przeszkolone osoby oraz strażacy z gaśnicami. Szybko byśmy sobie z tym poradzili.
Z Przeglądu Sportowego dowiadujemy się, że wojewoda zastanawia się już tylko nad wymiarem kary.
Dostaliśmy w tej sprawie wniosek od policji. Dotyczy on zamknięcia dwóch trybun na najbliższe dwa spotkania. Zespół ds. Bezpieczeństwa Stadionowego (robocza grupa z udziałem m.in. wicewojewody, policji, Służby Ochrony Kolei, przedstawicieli dolnośląskich klubów - przyp. red.) również rekomenduje przyjęcie takiego rozwiązania. Wojewoda na pewno przychyli się do wniosku. Trudno bowiem dyskutować z faktami, które miały miejsce, szczególnie w trakcie meczu z Zagłębiem Lubin. Pytanie tylko, na jak długo i jaką część stadionu zamknie - mówi Jarosław Perduta, rzecznik prasowy Wojewody Dolnośląskiego.
***
Gazeta Wyborcza wygrała przed sądem pierwszej instancji sprawę z MPWiK.
Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu nakazał MPWiK ujawnienie umowy pożyczki, którą udzielił klubowi WKS. Sąd podkreślił, że obywatele mają prawo do nadzorowania działalności spółek z udziałem miasta. Wyrok na razie jest nieprawomocny.
Ówczesny rzecznik prezydenta Paweł Czuma wyjaśniał w TVN24:
- Pożyczka dla klubu z kasy MPWiK to inżynieria finansowa. To było najszybsze rozwiązanie, które umożliwiało przekazanie pieniędzy klubowi. MPWiK miało po prostu luźną gotówkę.
- Z uwagi na charakter obu spółek nie ma podstaw do wyłączenia jawności. MPWiK jest w 100 proc., a WKS w 49 proc. własnością gminy, a te udziały stanowią majątek publiczny - uzasadniała sędzia Wanda Wiatkowska-Ilków.
Dodajmy za Gazetą, że sekretarz miasta Włodzimierz Patalas zasiada w radach nadzorczych obu spółek.
***
Stanislav Levy opowiada Słowu Sportowemu, co będzie robił podczas ligowej pauzy na reprezentację.
- To jest potwierdzone, że po każdym okresie przygotowawczym możecie utrzymać formę 2-3 miesiące, a potem musi przyjść impuls. I taki impuls zamierzamy dać drużynie podczas tej przerwy. Musimy przeanalizować po badaniach jakie robimy z kolegami trenerami, co podczas tych dwóch tygodni będzie najbardziej optymalne dla tej drużyny.
Będziemy trenować tutaj, bo mamy tu odpowiednie warunki do treningów i nigdzie nie musimy jeździć. My już mieliśmy tyle wyjazdów, tyle podróży, że zabranie tej drużyny i zamknięcie jej znów gdzieś na kilka dni byłoby z mojej strony okrucieństwem.